Szukaj
Kategorie:  

Skauting i indywidualność (wersja papierowa)

Przekład Marii Ziembińskiej przejrzał i wstęp napisał Stanisław Sedlaczek

Cena promocyjna:
38.00 /35.00
Promocja


Bouchet Henri

Oficyna Wydawnicza "Impuls”, Kraków 2018, Reprint wydania z 1938 roku, Format A6, Objętość 320 stron, Oprawa twarda, szyta

ISBN: 978-83-7850-674-4


Seria wydawnicza „Przywrócić Pamięć” ma przybliżyć współczesnemu społeczeństwu publikacje założycieli ruchu skautowego, twórców rozwoju idei i metodyki harcerskiej z lat 1911–1946. 

Reprint wydania z 1938 roku "Skauting i indywidualność"

 

PRZEDMOWA AUTORA DO POLSKIEGO WYDANIA


Mam przed oczyma dokumenty odnoszące się do historii skautingu w Polsce. Jeden z nich wydaje mi się szczególniej wzruszający. Mówi on nam o młodych przywódcach tego ruchu, którzy stanęli przed Naczelnym Skautem w czasie pierwszego międzynarodowego zlotu w r. 1913 w Birmingham. Przybyli oni, by prosić o uznanie oficjalne ich Związku, lecz spotkali się najpierw ze zdziwieniem i niezrozumieniem u Baden-Powella, który omal im tego uznania nie odmówił.

Impuls polecaDziś wydaje się to nam dziwne, a jednak gdy zastanowimy się trochę, będziemy mogli to zrozumieć.

Ci, którzy przybyli, by robić starania o uznanie ich za skautów polskich, w oczach świata nie byli Polakami. Byli to młodzi ludzie, którzy przybyli z Austrii, z Rosji i Prus, i zrozumiałe jest zdziwienie Naczelnego Skauta, szanującego porządek ustalony w Europie, jego, który na pierwszym miejscu w prawie skautowym postawił Ojczyznę, gdy patrzył na tych młodych zapaleńców, żądających od niego, by publicznie uznał ich stanowisko negatywne wobec tej ich ojczyzny.

Spójrzmy na mapę Europy i jej stolice w 1914 roku: zobaczymy więc Rosję z Petersburgiem, Niemcy z Berlinem, Austro-Węgry z Wiedniem. Ale gdzież jest Polska? Widzimy co prawda Warszawę, ale jest to tylko główne miasto gubernii rosyjskiej. Jakież więc są podstawy tego niezwykłego żądania?

Jednak Baden-Powell w końcu zrozumiał. Rzeczywiście Polska nie istniała oficjalnie dla narodów Europy, ani dla jej ambasadorów, ani dla jej kartografów, ale istnienie jej było daleko bardziej rzeczywiste i bardziej żywe niż to, jakie mogą narzucić traktaty i uznać geografowie. Polska była cała i niepodzielna w sercach jej dzieci i dlatego najlepsi z pomiędzy nich, najgorliwsi jej synowie, z całą otwartością prosili, by uznać istnienie tego Ideału Narodowego, tu, gdzie nie mogły go dosięgnąć ani niesprawiedliwość władców, ani kombinacje dyplomatów.

Ci młodzi ludzie z Austrii, Rosji i Prus bynajmniej nie negowali idei miłości ojczyzny, ale najgoręcej właśnie miłowali swoją prawdziwą ojczyznę, dziś już odzyskaną i jednogłośnie uznaną.

I prawdziwie piękny był ten gest Baden-Powella, który ostatecznie przychylił się do ich prośby; wyprzedzając niedalekie wypadki na rachunek przyszłości, nie troszcząc się o trudności, jakie mogło to pociągnąć za sobą w trzech krajach, które dokonały podziału dawnej Polski — uznał on oficjalne istnienie skautów polskich. Był zwiastunem nowej Polski, znowu odrodzonej.


*        *   *

 
I odtąd rozwój już był stały: w 1914 r. było 8.000 skautów polskich. Z końcem wielkiej wojny „Związek“ ich potroił tę liczbę. W 1920 r. generał Haller przewodniczył już 35.000 harcerzy i harcerek, starszych skautów, skautmistrzów i przyjaciół harcerstwa. W dwanaście lat później, w 1932 r. samych harcerek było już więcej — było ich 37.052, a prócz tego 55.881 harcerzy i ponad 10.000 przyjaciół harcerzy. Sto tysięcy dawno już zostało przekroczone.

Najbardziej podobają mi się w polskim skautingu jego właściwości lokalne i regionalne, jego odrębność, jego swoistość.

Nie potrzebuję chyba zapewniać, że jedność nie jest przez to zachwiana. Jedność narodowa, w imię której powstał skauting, jedność skautowa dzięki temu, że Polacy przyjęli całkowicie nasze prawo, naszego ducha, nasze zastępy, zwyczaje i obrzędy skautowe.

Odrębność istnieje jednak, ale nie odrębność dla fantazji, tylko spowodowana przez warunki regionalne, w jakich skauting polski musi się rozwijać. Nakrycie głowy wilczka (zucha) wzięte jest od chłopów miejscowości, w której mieszka. Również krawaty harcerzy przypominają „krajki“. I czy można mieć im za złe, że wolą czasem od kapeluszy o szerokich kresach swoje kwadratowe czapki wojskowe, jedyne w swoim rodzaju na całym świecie? O ile kapelusz Baden Powella słusznie może wypierać banalne nakrycia głowy, to musi ustąpić przed miejscowymi nakryciami, które mają swoją rację bytu, swoją historię, swój charakter. Ich istnienie i przywiązanie do nich noszących te nakrycia są szanowane. Nie chodzi tu o rewolucję za wszelką cenę, usuwa się tylko miernotę i towary standardowe.


*           *    *


Niech wolno mi będzie teraz jako filozofowi spłacić dług wdzięczności temu, komu zawdzięczam zrozumienie, jak zbawienną i opatrznościową jest różnorodność świata, a mianowicie jego właściwości etniczne czy też prowincjonalne, które podtrzymują jednostkę i nie pozwalają jej rozpłynąć się w tym konformizmie światowym, o którym marzą pewni socjologowie. Niech wolno mi będzie wypowiedzieć tu to wszystko, co zawdzięczam naukom i przyjaźni filozofa polskiego Augustyna Jakubisiaka.

On to właśnie przez ideę podstawową swojej zasadniczej książki „Krótka rozprawa o granicach Przestrzeni i Czasu“, w której po mistrzowsku wykazuje realne istnienie wielkich zasad racjonalnych (w samym łonie zjawisk fizycznych, chemicznych, biologicznych ludzkich), doprowadził mię do zrozumienia, że wszelkie prawdziwe wychowanie musi najpierw i przede wszystkim szanować w indywidualności to wszystko, co jest zdrowe, konstruktywne, — nie zawahajmy się powiedzieć — nawet boskie i opierające się na czynnikach osobistych i wewnętrznych, aby prowadzić człowieka do doskonałości, to znaczy do naśladowania jedynego Prawzoru powszechnego Człowieka-Boga, Jezusa Chrystusa.

W myśl tych wskazań ten jest najlepszym synem, przyjacielem, kto umiał być przede wszystkim samym sobą, kto umiał pójść za swym własnym powołaniem, rozwinąć wrodzone zdolności, jakimi Bóg obdarzył każdego, aby każdy zbierał z nich owoce dla swego dobra i dobra bliźnich.

Ta właśnie podstawowa idea pobudziła mię do przemyślenia i napisania moich dwu prac. Dała mi poznać, jak wiele możliwości pedagogicznych tkwi w skautingu dlatego właśnie, że usiłuje on najpierw rozwinąć harmonijnie indywidualność.

*        *   *


I dlatego na zakończenie zwracam te słowa do moich braci Skautów polskich, życząc im, by znaleźli w mojej książce nowe podstawy do doskonalenia i wzbogacenia w sobie i w swojej młodzieży indywidualności danej im przez Boga, by mogli ją oddać całkowicie na służbę Chrystusa, Kościoła i Ojczyzny.

H. Bouchet


Polecamy całą serię Przywrócić Pamięć  <TUTAJ>

 

 


Polecamy również z tej kategorii:


Wstecz



Odwiedziło nas użytkowników
COPYRIGHT © 2019 OFICYNA WYDAWNICZA "IMPULS"

Ta strona używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej.
Korzystanie, bez zmiany ustawień przeglądarki internetowej, oznacza akceptację niniejszej Polityki prywatności stosowania plików cookies
   Zgadzam się