Kacper na tropie zła

Kacper na tropie zła

ISBN: 978-83-7850-921-9
20,00 zł
Czas dostawy kurierem InPost 24 godziny

Kacper jest licealistą, dociekliwym i refleksyjnym młodym człowiekiem. Marzy mu się bywanie w różnych światach, w różnym czasie. Gdy spotyka w domu autorki książki, skatowanego psa przywiezionego z wypadu jest bardzo poruszony, pyta jak to się dzieje, że człowiek może być tak okrutny?

Wersja książki
Ilość

Publikacja dostępna w wersji elektronicznej e-book.

Zapraszamy do wyjątkowej publikacji autorstwa Ireny Bukowskiej "Kacper na tropie zła". Kim jest Kacper i o czym jest polecana książka?

Kacper jest licealistą, dociekliwym i refleksyjnym młodym człowiekiem. Marzy mu się bywanie w różnych światach, w różnym czasie. Gdy spotyka w domu autorki książki, skatowanego psa przywiezionego z wypadu jest bardzo poruszony, pyta jak to się dzieje, że człowiek może być tak okrutny?

Będąc na obozie żeglarskim, trafia wraz ze swoim kolegą Piotrkiem, na statek widmo. Statek ten jest metaforą mitu o dwóch duszach przyjętych w manicheizmie: dusza dobra wywodzi się z jasności, zła dusza pochodzi z ciemności. Przyjaciele pochłonięci przez ciemności doświadczają budzącego się w nich zła, złych uczuć: nienawiści, nieżyczliwości itp. Pogląd Manesa o dwóch duszach (substancjalnym podłożu dobra i zła) towarzyszy rozumowaniu chłopców do końca książki.

Po uwolnieniu się z mocy ciemności, dziwne i nieprzewidywalne wydarzenia pozwalają chłopcom spotykać filozofów, którzy objaśniają im przyczyny zła tkwiące w człowieku, lub poza nim. Augustyn nawołuje do ascezy i w przeciwieństwie do Manesa, twierdzi, że istnieje tylko dobry Bóg, a zło jest jedynie brakiem dobra.

Następuje też konfrontacja poglądów Tomasza z Akwinu z poglądami Arystotelesa co do struktury bytu i braku w tej strukturze miejsca na zło. Ważnym zagadnieniem w kontekście przyczyny zła są namiętności i przyjemności, np. Kartezjusz nie potępia namiętności, ale zaleca ich kontrolowanie przez rozum.

Wyłania się XVII - wieczny problem człowieka - kim jest? Czy posiada duszę? Czy człowiek jest tylko biologicznie uwarunkowaną maszyną?

Jest też platońska teoria duszy i obrazowo przedstawione konsekwencje braku harmonii między jej częściami i cnotami. Wszystkie problemy filozoficzne pokazane są na tle konkretnych sytuacji. Chłopcy spotykają Augustyna wśród jego wiernych w bazylice w Hipponie, przez jakiś czas przebywają w XIII- wiecznym klasztorze, następnie w XVII- wiecznym Paryżu. Biorą udział w wykładach na uniwersytecie, w sekcji zwłok na rynku miasta, w straceniu czarownicy na szafocie.

Tańcząca dziewczyna dla Leibniza jest w książce pierwowzorem Monady – najmniejszej, duchowej cząsteczki, podstawy rzeczywistości, zaś w Kacprze budzi uczucie pierwszej miłości. Wszyscy filozofowie spotkani przez bohaterów książki, wymienieni są w nocie o filozofach.

Niezwykle trudno jest w krótkiej notatce oddać charakter i treść tej książki. Brakuje wątku przygodowego, który jest tutaj ważnym podłożem dla problemów natury filozoficznej.

Istotny też jest język książki, zabarwiony humorem, a także sposób rozumowania chłopców w zderzeniu z konkretnymi sytuacjami i poglądami filozofów.

Tekst podzielony jest według zagadnień. Tytuły poszczególnych fragmentów (rozdziałów) niczego nie wyjaśniają, raczej mają budzić zaciekawienie.

100 Przedmioty

Opis

Książka elektroniczna - E-book
Epub, Mobi
Książka papierowa
oprawa miękka

Specyficzne kody

isbn
978-83-8095-008-5

Bukowska Irena

doktor nauk humanistycznych (1942), od 2006 roku na emeryturze. Wykładowca filozofii w Akademii Medycznej w Gdańsku (1977–2006), a także teorii kultury w Akademii Sztuk Pięknych w Gdańsku (1999–2006). Członek Polskiego Towarzystwa Filozoficznego oraz Okręgowej Komisji Olimpiady Filozoficznej w okresie przedemerytalnym. Nadal prowadzi wykłady z filozofii i pedagogiki oraz seminaria w uczelniach prywatnych.

Autorka książki Kacper w krainie filozofów („W drodze”, Poznań 1997). Publikacja otrzymała nagrodę Poznańskiego Przeglądu Nowości Wydawniczych „Książka Wiosny ‘97”, a następnie została przetłumaczona na język czeski (Simon v risi filozofu, Nakladatelsti Trinitas, Svitavy 1997). W 2013 roku książka została uwzględniona w międzynarodowym projekcie badawczym Our Mythical Chilhood... Classics and Children’s Literature Between East & West (realizowanym na Uniwersytecie Warszawskim) i umieszczona w: Polish Literature for Children & Young Adults Inspired by Classical Antiquity. A Catalogue.

Jak to się zaczęło? 

O tym, jak zło wylazło z ciemności i co z tego wynikło 

Manes ujawnia tajemnicę światła i ciemności 

O tym, jak złe namiętności prowadzą do zła 

Nie ma złej mocy. Istnieje tylko Bóg 

Tajemnica góry Tomasza z Akwinu 

Klasztorne życie i dysputa na temat przyjemności 

Kto ma rację: Arystoteles czy Tomasz z Akwinu? 

Kacper spotyka Monadę 

Dusza myśląca w automacie  

Dlaczego Julien Offray de La Mettrie uciął głowę kurczakowi? 

Sekcja zwłok, czyli dowód na istnienie człowieka-maszyny  

Kto odbiera krowom mleko i co za to grozi?

Dzieło szatana umieszczone w oku 

Eureka! Źródłem zła jest cywilizacja!  

Kto jest ojcem Monady?  

Trzy części duszy i co z tego wynika? 

Gdzie dusza się rozpada, tam królują zuchwalstwo i pożądliwość

Z jakiego powodu Thomas Hobbes wymyślił Lewiatana? 

Czy świat może być jeszcze gorszy, niż jest?

O filozofach, z którymi rozmawiał Kacper

Słowniczek 

Bibliografia 

Szczebel po szczeblu wspinaliśmy się ku wielkiej niewiadomej. Chęć przygody zdecydowanie zwyciężyła nad niepewnością i obawami przed nieznanym. Wreszcie dotarliśmy do burty i szczęśliwie stanęliśmy na pokładzie. Jacht wcale nie okazał się z chmur, jak mi się wcześniej wydawało. Był jak najbardziej realny i imponujący, z olbrzymimi masztami, cały z najlepszego drewna. Rozglądaliśmy się dokoła onieśmieleni. Na jachcie panował idealny porządek. Okucia błyszczały, jakby je ktoś przed chwilą wypolerował pastą do zębów; liny w buchtach złożone były równiuteńko, zwój po zwoju – leżały dokładnie tam, gdzie powinny. Pomyślałem, że gdybyśmy chcieli tutaj cokolwiek poprawić, tylko zepsulibyśmy ten fenomenalny ład. Pierwszy odezwał się Piotrek.

– Nie podoba mi się ta łajba. Jest jakaś dziwna. Sprawia wrażenie martwej. Ona nie pływa. Tutaj chyba w ogóle nie ma załogi. To statek widmo czy coś? Wysiadam – stanowczo stwierdził Piotrek. 

– No co ty, poczekaj chwilę – próbowałem Piotrka zatrzymać. Byłem bardzo ciekawy rozwoju sytuacji. – Może załoga pochowała się pod pokładem, kto wie? Może oni teraz nas obserwują i jeśli zaraz stąd uciekniemy, pomyślą sobie, że nie mamy dość odwagi i nie nadajemy się do morskiego żeglowania. Trzeba się rozejrzeć, sprawdzić. Co o tym sądzisz?

Piotrek wzruszył ramionami. 

– Mnie się to wszystko nie podoba, wracam do obozu i tobie radzę zrobić to samo – po tych słowach ruszył w stronę, gdzie poprzednio była drabina, po której wdrapaliśmy się na statek widmo. Ale drabiny już nie było... Ponadto zorientowaliśmy się, że statek płynie! Chociaż zupełnie nie czuliśmy wiatru, ustawienie żagli wskazywało, że płyniemy wiatrem pełnym! Byliśmy tym odkryciem bardzo zaskoczeni i natychmiast chcieliśmy znaleźć jakiś punkt odniesienia na zewnątrz, za burtą. I wtedy zobaczyliśmy, że z lewej burty panuje niezgłębiona, budząca lęk ciemność, z prawej zaś rozprzestrzenia się jasność kłująca w oczy, aż do bólu głowy. 

– No to jesteśmy uwięzieni na statku widmie, między jasnością i ciemnością. Tego jeszcze nie było! – zawyrokował Piotrek i, rozglądając się po jachcie, analizował sytuację. – Jeżeli ten żaglowiec ma żagle, olinowanie i ster, to znaczy... To znaczy, że można nim sterować i popłynąć w dowolnym kierunku. – O ile wieje wiatr... – wtrąciłem, spoglądając na Piotrka z powątpiewaniem, co musiał zauważyć, bo natychmiast się odciął: 

– Wszystkie żaglowce pływają według tych samych praw fizyki 

– Może tak, a może nie – żachnąłem się już lekko poirytowany nadmiarem piotrkowego naukowego optymizmu. – A skąd wiesz, że ta krypa ma ster? Wiatru nie ma, a pływa! Może steru też nie potrzebuje!

Teraz Piotrek odwzajemnił się spojrzeniem pełnym politowania i zaczął wydawać rozkazy:

– Kacper do steru! Znalezienie koła sterowego nie było trudne. Znajdowało się na miejscu, gdzie zwykle na jachtach jest umieszczane. Na dodatek przed kołem sterowym naszym oczom ukazywało się coś, co przypominało różę wiatrów. Tarczę tego dziwnego urządzenia podzielono na dwie części: białą i czarną. Widoczne były jeszcze jakieś znaki, które mogły wskazywać północ i południe, ale nie wiadomo, czy takie było ich znaczenie. Jacht znajdował się na granicy dwóch przeciwstawnych sobie obszarów, płynął dokładnie wzdłuż granicy między jasnością i ciemnością. Zawołałem Piotrka: 

– Chodź, zobacz! Jest tutaj coś, co może być kom­pasem. 

Piotrek pochylił się nad biało-czarną tarczą i, nie tracąc fasonu, najpierw popukał palcem w nibykompas, jakby od tego miało się coś zmienić, a następnie wymamrotał: 

– Dobrze... Płyniemy na północ.

Żądza kapitanowania nie opuszczała mojego kolegi. 

– Kacper, przygotuj się do wybierania szotów, ja staję za sterem. Ostrzymy i wchodzimy w strefę światła – powiedział Piotrek. 

– Nie wiem, czy to możliwe – zauważyłem.

– Jakaś siła pcha nas od tyłu, a wiatru nie ma. 

– Nie gadaj, tylko bierz się do roboty! 

– Grota szot wyybiee... – komenderował Piotrek. 

– Yes wybiii... – i tylko tyle zdołałem wykrztusić, bo to, co się stało przy pierwszym drgnięciu liny, przekroczyło wszelkie zasady żeglowania. Nagle żagle bez żadnej przyczyny wybrzuszyły na lewej burcie i jacht, zamiast przejść w strefę jasności, zaczął zanurzać się błyskawicznie w ciemności. 

Piotrek nie dawał za wygraną. 

– Przygotować się do zwrotu przez rufę! – wrzeszczał.

– Yes, przygotować się... 

Niestety nie pomogło ani moje szamotanie się z szotami, ani wygibasy Piotrka przy kole sterowym. Nasze wysiłki okazały się bezskuteczne: statek wsysała ciemność. Wydaje mi się, że... naruszyliśmy panujący tu ład, równowagę między ciemnością i jasnością. Jak z tego wyjść? Prawa fizyki nam nie pomogą... Kompletnie otępiały próbowałem cokolwiek dojrzeć w przepastnej ciemności. Niebawem okazało się, że z głębi niej wydobywają się jakieś zjawy. Do naszego jachtu zbliżały się ogromne, przypominające dęby, drzewa. Ich mocne, ruchliwe konary jak macki ośmiornicy czepiały się burt, oplatały sztagi, ściągając jacht w jakiś koszmarny, nieznany nam świat, z którego same wyszły. 

Piotrek rzucił się do walki niczym Don Kichot. Tłukł pięściami w czepiające się jachtu konary, ale był to trud daremny. Coraz bardziej przesuwaliśmy się w strefę, na której końcu mogło być już tylko piekło. Przeraziłem się tej myśli, ale oto w resztkach oddalającego się światła ­ujrzeliśmy kołującego nad nami orła. Zatoczył jeden krąg, potem drugi niżej i opadł na koło sterowe, dając nam do zrozumienia, że to on, KSIĄŻĘ CIEMNOŚCI, bierze w posiadanie tę krypę razem z nami. „To moje państwo” – zdawał się mówić. Minęła chwila, a w ślad za Księciem przybył jego orszak. Dwunożny upiór, przemieszczając się bezszelestnie, pojawiał się to tu, to tam i ukazywał nam swoje odrażające, pełne ironii i pogardy oblicze. Co jakiś czas, siejąc grozę, przeszywał ciemności ryk lwa – chrapliwy, metaliczny i cierpki, a tuż za burtami w opętańczym tańcu wiły się smoki, ogromne ryby, smrodliwe stwory i inne obrzydliwe gady, jakby właśnie odbywał się bal wypuszczonych na wolność wszelkich niegodziwości świata. Tak wygląda ZŁO – była to jedyna możliwa myśl, jaka mogła mi w tym momencie przyjść do głowy.

Wysiliłem wzrok jak tylko mogłem, aby sprawdzić, czy otaczający nas koszmar ma gdzieś granice. Wydawało mi się, że hen, hen daleko majaczy maleńki punkcik światła. Minęła chwila... i punkcik znikł. Zgasł jak ostatni promyk nadziei, jak światło ostatniej morskiej latarni, ostatnia droga, ostatni cel. Zapanowała wszechogarniająca ciemność. 

– Kacper – usłyszałem ściszony głos Piotrka – jesteś? 

– Jestem – odpowiedziałem. 

– Co się stało? – pytał Piotrek, a jego głos wskazywał na zupełną dezorientację.

– Nie wiem... – odpowiedziałem. – Nie trzeba było niczego ruszać na tej łajbie – byłem poirytowany i wcale tego nie ukrywałem.

Kacper jest moim sąsiadem, mieszka dwie kamienice dalej. To miły chłopiec, licealista z interesującą, artystyczno-filozoficzną osobowością. Uczy się raczej przeciętnie, lecz cechuje go ogromna dociekliwość. I to właśnie ona sprawia, że odwiedza często swoją mentorkę, by zadawać jej trudne pytania. Na przykład o naturę zła.

Kacper wyrusza w swoistą podróż w głąb historii filozofii, zadając pytania sławnym mędrcom i filozofom, a opowiadająca o jego poszukiwaniach książka Kacper na tropie zła przybiera miejscami charakter powieści przygodowej, gdyż poszczególne opowiadania pełne są wydarzeń. Chłopiec wędruje przez dzieje, zapoznając się z kolejnymi koncepcjami religijno-filozoficznymi, które mają mu pomóc zrozumieć, czym jest zło i skąd się wzięło. Całość przypominać może nieco filozoficzne podróże Zofii autorstwa Josteina Gaardera. Książka przybliża ważne koncepcje filozoficzne, czyniąc je zrozumiałymi dla młodego czytelnika. A czymże jest filozofia, jak nie umiłowaniem wiedzy i próbą szukania odpowiedzi na najistotniejsze pytania?

Z pewnością publikację Oficyny Wydawniczej Impuls można polecić młodym ludziom, którzy lubią pytać. Nie odstraszy ich, przeciwnie - sprawi, że zaczną zadawać kolejne pytania. Dzięki niej czytelnik pozna najważniejsze koncepcje filozoficzne, nie w formie definicji książkowych, ale niejako „w praktyce”, na przykładzie konkretnych wydarzeń i konsekwencji zadawanych przez Kacpra pytań. Podporządkowanie całości jednemu tematowi, jakim jest istota zła, sprawia, że książkę czyta się niemalże jak powieść detektywistyczną. Kacper szuka w końcu źródeł zła, które okazują się wcale nie tak oczywiste, jak można by sądzić.

Bohater spotyka wszystkich niemalże ważnych filozofów, którzy wpłynęli na nasz sposób pojmowania świata. Rozmawia między innymi z Arystotelesem, Tomaszem z Akwinu, Kartezjuszem, Manesem, Rousseau, Schopenhaurem. Na końcu zamieszczono także niewielki słowniczek z najważniejszymi pojęciami. Książka może służyć jako świetne wprowadzenie do filozofii. Jest napisana przez fachowca, co podnosi jej wartość. źródło:

Katarzyna Krzan
źródło: http://www.granice.pl/recenzja,kacper-na-tropie-zla,15560

"Kacper na tropie zła" Ireny Bukowskiej to ciekawa powieść dla młodzieży, ale na pewno z zainteresowaniem przeczytają ją również dorośli, chociażby po to, by odświeżyć sobie wiedzę o historii filozofii i poszczególnych doktrynach, by zastanowić się nad przeszłością i teraźniejszością.

Autorka, która jest doktorem nauk humanistycznych i wykładowcą filozofii oraz pedagogiki, w przystępny sposób pokazuje spojrzenie myślicieli różnych epok na problem dobra i zła. Jej książka nie jest jednak suchą, naukową rozprawą, to pasjonująca i pełna przygód oraz rozmyślań opowieść o przygodach nastoletniego Kacpra i jego kolegi.

Kim jest tytułowy bohater? To wrażliwy, wszechstronny i żądny wiedzy licealista, który od czasu do czasu odwiedza swoją sąsiadkę, by ? jak mówi ? trochę u niej posiedzieć. W rzeczywistości spotkania te zamieniają się w gorące dyskusje. Przyczynkiem do rozważań na temat zła tkwiącego w człowieku jest znalezienie przez sąsiadkę psa zmaltretowanego przez jakiegoś zwyrodnialca.

Jak mogło dojść do takiego zdarzenia? Do czego zdolny jest człowiek, o którym mówi się, że jest najdoskonalszym ze stworzeń? Gdzie zacierają się granice między dobrem i złem? I czy człowiek na wpływ na to, kim jest? Te i inne pytania zadaje sobie Kacper, a odpowiedzi, jakie znajduje, stanowią trzon tej niezwykłej powieści.

W poszukiwaniach pomaga Kacprowi kolega, wraz z którym chłopak przenosi się? w czasie i przestrzeni, spotykając najwybitniejszych filozofów, od starożytnych myślicieli (np. Arystotelesa, Diogenesa i Zenona z Kition), poprzez św. Augustyna, Tomasz z Akwinu, oświeceniowych racjonalistów, aż po dwudziestowiecznego laureata pokojowej Nagrody Nobla ? Alberta Schweitzera.

Każdy z poznanych uczonych przekonuje Kacpra do swoich poglądów, tłumacząc je przystępnie, popierając cytatami i konfrontując własne przemyślenia z wnioskami poprzedników.

Ta podróż pozwala młodym bohaterom prześledzić stosunek różnych filozofów do dobra i zła, które często obrazowane są jako światło i ciemność, biel i czerń ? symboliki, która przetrwała do dzisiaj, nawet w potocznym języku i bardzo uproszczonym rozumieniu świata.

Tropiąc zło, jego siłę i sposoby zwalczania go w sobie i w innych, Kacper staje się dla czytelnika kimś w rodzaju przewodnika po świecie duchowych wartości. Jego nauczycielami są z kolei wielcy myśliciele, którzy skłaniają chłopaka do dalszych poszukiwań i samodzielnego szukania odpowiedzi na nurtujące pytania, nie tylko w kwestii dobra i zła.

Powieść Ireny Bukowskiej można porównać do światowego bestsellera? "Świata Zofii" Josteina Gaardera. Tu również czytelnik poprzez przygody bohaterów zostaje wprowadzony w świat historii filozofii w sposób zrozumiały, przystępny, a jednocześnie fascynujący i przemawiający do odbiorcy bardziej niż akademickie podręczniki.

Dodatkowymi zaletami książki są: spora dawka inteligentnego humoru i dowcipne ilustracje. Ubarwiają one całość i sprawiają, że tropienie zła wraz z Kacprem staje się wspaniałą i pouczającą przygodą.

BEATA IGIELSKA
źródło: http://www.gandalf.com.pl/b/kacper-na-tropie-zla

Zobacz także

Nowa rejestracja konta

Posiadasz już konto?
Zaloguj się zamiast tego Lub Zresetuj hasło