• Obniżka
Ortodoksja i chaos

Ortodoksja i chaos

ISBN: 978-83-7850-420-7
39,80 zł
25,00 zł Zniżka 14,80 zł
Czas dostawy publikacji papierowych kurierem InPost 24 godziny

Książka dostępna w wersji papierowej i elektronicznej - e-book.

W grudniu 2013 publikacja uzyskała tytuł Najlepszej Książki na Zimę!

Najnowszy zbiór, zatytułowany (jakże obiecująco…) Ortodoksja i chaos, jest przede wszystkim doskonałą lekturą, lekturą przewrotną, gdyż zafascynowany Czytelnik bezwiednie ulega czarowi autorskiego wywodu, kwestie merytoryczne odsuwając na boczny tor.

Wersja książki
Ilość

Coraz rzadsze są książki, w których treść idzie w parze z formą; nie wystarczy mieć coś do powiedzenia, trzeba jeszcze umieć to przekazać. Książki profesora Nalaskowskiego od lat niezmiennie intrygują, lekkością formy i celnością spostrzeżeń przywołując najlepsze tradycje polskiej eseistyki. Z Profesorem można się zgadzać lub nie, można dyskutować, popierać lub zwalczać, ale, przede wszystkim, trzeba go czytać. Najnowszy zbiór, zatytułowany (jakże obiecująco…) Ortodoksja i chaos, jest przede wszystkim doskonałą lekturą, lekturą przewrotną, gdyż zafascynowany Czytelnik bezwiednie ulega czarowi autorskiego wywodu, kwestie merytoryczne odsuwając na boczny tor. A niesłusznie. Profesor Nalaskowski porusza tematy nie tylko ważne (m.in. reforma edukacji), ale i kontrowersyjne (tzw. kwestia żydowska, wychowanie do życia w rodzinie i wiele innych), przy czym niejednoznaczność jest tu cechą najbardziej pożądaną, gdyż, z racji swej natury, pobudza do myślenia, a o to Profesorowi najbardziej chodzi.

W grudniu 2013 publikacja uzyskała tytuł Najlepszej Książki na Zimę!

100 Przedmioty

Opis

Książka elektroniczna - E-book
Epub, Mobi
Książka papierowa
oprawa twarda

Specyficzne kody

isbn
978-83-7850-420-7

Nalaskowski Aleksander

Tytuł profesora uzyskał w wieku 40 lat. Wypromował 14 doktorów, uczestniczył w wielu przewodach habilitacyjnych i profesorskich. Wydał 15 książek. W 1989 roku powołał do życia własną placówkę – Szkołę Laboratorium w Toruniu, którą kieruje do dzisiaj. Zainicjował powołanie na UMK Wydziału Nauk Pedagogicznych, którego jest dziekanem. Był zapraszany z wykładami m.in. do Izraela, Meksyku, Anglii, Francji, Włoch, Hiszpanii, Niemiec, Bułgarii.

Hoduje konie arabskie. Ma uprawnienia instruktorskie w zakresie jeździectwa.

Od Autora    

Część pierwsza

Polak mały

Powstanie Warszawskie     

Mandat za płeć    

A potem się zobaczy    

Masa upadłościowa?    

Gwałt w prezerwatywie    

Prawda nas wyzwoli. Jeśli służby nam ją udostępnią    

Niżowe odrodzenie    

Nowy Polak dla nowej Polski    

Masowe zatrucie    

Część druga

Pro domo sua

Autowanie pedagogiki    

Remont fasady    

Debaty    

Szamani w akcji    

Obieg zamknięty    

Część trzecia

Boisko szkolne

Dialog o edukacji    

Szkoła i milczenie elit    

Gwałty   

Subiektywizm i obiektywizm zagrożeń szkolnych   

Szuflady zmian   

Część czwarta

Ideologicznie

To ja strzelałem?   

Wieczna wolność słowa   

Siedem razy logika   

Obserwuję to zjawisko   

Kościół niemożliwy   

Część piąta

Coming out

Jestem niebezpieczny?  

Mój homofobiczny test   

Lekko, łatwo, jasno. Czyżby?   

Wychowanie seksualne i jego ukryty program   

fragment

Subiektywizm, brak pola dyskusji i wyssane z palca poglądy - to wszystko znajdziecie w książce „Ortodoksja i chaos”.

Autorem publikacji pt. „Ortodoksja i chaos” jest Aleksander Nalaskowski. Pedagog i założyciel eksperymentalnego liceum społecznego o nazwie „Szkoła Laboratorium”, postanowił zebrać swoje myśli i poglądy w jednej książce. Zamieszone zostały w niej teksty wcześniej już publikowane chociażby na internetowym blogu, ale także zapisy konferencji, na których autor był prelegentem, czy teksty dla różnego rodzaju pism.

„Ortodoksja i chaos” została podzielona na pięć części, każda z nich porusza inne problemy, ale wszystkie krążą wokół szeroko pojętego tematu pedagogiki. Omawiane tematy bez wątpienia są kontrowersyjne, bowiem dotyczą zarówno reformy edukacji, zagadnienia wychowania seksualnego w szkole oraz homoseksualizmu. Wygłaszane przez autora poglądy są bardzo subiektywne i niedopuszczające innego toku myślenia.

Z pewnością mocną stroną publikacji jest jej układ i przejrzystość oraz język. I na tym moim zdaniem zalety „Ortodoksji i chaosu” się kończą. Czytając tę publikację przysłowiowy nóż otwierał mi się w kieszeni. Nie jestem w stanie zrozumieć jak człowiek wykształcony, pedagog, który powinien wykazywać się wyjątkową empatią i tolerancją, jest w stanie wygłaszać poglądy na takim poziomie. Mam na myśli chociażby liczne obrazy i upokorzenia osób w jakikolwiek sposób odróżniających się od reszty społeczeństwa. Najlepszym przykładem jest nazwanie Anny Grodzkiej „płciową ciekawostką”. Czy naprawdę tego typu określenia są na miejscu w książce rzekomo cenionego pedagoga? Moim zdaniem na pewno nie.

Autor śmiało formułuje wnioski i poglądy, które niestety nie pokrywają się ze współczesnym stanem wiedzy. I tutaj nie mogę pominąć kwestii homoseksualizmu. Aleksander Nalaskowski stwierdza bowiem, że wspomniana orientacja jest chorobą. Co prawda podkreśla, że wie o stanowisku WHO, które już nie wpisuje homoseksualizmu do Międzynarodowej Statystycznej Klasyfikacji Chorób, ale wcale się z tym nie zgadza. Mało tego, na kolejnych stronach książki pada stwierdzenie, które bardzo mocno mną wstrząsnęło. Autor pisze bowiem, że zdaje sobie sprawę z tego, że przez trzydzieści lat pracy na uczelni, wśród ogromnej liczby studentów, byli również homoseksualiści. Nalaskowski pisze, że traktował ich zawsze tak samo jak innych. W tym miejscu pomyślałam: miło z jego strony, ale dalsze słowa powaliły mnie na łopatki. Dlaczego traktował ich podobnie? Może w tym momencie zacytuję: „mój normalny stosunek do nich brał się wyłącznie z przeświadczenia, że są to osoby dotknięte chorobą”. Naprawdę nie spodziewałam się, że w XXI wieku, spod pióra pedagoga, ujrzy światło dzienne takie zdanie.

Homofobiczny test, który z założenia ma doprowadzić czytelnika do myślenia w taki sam sposób, jak czyni to autor moim zdaniem jest zupełnie żenujący. Myślę, że Aleksander Nalaskowski byłby bardzo zaskoczony moimi odpowiedziami na testowe pytania, bowiem nie pokrywają się w żadnym stopniu z jego myśleniem. Czy to oznacza, że mnie nie zależy na przyszłości Polski i przyszłości naszych dzieci? Nie sądzę, aby można wyciągać tak daleko idące wnioski.

Jako pedagogowi z wykształcenia jest mi zwyczajnie wstyd za publikację „Ortodoksja i chaos”. Żenujące poglądy i sposób ich wyrażania sprawiają, że muszę ostrzec każdego z was przed sięganiem po tę pozycję. Zwyczajnie szkoda czasu, chyba że chcecie się jeszcze dowiedzieć o tym, iż wychowanie seksualne (a tak naprawdę powinniśmy mówić o przedmiocie wychowanie do życia w rodzinie) to najzwyklejsze namawianie młodzieży do szybkiego rozpoczęcia współżycia seksualnego. W niemal każdym tekście wyłania się słowo „homoseksualizm”, w związku z tym zastanawiam się, czy naprawdę autor umie postrzegać innych ludzi tylko przez pryzmat łóżka? Może warto zacząć myśleć inaczej.

Joanna Ulanowicz

(joanna.ulanowicz@dlalejdis.pl)

http://dlalejdis.pl/artykuly/ortodoksja_i_chaos_recenzja

Zbiór artykułów i wystąpień prof. Aleksandra Nalaskowskiego, pedagoga. Zajmuje się głównie pedagogiką ogólną, teorią szkoły, koncepcjami rozwoju człowieka. Wypromował 15 doktorów. Jest autorem kilkunastu książek i ponad 100 artykułów. W 1989 roku założył eksperymentalne liceum społeczne „Szkoła Laboratorium” (wcześniej „Poltech”), którego jest dyrektorem.

Ten niewielki objętościowo tom zawiera spory wycinek współczesnej rzeczywistość i z jaką mamy do czynienia w III RP skomentowany przez autora w sposób publicystyczny. Książka poraża swoją aktualnością; część spraw dotyczących demontażu systemu edukacji, braku autorytetów, agresji w szkołach, skupienie się na coming-out i genderyzmie na lekcjach wychowania w rodzinie cały czas rozgrywa się na bieżąco na naszych oczach. Najnowszy artykuł w "Rzeczypospolitej" anonsuje, iż "II RP produkuje analfabetów!". "Tylko 2 proc uczniów w ostatnim roku nauki potrafi bezbłędnie zinterpretować tekst i logicznie to uzasadnić" - czytamy w pierwszym zdaniu. Tyle statystyka, ale za tym kryje się degeneracja całego uczącego się pokolenia, które kompletnie dezawuuje etos studencki nie dorastając do podstawowych wymagań uczelni.

Chaos ten został usankcjonowany przez zbiurokratyzowany system oświaty jako jedyny sposób na znieczulenie i zobojętnienie elit uniwersyteckich, inteligencji i na końcu samych rodziców. Bo po co reagować, pisać jak i tak od lat upolityczniony MEN wie, czego potrzebuje współczesna szkoła i jej absolwenci. Liczą się ponownie statystyki. Skupione na różnego rodzaju testach, egzaminach wcale nie przekłada się na utrwalenie uczniowskiej wiedzy lecz na przygotowaniu do zdania testu, tak by szkoła mogła przełożyć to później na własną reklamę.

Żyjemy w zglobalizowanych czasach, gdzie słowa człowiek, demokracja odmieniane są przez różne przypadki, ale całkowicie przypadkowo bowiem kompletnie nie zwraca się uwagi na to, iż młody człowiek - uczeń musi dorastać w określonych wartościach,wychowywany przez nauczycieli posiadających autorytet powinien na tej bazie kształtować swój charakter i światopogląd. Słowa te praktycznie wyrugowano ze szkolnego słownika. Niewielu uczniów i nauczycieli wie, jak się do takiej duchowej edukacji zabrać.

Szkoła przestała uczyć, lecz deprawuje. Owszem uczy, ale cwaniactwa, sprytu, nieuczciwości. Zaczyna się od głupich ściąg, a kończy na kupowaniu pracy magisterskiej czy habilitacji. Później tak ukształtowany "wykształciuch" kroczy fałszywą ścieżką życiowego sprytu negując uczciwość w biznesie i zawodowej pracy. Przecież tak jest lżej. Jeśli wszyscy to robią, a przykład idzie z góry, to dlaczego ja mam być inny? Filozofia życia sięga dna. Sankcjonuje się kłamstwo, np. o korzyściach z wczesnego pójścia do szkoły kompletnie na to nie przygotowanej jako zwycięstwo piaru i propagandowej nagonki, pardon, kampanii reklamowej na którą MEN wydał miliony. Nie pomogły tu ludzkie argumenty rodziców. Państwo po raz kolejny udowadnia nam, iż ono wie lepiej, co będzie dobre dla naszych dzieci.

Poraża milczenie i obojętność elit tego kraju. Zgoda na kłamstwo za uczestnictwo w "korycie władzy". Nikt z polityków PO, SLD czy PSL nie zająknął się nad wrzuceniem do kosza miliona opinii rodziców. Fasadowa demokracja działa tu w niezawodny sposób. Wyciągnięci jak z kapelusza mainstreamowi analitycy, komentatorzy będą przekrzykiwać się jak to już dawno w Europie sześciolatki korzystają z dobrodziejstw wczesnej edukacji. Tylko nikt nie bierze pod uwagę polskich realiów, słabości organizacyjnej państwa, biurokracji hamującej każdy społeczny zdroworozsądkowy projekt. Wszędzie buta ideologizacji daje o sobie znać. W każdym aspekcie systemu polskiej edukacji i opieki na rodziną.

Bo jeśli faktycznie jest tak, jak pisze Nalaskowski, iż polska rodzina poniosła edukacyjną klęskę, jest przez to podwójnie dysfunkcyjna; z jednej rodzice nie potrafią przekazać dzieciom podstawowych zasad zdając się na szkołę, a szkoła skupiona na sobie traci z oczu indywidualizm ucznia, zabija w nim wrodzone talenty, nie próbując ich nawet rozpoznać nie mówiąc już o ich rozwijaniu. Ale władza jest zadowolona. Ma bezwolnych, miękkich poddanych, którym będzie można wszystko wmówić. Nawet to, iż trzeba płacić więcej za wodę i śmieci, bo państwo nie ma na pieniędzy na inwestycje. A już utrzymywanie bibliotek szkolnych czy świetlic naraża samorządy na dodatkowe koszty. Ci sami samorządowcy posyłają swoje dzieci do szkół, które takie przybytki posiadają. Bo im wyższy poziom nauczania, tym większą szansę życiową mają przed sobą jej uczniowie.

To książka z kluczem. Autor w artykule "Szuflady zmian" opublikowanym pierwotnie w "Na Poważnie" 2012, nr. 12 zafundował nam własne propozycje reformatorskich działań, zaznaczając, iż jest to skrótowa narracja, nad którą postuluje Nalaskowski powszechną debatę.

Zapraszam do lektury, gdyż jest jeden fragment książki, który powoduje, iż mam jeszcze wiarę w to, iż możemy wybić się na samodzielność i obiektywizm nie biorąc przypadkowo garściami to z tego, to z tamtego europejskiego systemu edukacji.

Mamy od 1918 roku ukonstytuowaną własną państwowość, własne wzorce, kulturę, tradycję i tożsamość narodową. Wystarczy tylko trzeźwe, uczciwe spojrzenie na nie, by zacząć budować coś dla obywateli tego państwa, oczekujących normalności, prawdy i odzyskania własnej podmiotowości. Czy to tak dużo, żeby politycy, posłowie, samorządowcy opłacani z naszych podatków nie mogli tego spełnić? Czy zawsze musimy brać przykłady z cudzych wzorców, tylko dlatego, iż pochodzą z tej Zachodniej Europy przed którą wcześniej nigdy nie mieliśmy kompleksów mając swój ogromny niedoceniony wkład w przywracanie jej wolności.

Gabriel Leonard Kamiński

źródło: http://www.ksiazka.net.pl/index.php?id=49&tx_ttnews%5Btt_news%5D=18995

„Ortodoksja i Chaos” to zbiór celnych komentarzy do współczesnych wydarzeń politycznych, społecznych i kulturowych autorstwa Aleksandra Nalaskowskiego. Są to głównie polemiczne, dyskusyjne teksty opublikowane w ostatnich latach w dziennikach, tygodnikach i na portalach internetowych. Ich wartość poznawcza oraz merytoryczna tkwi w trzeźwości i oryginalności sądów.

Aleksander Nalaskowski, Ortodoksja i Chaos, Oficyna Wydawnicza „Impuls”, Kraków 2013

„Ortodoksja i Chaos” to zbiór celnych komentarzy do współczesnych wydarzeń politycznych, społecznych i kulturowych autorstwa Aleksandra Nalaskowskiego. Są to głównie polemiczne, dyskusyjne teksty opublikowane w ostatnich latach w dziennikach, tygodnikach i na portalach internetowych. Ich wartość poznawcza oraz merytoryczna tkwi w trzeźwości i oryginalności sądów. Publicysta nie stroni wszakże od stawiania odważnych, nieraz kontrowersyjnych, lecz zawsze wymagających od czytelnika głębszej refleksji, tez. Jego rozległa wiedza historyczna oraz świadomość złożoności rzeczywistości społeczno-politycznej pozwala mu na swobodne – i imponujące w sferze konkluzji – lawirowanie po problematyce społecznej.

Na kartach tej książki znajdziemy dojrzałe oraz przemyślane przedstawienie aktualnych wydarzeń, a także zagadnień dzielących nasze społeczeństwo i od kilku lat obecnych we współczesnym dyskursie. Walorem takiego ujęcia jest nie zawieszenie go w intelektualnej próżni, lecz pokazanie różnych – nieraz diametralnie różnych – stanowisk. Dopiero takie postawienie sprawy jest w stanie odzwierciedlić złożoność i zawiłość dzisiejszego świata. Bardzo dobrze widoczne jest starcie poglądów dotyczących na przykład dzisiejszych definicji patriotyzmu, kondycji szkolnictwa wyższego i edukacji, jakości Kościoła, wychowania seksualnego czy zjawiska homofobii. Aleksander Nalaskowski pokazuje swoje własne na nie zapatrywania, a jednocześnie zderza je z powszechnymi, obiegowymi opiniami. Mierzy i sprawdza – argumenty i kontrargumenty. Stara się pokazać osie pewnych najbardziej zajadłych sporów, bezideowość podmiotów będących ich stronami. Jednocześnie bezlitośnie obnaża słabości w myśleniu o dynamicznie zmieniających się zjawiskach we współczesnym świecie.

Świetnym posunięciem autora jest próba przekrojowego uchwycenia problemów trapiących społeczeństwo. Na przykład Aleksander Nalaskowski krytykuje coraz to bardziej powszechny brak szacunku wobec szkoły, na który obserwuje się powszechne przyzwolenie. Naświetla „wymiar w miarę pełnego koryta wypełnionego obiektami socjalistycznych tęsknot” i jego konsekwencje dla wszystkich – niezależnie od wieku, płci czy orientacji seksualnej. Zwraca uwagę na zaniedbania i zaniechania pielęgnowania pamięci kulturowej, refleksji historycznej czy braku zrozumienia dla dokonujących się wraz z postępującą globalizacją przemian społecznych. Bardzo często wymienia konkretne nazwiska, odnosi się do wybranych wydarzeń, których przebieg oraz rezultaty znamy ze środków masowego przekazu. Dzięki temu jesteśmy w stanie znacznie lepiej pojąć specyfikę naszych czasów i uzmysłowić sobie celność przesłania autora.

Warto wspomnieć, że publicysta wielokrotnie obala nieraz bardzo silnie utrwalone w społecznej świadomości stereotypy („Prawda nas wyzwoli. Jeśli służby nam ją udostępnią”). Otwarcie wypowiada wojnę pieczołowicie pielęgnowanym mitom narodowym, na przykład o Powstaniu Warszawskim czy wolności słowa. Zadaje ciosy utartym przyzwyczajeniom percepcyjnym („Nowy Polak dla nowej Polski”). Mówi bez ogródek dokładnie o tym wszystkim, co podnosi temperaturę debat społecznych.

Do sięgnięcia po książkę Aleksandra Nalaskowskiego pod tytułem „Ortodoksja i Chaos” z pewnością nie będzie trzeba długo zachęcać wielbicieli jego publicystyki. Tym jednak, którzy nie mieli dotąd okazji jej poznać, gorąco się ją poleca. Wyróżnią ją wszakże trafność w obszarze diagnozowania kondycji intelektualnej i moralnej Polaków, celność sądów na temat przyszłości sporów różnego pochodzenia oraz charakteru. Książka ta dostarcza argumentów i kontrargumentów, które z powodzeniem posłużą w roli oręża przy niejednym sporze, w jakim zechce uczestniczyć czytelnik.

Krzysztof Wróblewski

http://www.konserwatyzm.pl/artykul/11325/aleksander-nalaskowski-ortodoksja-i-chaos

Parytet na zdrowy rozsądek

Autorem książki Ortodoksja i chaos jest profesor Aleksander Nalaskowski - pedagog zajmujący się zarówno teorią, jak i praktyką, człowiek z powodzeniem łączący te dwa obszary aktywności (co, wbrew pozorom, jest pewnym ewenementem). Pracę naukową dopełnia prowadzeniem założonego przez siebie w 1989 roku eksperymentalnego liceum społecznego „Szkoła Laboratorium”. Znajduje również czas na publicystykę, której wybór zawarty został w książce Ortodoksja i chaos. Profesor Nalaskowski ma rozmaite obszary zainteresowań, ale w książce wybija się na plan pierwszy szkoła, uczelnia i problemy dotykające tej sfery. Niekończące się reformy zdają się, zdaniem autora felietonów i esejów, zmierzać w złym kierunku. Ekonomia po raz kolejny wygrywa z dbałością o poziom, doraźny interes polityczny wypiera długofalową strategię i mądre, przewidujące działania. Hasło carpe diem, dobre dla rozbawionych, beztroskich nastolatków, wzmocnione podejściem do życia zgodnie z myślą „po nas choćby i potop” szybko niszczy to, co z mozołem budowały liczne pokolenia. Podejście pozytywistyczne, solidną pracę u podstaw wypiera propagandowa ofensywa, która ma zastąpić dialog, krytyczne myślenie i ponoszenie odpowiedzialności za własne decyzje. Aleksander Nalaskowski pokazuje konkretne przykłady szkodliwej działalności przedstawicieli ludu na wszystkich szczeblach samorządowych i państwowych. Szuka sensu działań, w pierwszej chwili mogących wyglądać na sensowne. Z troską zagłębia się w problematykę wychowania oraz kształcenia dzieci i młodzieży, która stanowi jego domenę. Krytycznie ocenia wiele spraw, starając się zwracać uwagę na ich konsekwencje, w tym te, które już są widoczne dla osób trzeźwo patrzących na rzeczywistość.

Siłą książki jest styl autora, pełen pasji i zaangażowania. Nie tylko ma on coś do powiedzenia, ale potrafi to świetnie wyrazić odpowiednimi słowami. Nie przekracza granic, które nie istnieją już dla wielu dziennikarzy, celebrytów i polityków. Profesor udowadnia, że można mieć swoje zdanie, wyrażać je twardo, zdecydowanie, ale jednocześnie elegancko, z solidnym uzasadnieniem. Można pisać intrygująco, pobudzając do myślenia, do refleksji nad procesami zachodzącymi w otaczającej nas rzeczywistości. Celem jest odejście od tego od lat wdrażanego sposobu myślenia "jedynie słusznego", od przyjmowania pewnych wcale lub słabo uzasadnionych opinii jako jedynej prawdy. Od uczenia nas jedynej poprawnej interpretacji świata, jak w przypadku wierszy i "wtłaczania" młodzieży do głowy tego, co „poeta miał na myśli” według autora jakiegoś podręcznika czy anonimowego urzędnika ministerstwa.

Elegancka forma wydania książki i intrygująca okładka świetnie korespondują z jej zawartością. Ortodoksję i chaos czyta się z ogromną przyjemnością chociażby ze względu na formę. Język jest pulsujący, żywy, wykazujący dużą dbałość o poprawność, tak dzisiaj sponiewieraną nie tylko w mediach. Styl jest przejrzysty, oparty o logikę myślenia, spójność wywodu i umiejętność wyrażania swojego zdania pięknymi i - co wcale nie jest nagminne - poprawnymi zdaniami, a nie stylistycznymi i gramatycznymi "potworkami". Felietony, eseje mają często charakter polemiczny, ale nie służą atakowaniu konkretnej osoby, tylko analizie słów i czynów. Autor pokazuje, że nie wszystko jest tak proste i jasne, jak w telewizyjnych reklamach czy spotach wyborczych. Stosowana w zebranych w książce tekstach forma pozwala na ironię, z której zresztą Nalaskowski w wyważony sposób korzysta. Autor posiada rozległa wiedzę humanistyczną i wysoką kulturę osobistą. Potrafi spojrzeć na pewne sprawy, np. Powstanie Warszawskie z trochę odmiennej, ożywczej dla debaty perspektywy. Jest to możliwe również dlatego, że wie, o czym mówi, zna historię, interesuje się teraźniejszością, nie boi się refleksji nad tym, co jest i co nadchodzi. Ma odwagę wyrażać własne zdanie, a nie biec w stadzie jednomyślnie beczących... owieczek.

Damian Kopeć

http://www.granice.pl/recenzja,ortodoksja-i-chaos,9191

Zobacz także

Nowa rejestracja konta

Posiadasz już konto?
Zaloguj się zamiast tego Lub Zresetuj hasło