PODRĘCZNIK SKAUTA. Książka dla młodych harcerzy według dzieła generała Baden Powella

PODRĘCZNIK SKAUTA. Książka dla młodych harcerzy według dzieła generała Baden Powella

ISBN: 978-83-8095-206-5
30,00 zł
Czas dostawy kurierem InPost 24 godziny

Seria wydawnicza „Przywrócić Pamięć” ma przybliżyć współczesnemu społeczeństwu publikacje założycieli ruchu skautowego, twórców rozwoju idei i metodyki harcerskiej z lat 1911–1939.

Reprint z 1914 r. "PODRĘCZNIK SKAUTA".

Ilość

Seria wydawnicza „Przywrócić Pamięć” ma przybliżyć współczesnemu społeczeństwu publikacje założycieli ruchu skautowego, twórców rozwoju idei i metodyki harcerskiej z lat 1911–1939.

Reprint z 1914. "PODRĘCZNIK SKAUTA".

SŁOWO WSTĘPNE.

W r. 1899 wynikła w Afryce wojna między Anglikami a Boerami, którzy, zabrawszy ziemie prawym jej właścicielom — Kafrom, nie chcieli pozwolić na osiedlanie się na stałe innym w dwóch republikach, Transwaalu i Oranji, któremi rządzili. O to Anglicy w swoim egoistycznym interesie wypowiedzieli im wojnę.

Wojnę obronną z Anglikami Boerowie prowadzili z wielką zawziętością, i w początkach zadali szereg klęsk przeciwnikom, nie przygotowanym na taki opór. Z jednych miejsc chcieli wyprzeć Anglików, w innych bronili się sami. Była to zatem z obu stron wojna podjazdowa. Z miejsc, gdzie bronili się Anglicy, wyróżniło się mężną obroną i wytrwałością miasto Mafeking. Boerowie, oblegający je, stracili dużo czasu, nie mogąc zdobyć miasta, i doczekali się tego, że Anglicy przyszli z odsieczą i uwolnili swoich rodaków. Od tej chwili szala szczęścia przechyliła się na stronę Anglików, którzy po 21/2 latach uciążliwej wojny odnieśli zwycięstwo i zmusili Boerów do przystania na ich warunki.

Dzielnym obrońcą Mafekingu, niezmordowanym i nieustraszonym, podtrzymującym odwagę i wytrwałość, był młody wówczas oficer, dziś jenereł, Baden-Powell. Wtedy to utworzył on drużynę młodych «wywiadowców», po angielsku «skautów», którzy pełnili podczas oblężenia rozmaite funkcje i przyczyniali się skutecznie swemi usługami do obrony.

Powróciwszy do Anglji, jenerał zajął się zaraz i tutaj zorganizowaniem podobnych drużyn skautów.

Na wstępie do swojej książki, opisującej organizację «skautów», Baden-Powell objaśnia tak jej powstanie:

«Przekonaliśmy się, jak wielkie usługi mogą oddać chłopcy-skautowie, gdy stworzyliśmy z nich oddział w oblężonym Mafekingu, podczas wojny Południowo-Afrykańskiej.

«Mafeking jest niewielkim miastem; w czasie wojny miało ono 7000 mieszkańców krajowców, 600 białych kobiet i dzieci, a do obrony zaledwie tysiąc Europejczyków — ludzi wojskowych i cywilnych. «Nikt nie spodziewał się napadu nieprzyjaciela i nikt nie był przygotowany do obrony. Jest to jednym dowodem więcej, że zawsze powinniśmy być przygotowani na wszystko, co się zdarzyć może.

«Otóż gdy się okazało, że nieprzyjaciel idzie na nas, porozstawialiśmy całą załogę z 700 ludzi: żołnierzy, policję i ochotników, na wszystkich miejscach zagrożonych. Potem uzbroiliśmy mieszkańców miasta — około 300 ludzi. Byli pomiędzy nimi starzy osadnicy, wyćwiczeni i obyci z niebezpieczeństwami, ale byli i młodzi subjekci sklepowi, urzędnicy biur i kantorów, tacy, co nigdy nie trzymali w ręku karabina lub strzelby, ani nie mieli pojęcia o strzelaniu i mustrze; w początkach więc byli nam nieprzydatni.

Bo to nie fraszka stawić czoło nieprzyjacielowi, który idzie po to, by cię zabić, a ty nie umiesz nawet strzelać!

«Dlatego każdy chłopiec powinien uczyć się strzelania, bo bez tego, czy będzie służyć w wojsku, czy w razie obrony kraju lub innego niebezpieczeństwa, na nic się nie przyda.

«Ponieważ obwód miejsca, które mieliśmy bronić, wynosił pięć mil (angielskich), łatwo zrozumieć, że każdy człowiek był dla nas bardzo cenny. A tymczasem liczba obrońców zmniejszała się stopniowo, bo ludzie padali ranni i zabici, a dla pozostałych coraz cięższa stawała się służba, trzymanie straży nocami i nieustanna walka. Wtedy to lord Edward Cecil, dowódca sztabu, powziął myśl zużytkowania do służby w obronie miasta młodych chłopców. Zebrał wszystkich, sformował z nich oddział, umundurował i rozpoczął ćwiczenia. Oddział ten potem sprawiał się dzielnie i śmiało i oddawał wielkie usługi. Do czasu jego utworzenia musieliśmy zajmować znaczną liczbę ludzi do roznoszenia rozkazów i poleceń; czynności ich objęli teraz ci chłopcy-wywiadowcy, a zwolnieni od tego żołnierze mogli już oddać się wyłącznie obronie miasta i wzmocnić siły załogi.

«Chłopcy wzorowo spełniali swoje obowiązki i zasłużyli na medale, jakie otrzymali po skończeniu wojny.

Wielu z pośród nich umiało jeździć na rowerach, dzięki czemu mogliśmy utworzyć pocztę, przez którą oblężeni wysyłali listy do swoich, nie wystawiając się napróżno na niebezpieczeństwo. Wydaliśmy nawet specjalne marki do listów, rozwożonych przez tę pocztę: na marce wyrysowany był wywiadowca, jadący na rowerze.

«Powiedziałem raz do jednego z tych chłopców, który przyjechał był właśnie pod gęstym ogniem kul nieprzyjacielskich:

— Jeżeli będziesz tak jeździł wśród gradu kul i pękających szrapneli, dostaniesz kiedykolwiek postrzał.

A on mi na to:

— Jadę tak prędko, panie pułkowniku, że żadna kula mnie nie trafi...

«I rzeczywiście, mężni chłopcy nie uważali na strzały; rozwozili bez wahania i chętnie rozkazy, choć wiedzieli, że narażają swe życie. Wprawdzie takie rozkazy mogłyby z początku nie podobać się, ale trzeba do ich spełniania przyzwyczajać się zawczasu. Jest to toż samo, co dać nurka do zimnej wody. Chłopiec, przyzwyczajony do kąpieli, ani się zawaha; ale każcie nurkować takiemu, co nigdy tego nie robił!

«Otóż tak samo chłopiec przyzwyczajony już do spełniania rozkazów, spełni je i nawet nie zastanowi się, czy mu grozi niebezpieczeństwo; nieprzyzwyczajony będzie się wahał, ociągał, opierał, i swem tchórzostwem wzbudzi pogardę w otaczających, nawet w tych, którzy dotąd byli jego przyjaciółmi.

«Nie potrzeba nawet wojny na to, ażeby pełnić usługi jako wywiadowca, bo i podczas pokoju każdy chłopiec może dużo uczynić dla dobra ogólnego, wszędzie, gdziekolwiek się znajdzie»...

W książce swej daje jenerał Baden-Powell szczegółowe wskazówki, w jaki sposób chłopcy, nawet bardzo młodzi, mogą służyć społeczeństwu, jakie cnoty mają w sobie rozwijać, jakie spełniać obowiązki.

Wezwanie jego rozległo się głośnem echem w sercach angielskich dzieci i młodzieży, która zaciąga się tłumnie pod sztandar wywiadowców, jako do szkoły rycerskich obyczajów i rycerskiej cnoty, kształcącej charakter, ażeby w przyszłości potrafić godnie spełniać obowiązki obywateli.

Za przykładem Anglji poszły już inne kraje Europy, przystosowując pomysł tej organizacji do własnych warunków i położenia. Wszędzie utworzyły się już i tworzą się jeszcze korpusy skautów, liczące dziś w samej Anglji parękroć stotysięcy chłopców, oprócz kolonji angielskich w Kanadzie, Afryce i Australji. Obecnie tworzą takie korpusy i z dziewczynek, składających takie same zobowiązania, jak i chłopcy, ale, naturalnie, pełniących w części inne obowiązki aniżeli chłopcy).

Oddając w ręce naszej młodzieży skrót dzieła Baden-Powella, żywimy nadzieję, że głos dzielnego człowieka, jego serdeczne i mądre wskazówki zainteresują i naszych czytelników

200 Przedmioty

Opis

Książka papierowa
oprawa twarda

Arct-Golczewska Maria

urodziła się 1 grudnia 1872 roku w Lublinie, zmarła 3 marca 1913 roku w Otwocku. Córka wydawcy i księgarza Michała Arcta (i Marii z Gałeckich), nauczycielka i popularyzatorka nauk przyrodniczych, tłumaczka.

1895–1899 – studiowała przyrodę na Uniwersytecie Jagiellońskim. Po studiach pracowała w Warszawie jako nauczycielka.

Wydała książki i atlasy botaniczne i zoologiczne, jest autorką podręcznika botaniki dla szkół średnich oraz przekładów na język polski obcojęzycznych książek przyrodniczych, między innymi Ernesta Thompsona Setona:

– Śpiewak uliczny; Przygody wróbla Grzmotka, „Zajmujące Czytanki Przyrodnicze”, nr 6, M. Arct, Warszawa [1909];

– Wully, pies owczarski, „Zajmujące Czytanki Przyrodnicze”, nr 4, nakł. i druk M. Arct, Warszawa [1909];

– Czerwonokryzek. Dzieje pewnego bażanta, „Zajmujące Czytanki”, nr 88, M. Arct, Warszawa 1918.

– Joch. Dzieje małego niedźwiedzia w parku Yellowstone, Wyd. M. Arcta, Warszawa [ca 1910];

– Matka cyranka; Dlaczego sikorki tracą rozum raz w roku, „Zajmujące Czytanki”, nr 111, wyd. i druk M. Arct, Warszawa 1911.

Opracowała również dzieła Roberta Beden-Powella:

– Młodzi wywiadowcy (Boy Scouts), według oryginału angielskiego opracowała M.G. [Maria Arct-Golczewska], nakł. „Wieczorów Rodzinnych”, Warszawa 1912;

– Podręcznik skauta. Książka dla młodych harcerzy według dzieła generała Baden-Powella streściła M.G. z licznemi rysunkami, Wyd. M. Arcta, Warszawa 1914.

Błażejewski W., Bibliografia harcerska 1911–1960, MAW, Warszawa 1981, s. 3, 5.

Maria Arct-Golczewska, 16.09.2016, https://pl.wikipedia.org/wiki/Maria_Arct-Golczewska, dostęp: 19.03.2017.

Słowo wstępne   

O skautingu i zadaniach skauta  

Organizacja drużyn skautowskich

Przyjęcie do patrolu  

Oznaki skautowskie

Przepisy skautowskie  

Strój i wyprawa skautów

Egzamin

Życie obozowe  

Obóz i przepisy obozowe

Porządek dzienny w obozie

Nauka i zajęcia skautów

Telegrafowanie i sygnalizacja

Orjentacja

Pomiary

Sztuka podchodzenia i odnajdywania śladów

Uwaga i śledzenie znaków

Ćwiczenia, gry, zabawy

Ćwiczenia z drążkami

Higjena

Ranne wstawanie

Czystość ciała  

Palenie tytuniu

Napoje alkoholiczne

Moralność Uśmiech i wesołość

Odzież

Ratownictwo

Apteczka patrolu

Narzędzia

Praca nad sobą

Dobroć

Hojność

Napiwki i zapłata

Przyjacielskość i grzeczność

Uprzejmość względem kobiet

Równe siły w walce

Uczciwość

Wierność

Posłuszeństwo i karność

Skromność

Odwaga

Wytrwałość

Łagodność i wesołość

Ćwiczenia i gry, służące do wyrobienia karności

Oszczędność

Jak zarabiać

Dobra pamięć

Obowiązki względem Boga

Udoskonalanie charakteru

Czystość ciała.

Jednym z najważniejszych warunków zdrowia jest ochędóstwo, t. j. najskrupulatniejsza czystość w utrzymaniu ciała, odzieży i pościeli. Kiedy kto skaleczy brudną rękę lub nogę, albo użyje do zawinięcia brudnego gałganka, nieczystego opatrunku, ranka będzie się jątrzyć i łatwo przejdzie w bolesny stan ropienia, nieraz nawet niebezpieczny. Wszystkie tak zwane obierania się palców i t. d. wynikają z tego, że do ranki dostał się brud, który ją zakaził. Podczas ostatniej wojny japońskiej daleko mniejsza była stosunkowo śmiertelność od ran, niż w dawniejszych wojnach, a to dlatego, że Japończycy mają zwyczaj kąpać się codzień; prócz tego żołnierze obu armji zaopatrzeni byli w czyste opatrunki, które zakładali sobie natychmiast na miejsca zranione, skutkiem czego brud i zarazki nie mogły się dostać do rany.

Oprócz ciała, trzeba utrzymywać w czystości ubranie: czyścić je z plam, trzepać z kurzu, oczyszczać z błota i wietrzyć. Bieliznę zmieniać, gdy się zbrudzi. Codzień zdjętą z siebie wietrzyć i kłaść dopiero nazajutrz; na zmianę mieć zawsze dwie koszule, kalesony, skarpetki i nie nosić tych samych codzień, lecz co drugi dzień. Bielizna wywietrzona, wytrzepana i wyschnięta z potu, włożona na czysto umyte ciało, dłużej utrzymuje czystość, niż używana codziennie.

Pilnować, ażeby żołądek i kiszki codzień były opróżnione z nieczystości, które zatruwają cały organizm. Jeżeli kto ma zamknięty żołądek, niech pije na czczo zimną wodę, gimnastykuje się i je owoce na czczo, a doprowadzi go do porządku.

Rano nigdy nie wychodzić i nie brać się do żadnej roboty na czczo; jeżeli nie można mieć nic innego, wypić choć szklankę gorącej wody przed wyjściem, to już wystarczy.

Nie kąpać się nigdy zaraz po jedzeniu, bo wtedy łatwo dostać kurczów, uderzenia do głowy, ataku sercowego i t. p. Nieraz zdarzały się z tego powodu wypadki utonięcia najlepszych nawet pływaków.

Napoje alkoholiczne. 

Chłopiec, używający napojów alkoholicznych, nie może być skautem, musi się tego wyrzec odrazu i wytrwać w postanowieniu. Trunki są i dla dorosłych szkodliwe, czynią człowieka niezdolnym do żadnego zajęcia, odbierają mu rozum i siły i są przyczyną wielu zbrodni i nędzy. Woda, mleko, herbata, kawa wystarczają do ugaszenia pragnienia, do orzeźwienia i podtrzymania sił przy zmęczeniu; w czasie upału szklanka limoniady ochłodzi i orzeźwi lepiej, niż wódka lub piwo.

Wogóle skaut powinien pić niewiele płynów. Można się do tego przyzwyczaić, trzymając usta zamknięte, bo wtedy mniej się odczuwa pragnienie; jeszcze lepiej zapobiega pragnieniu, kto idąc, w ustach trzyma kamyk. Ale do takiego środka uciekać się tylko w ostateczności, gdy gorąco, a w pochodzie niema wody.

Kto jest otyły z braku ruchu, cierpi ciągłe pragnienie i musi pić często, lecz jeżeli przetrzyma pewien czas bez picia, pragnienie się uspokoi; kto zaś pije ciągle, w czasie pochodu, ćwiczeń lub gier sportowych, poci się i opada prędko z sił.

Przywracanie pamięci o przedwojennym harcerstwie, to zadanie, którego podjęła się Oficyna Wydawnicza „Impuls”. Dawno skończyły się czasy, gdy do Związku Harcerstwa Polskiego należały 3 miliony osób, a tradycje, jedynie słuszne, liczono od 1956 roku, uznając, że przedwojenne harcerstwo było, jeśli nie faszystowskie, to co najmniej burżuazyjne. Zapoznając się z licznymi pozycjami książkowymi oferowanymi przez wydawcę serii „Przywrócić Pamięć” można sobie wyrobić opinię, o tym jakie było międzywojenne harcerstwo, we własnym zakresie.

Jednym z reprintów jest „Harcerstwo Polskie” wydane w 1925 r. przez Naczelnictwo ZHP. Stanowi ono zbiór tekstów, które przekrojowo przedstawiają dzieje harcerstwa od jego początków na ziemiach polskich, a kończąc na Narodowym Zlocie Harcerzy Warszawie w 1924 r. oraz Jamboree w tym samym roku, które odbyło się w Kopenhadze.

Wypada zwrócić uwagę, że okres powojenny stanowił jeden z trudniejszych chwil dla polskiego harcerstwa. Urzeczywistnienie jednego z celów, którym było odzyskanie Niepodległości stanowiło zarazem wyzwanie dla kolejnego pokolenia instruktorów, którzy musieli wskazać nowe cele i metody działania. Moment o tyle istotny, że część z tych, którzy kierowali ruchem harcerskim uznało, że wobec wywalczenia wolnego państwa formuła harcerska się wyczerpała. Dla tych, którzy pozostali w szeregach ZHP nadszedł czas wysiłku, intelektualnego i organizacyjnego, dzięki któremu harcerstwo odnalazło swą nową drogę, której efekty obserwować można było w okresie II wojny światowej.

Niezbyt długie teksty dotyczą kluczowych wydarzeń takich jak: początki harcerstwa, udział harcerzy w walkach o Niepodległość, rola harcerstwa wśród innych organizacji młodzieży, stan harcerstwa polskiego poza granicami kraju czy udział harcerek i harcerzy w I Zlocie Narodowym. Pisane przystępnym językiem pozwalają zapoznać się wydarzeniami czternastu lat obecności harcerstwa na ziemiach polskich, ale także zobaczyć w jaki sposób pracowały zastępy i drużyny w połowie lat dwudziestych.

Szczególnie wartościowe są teksty dotyczące Narodowego Zlotu Harcerzy. Była to pierwsza próba zgromadzenia kilkutysięcznej rzeszy harcerek i harcerzy, którzy w ramach przygotowań do Zlotu jak i w takcie niego wypełniali postawione zadania. Ponadto była to okazja do spotkania środowisk z różnych części kraju, a więc także wymiany doświadczeń, pomysłów i metod działania, które ze względu na zróżnicowanie pochodzenia niewątpliwie musiało występować. Dodatkową atrakcją Zlotu była obecność skautek i skautów z innych krajów, co jeszcze mocniej integrowało międzynarodowy ruch.

Nieocenionym materiałem jest tekst poświęcony polskiemu harcerstwu poza granicami kraju. Biorąc pod uwagę, że obecnie rośnie ilość naszych rodaków na emigracji zasadnym jest pytanie czy także teraz, wzorem okresu międzywojennego, znajdują się instruktorzy chętni do tworzenia drużyn polskich na obczyźnie i czy władze organizacji harcerskich posiadają wiedzę na temat ich funkcjonowania. Działalność ZHP poza Granicami Kraju nie powinna zwalniać nikogo z obowiązku monitorowania i wspierania naszych rodaków noszących harcerskie mundury.

Przez karty książki przewijają się także myśli o harcerstwie osób mających, jak wynika to z przeglądu nazwisk, wpływ na jego kształt, wśród których wymienić należy Andrzeja Małkowskiego, Tadeusza Strumilłę, ks. Jana Mauersbergera, czy Eugeniusza Piaseckiego. Wartością samą w sobie jest 130 zdjęć obrazujących życie harcerskie w pierwszej połowie trzeciej dekady XX wieku.

Warto, aby czytelnicy poświęcili także kilka chwil na przejrzenie ponad dwudziestu stron zawierających reklamy, z których zapewne w części sfinansowano wydawnictwo przedwojenne. Taki sposób postępowania był charakterystyczny dla wielu wydawnictw organizacji młodzieżowych, a także np. wojskowych. Może warto próbować go powielić w czasach, gdy budżety organizacji nie są zbyt bogate, a recenzowana książka może stanowić przykład dla potencjalnych reklamodawców, że w ten sposób pamięć o ich firmach może przetrwać dziesiątki lat. Poręczny format i twarda oprawa to dodatkowy atut tego wydawnictwa.

Recenzowana książka powinna być obowiązkową lekturą dla wszystkich, którym bliska jest historia harcerstwa, a także tych, którzy badają życie w Polsce w okresie międzywojennym. Zapoznawanie się z serią „Przywrócić Pamięć”, ze względu na ich wartość, może być wykorzystywane w ramach prób na wyższe stopnie harcerskie i instruktorskie. Książki te należą bowiem do kanonu lektur, z którymi powinien się zapoznać każdy kto myśli o swoim rozwoju.

źródło recenzji: http://jpilsudski.org/recenzje-ksiazek-historycznych/item/2290-harcerstwo-polskie

Harcerskie wychowanie i diagnozy polskiej rzeczywistości aktualne od przeszło stu lat

Coraz rzadziej spotykam na drogach, w górach, nad morzem czy ulicach polskich miast umundurowanych harcerzy. Jeszcze są na Facebooku, a czasami tweetują, ale nie są już tak widoczni, jak przed 25 laty. Wydana przez "Impuls" niezwykle pięknie nowa seria wydawnicza "Przywrócić Pamięć" pozwala sięgnąć do publikacji założycieli ruchu skautowego, twórców rozwoju idei i metodyki harcerskiej z lat 1911-1939. Po 1947 r. były to książki zakazane, objęte pełną cenzurą także na cytowanie z nich fragmentów. Także nazwiska ich autorów były wymazywane przez cenzurę, gdyż zamiarem władz PRL było odcięcie Polaków od ich historii, korzeni, tradycji, od prawdy o wartości także polskiego skautingu-harcerstwa. Przywrócić Pamięć Wojciech Śliwerski

To przywołajmy ciekawą diagnozę sprzed... 92 lat Alojzego Pawełka, który tak pisał o ówczesnej sytuacji topniejących szeregów tego ruchu.Gdy harcerstwo przestawało być grą wojskową i polityczną, a zostało tylko skromnym ruchem młodzieży, samemu sobie pozostawionym, odbiegły od niego całe masy tych, którzy w nim dla postronnych celów, względów, czy zamiłowań brali udział. Możemy tu ich nazwać półharcerzami. Częściowo odpadł też materiał doborowy, zrażony obniżeniem ideałów i zanikiem pierwotnej tężyzny harcerstwa. Tych należałoby ściągnąć z powrotem i to jest zadaniem poważnym chwili. (A. Pawełek, Hasła współczesnej pracy harcerskiej. Gawędy obozowe, "STER" WHW 1922, s. 11)

A tak pisał w swoich listach do starszych harcerzy o ich ruchu polski legionista- A. Pawełek, który trafił do niewoli rosyjskiej i został zesłany do Charkowa, a po ucieczce zorganizował drużynę skautową w Riazaniu, a później dwie drużyny w Bobrujsku:

"Drużyny harcerskie 1914 roku stopniały, zmalały do poziomu chłopców czternastoletnich; - co starsze szło pod broń z musu lub z ochoty. Rzuceni w wiry wojenne, utraciliśmy je z oczu, a wiadomości, które do nas dochodziły, nie były pomyślne. Straszne rozdarcie serc i sumień w początkach wojny odbiło się na harcerstwie szeregiem rozłamów, które zamąciły jego ideały i obniżyły loty. Ale duch harcerski żył i domagał się dla siebie czynu". (A. Pawełek, Harcerstwo na martwym tropie. Harcerstwo oniemiałe, Kraków: Sp.Wyd. "Płomienie" 1922, s.3)

Kiedy dzisiaj zafascynowani angloamerykańskim modelem kreowania przywództwa, wyłaniania liderów tłumaczą obcą literaturę na język polski, adaptują jej treści także do rodzimego systemu szkolnego, warto przypomnieć, że środowiskiem przywództwa było m.in. harcerstwo. Oto w 1936 r. harcmistrz Adam Czyżewski tak pisał w swojej książeczce: "Na tropie wodza harcerskiego" (Warszawa: Wyd. "Godziemba" 1936, s. 7-8):

Czy wiesz kogo szukasz? - Wodza! Zdradzi go niezawodnie instynkt przewodzenia, wybicia się na czoło gromady. Przekonasz się o tym w harcach zastępu w ciągu próby, jakiej poddasz chłopca pragnącego wstąpić do zastępu. Postawisz mu jako cel: wkupić się "czymś" do zastępu. Dzielność jego ogólną sprawdzi: pierwsza próba dzielności; uznaniem jest wtajemniczenie do kręgu zastępu. (...) Instynkt przewodzenia - to doskonały stop szeregu wartości wrodzonych i nabytych. Trzeba popracować nad harmonijnym ich rozwinięciem i wydobyciem najcenniejszych: dzielności, inicjatywy, poczucia odpowiedzialności, nastawienia do walki, oraz przedsiębiorczości - początek tu zrobiła już sama natura. Inne wartości jak: wrośnięcie w ideę i w ruch, wyrobienie życiowe, wiedzę i wyrobienie techniczne harcerskie trzeba stworzyć".

Prof. dr hab. Piotr Jaroszyński przypominając ostatnio myśl Ks. kard. Augusta Hlonda na temat trudnej sytuacji harcerstwa katolickiego w kraju poddawanym laickiej ideologii, skonstatował: Harcerstwo polskie posiada wspaniałe tradycje, ale pamiętajmy, że nie tylko w PRL próbowano je przechwycić na rzecz groźnej ideologii, bo i w okresie międzywojennym krążyła nad nim anglosaska masoneria (skauting). Jedno i drugie łączył ateizm, więc uważajmy. Harcerstwo tak, ale nie za cenę utraty wiary. Zastanowiłem się nad tym, jaka jest dzisiaj kondycja polskiego harcerstwa. do jakich sięga się źródeł? Czy obecni instruktorzy-wychowawcy bardziej orientują się na wyzwania ponowoczesności, dążąc do zmiany Przyrzeczenia Harcerskiego a nawet jego Prawa, by dostosować je do nowych trendów, czy może pielęgnuje tradycje, sięga do korzeni, przechowuje ponadczasowe wartości?

Kiedy sięgniemy do publikacji Naczelnego Kapelana ZHP ks. Antoniego Bogdańskiego pt. "Podstawy Harcerstwa" (Płock-Warszawa 1928, s. 35), to zrozumiemy, jakie były korzenie i jak ewoluował na świecie do 1939 r. rozwój katolickiego skautingu i harcerstwa, jakie były jego problemy. Jak pisał: "Z trudem wielkim, walcząc z niedostatkiem materialnym, brakiem ludzi do pracy, niejednokrotnie nieuzasadnioną nieufnością społeczeństwa, a przedewszystkiem z upadkiem poziomu moralnego wśród młodzieży i zanikiem wszelkiego entuzjazmu, jaki stwierdzamy w całem społeczeństwie po r.1920, idzie Z.H.P. naprzód, bez lęku, z wiarą głęboką w swe szlachetne idee, z pogodą, nigdy niezachmurzoną, z jednym hasłem na ustach: "Dla Ciebie Polsko i dla Twojego dobra" (...)".

Czyż nie powtarza się historia, kiedy czytamy w publikacji Stanisława Sedlaczka pt. "Kilka myśli o zadaniach harcerstwa. W Polsce będzie lepiej!" (Warszawa 1919, s. 17):

W Polsce nie jest dobrze... Poglądy obywateli polskich, tak ostro ścierające się ze sobą, gdy chodzi o cele i środki polityki, zadziwiająco są zgodne co do tego, że w Polsce źle się dzieje. (...) Niema w szerokich sferach miłości Ojczyzny, w jej miejsce krzewi się partyjniactwo, sobkostwo, egoizm. Wielu obywateli szuka tylko dobra osobistego, ochłapy, datku rzucając czasem na odczepnego w puszki kwestarzy na cele publiczne."

A w III RP trwa na dobre kampania wyborcza do Parlamentu Europejskiego.

źródło recenzji: blog prof. Bogusława Śliwerskiego http://sliwerski-pedagog.blogspot.com/2014/05/harcerskie-wychowanie-i-diagnozy.html

Zobacz także

Nowa rejestracja konta

Posiadasz już konto?
Zaloguj się zamiast tego Lub Zresetuj hasło