Zastęp i zastępowy

Zastęp i zastępowy

ISBN: 978-83-7850-673-7
22,00 zł
Czas dostawy kurierem InPost 24 godziny

Seria wydawnicza „Przywrócić Pamięć” ma przybliżyć współczesnemu społeczeństwu publikacje założycieli ruchu skautowego, twórców rozwoju idei i metodyki harcerskiej z lat 1911–1939.

Reprint wydania z 1921 r.: "ZASTĘP I ZASTĘPOWY"

Ilość

Seria wydawnicza „Przywrócić Pamięć” ma przybliżyć współczesnemu społeczeństwu publikacje założycieli ruchu skautowego, twórców rozwoju idei i metodyki harcerskiej z lat 1911–1939.

Reprint wydania z 1921 r.: "ZASTĘP I ZASTĘPOWY"

Pamiętamy te chwile, gdy w samotności marzyliśmy o zaszczytach, bronzowych sznurkach, o stanowisku zastępowego. W odosobnieniu próbowaliśmy siły swego losu, widzieliśmy już obrazki pracy harcerskiej, gdzie sami odgrywaliśmy wielką rolę. Byliśmy Komendantami…

Chwilami zdarzały się małe zgrzyty, ktoś poważny mówił nam, iż być zastępowym nie jest zbyt łatwo, że czeka nas ogrom pracy. Jednak te zdania sprawiały nam tylko przykrość, bowiem nie rozumieliśmy ich.

Cóż tu może być przykrego? — myśleliśmy. Te rozkoszne wymarzone czasy mają być przykremi. Nie! W tych paru słowach dałek tło, na którym powstaje nasza starszyzna drużyn. Żądza zaszczytów przewodnictwa jest normalnym objawem ludzi wogóle, a szczególniej u młodych chłopców. Każdy zastępowy, zabiera się do swego dzieła z wielkim zapałem, korzystajmy więc z tego okresu, kształćmy ich.

Nieraz słyszymy wokół nas zdania młodych zastępowych, którzy w przypływie szczerości mówią, że chcieliby być dobrymi zastępowymi, ale nie potrafią. Dla użytku tych piszę tę gawędę. Myśli, które tutaj znajdziecie nie są skopjowane z istniejącej literatury harcerskiej.

Piszę pod dyktando paroletniego doświadczenia. Bardzo często, bo prawie na każdej zbiórce mówią nam o spostrzegawczości, operując mnóstwem przykładów, a więc zapamiętywania nazwisk z szyldów, kimy, Morgany i t. p. najmniej jednak porusza się sprawy najważniejsze. Nie mówimy o obserwacji i spostrzegawczości w pracy. Jeżeli chcemy być dobrymi zastępowymi, to musimy podpatrywać systemy zastępów sąsiednich, badajmy ich zalety i wady, uczmy się spostrzegać najdrobniejsze zmiany, zachodzące wokół i wewnątrz nas. Wówczas możemy stworzyć w swej świadomości mniej lub więcej pełny obraz pracy, nie zapominajmy, że musimy go ciągle uzupełniać.

Czytajmy, myślmy i obserwujmy. Szkoła Harcerza, Młoda Drużyna, książeczka Harcerza — to są filary metodyki pracy, ale te same filary bardzo często mogą przygnieść naszą pracę, jeżeli będziemy posiłkować się niemi nieumiejętnie. Uczmy się czytać, przeprowadzać analogję z zaobserwowanemi faktami, a przyjdzie chwila, kiedy powiemy sobie, że umiemy prowadzić zastęp. Te same wyżej podane podręczniki pełne życia harc. jak np. Młoda Drużyna, bardzo często służą do zabicia inicjatywy młodocianych i do sprowadzania monotonności. Nie jest to winą autorów, lecz lenistwa zastępowych, którym się nie chce pomyśleć nad urozmaiceniem pracy, którzy powiadają sobie, że niema potrzeby obmyślania rzeczy nowych, skoro są gotowe, zapominając o tym, iż nie wszystkie drużyny są w jednakowych warunkach pracy.

Pryzmatem, przez który mają przechodzić myśli i projekty zastępowego, winny być korzyści i zadowolenie chłopców.

Jan Hoppe
200 Przedmioty

Opis

Książka papierowa
oprawa twarda

Hoppe Jan

Jan Władysław Hoppe – urodzony 27 grudnia 1902 roku w Skierniewicach, zmarł 18 lutego 1969 roku w Warszawie i został pochowany na Powązkowskim Cmentarzu Wojskowym, w kwaterze zgrupowania AK „Krybar”. Od najwcześniejszych lat brał czynny udział w polskim życiu społecznym i politycznym.

W czasach szkolnych był aktywistą Związku Harcerstwa Polskiego.

W szkicu biograficznym Jan Hoppe – polityk w służbie idei Jerzy Braun wspomina:

Ideowa szkoła ówczesnego harcerstwa i zaszczepiany przez nią styl pracy, walki o najwyższe wartości społeczne, ideały prawości osobistej, obowiązkowości, bezinteresownej służby, równowagi duchowej, powagi życia, życzliwości i wszechludzkiego braterstwa ułatwiały współpracę w trudnym okresie walki podziemnej.

W czasie I wojny światowej Hoppe był ewakuowany do Rosji i przebywał w Moskwie, gdzie włączył się od razu w nurt życia i pracy polskich organizacji społecznych i niepodległościowych. Polski ruch harcerski był wówczas bardzo silny w Moskwie, Kijowie, Odessie i innych centralnych ośrodkach imperium. Po rewolucji rosyjskiej wrócił do kraju w roku 1918 i rozpoczął studia na Uniwersytecie Warszawskim, gdzie ukończył wydział prawa. Wziął udział jako ochotnik w kampanii polsko-bolszewickiej 1920 roku.

Po studiach uniwersyteckich zaangażował się czynnie w zawodowym ruchu pracowniczym, a szczególnie w Związku Pracowników Umysłowych.

Redagował „Pracownika”, organ Polskiej Konfederacji Pracowników Umysłowych, a potem był założycielem i współredaktorem tygodnika „Jutro Pracy”.

W latach 1935–1938 został wybrany na posła na sejm z terenu Warszawy.

W czasie drugiej wojny światowej był jednym z założycieli i komendantem podziemnej organizacji „Warszawianka”, a następnie współtwórcą i wiceprzewodniczącym podziemnej formacji ideologicznej „Unia”.

W 1942 roku został wiceprezesem Zarządu Głównego Stronnictwa Pracy. Redagował również podziemne pisma Stronnictwa Pracy: najpierw „Reformę”, a w czasie powstania warszawskiego – w którym brał udział jako żołnierz AK w zgrupowaniu „Krybar” – „Kuriera Stołecznego”.

W marcu 1945 roku aresztowano go i wywieziono na trzy lata do obozów pracy pod Ural. W listopadzie 1947 roku powrócił z Syberii, po dwuipółrocznym pobycie w więzieniu, a potem w łagrze sowieckim. Powrócił ze zdrowiem całkowicie zniszczonym. Spustoszenia w jego organizmie spowodowane sybirską martyrologią były już nie do odrobienia. Aresztowano go ponownie w 1949 roku i w procesie działaczy „Uni” i Stronnictwa Pracy otrzymał wyrok dożywotniego więzienia.

W czasie odwilży w 1956 roku został zwolniony i całkowicie zrehabilitowany. Braun J., Popiel K., Sieniewicz K., Człowiek ze spiżu, Odnowa, Londyn 1981, s. 120–121. Hoppe J.,

Wspomnienia, przyczynki, refleksje, Odnowa, Londyn 1972, notka na ostatniej stronie okładki.

RATOWNICTWO. Ta nauka w naszej organizacji bodaj że najwięcej pozostawia do życzenia. Nie tyle dla tego, że wykłady są nudne, ile dlatego, że chłopcy niewiele z nich korzystają. Znam zastępy takie, które po 2 lata studjowały ratownictwo. Zastęp uważano za wybitną jednostkę ratowniczą w drużynie, a poszczególni chłopcy nic nie umieli.

Żebyśmy działali nawet rozkazami, to nie dokażemy tego, żeby chłopcy nie lubiący ratownictwa, w takim stopniu posiedli ten przedmiot, żeby mogli się posługiwać nim w bardziej skomplikowanych nagłych wypadkach.

Dlaczego bezwarunkowo każdy chłopiec musi wkuwać się anatomji? Ktoś przed kilku laty uznał za stosowne wprowadzenie anatomji do programów pracy harcerskiej, zapewne jednak nie mając na myśli tak bezwzględnej przymusowej nauki dla wszystkich. Ja zaś np. dzisiaj uznam za stosowne nauczanie prawa państwowego i administracyjnego, na co tak samo znajdą bardzo wiele motywów. Powiecie, żem warjat. Ale prawdopodobnie, gdyby nauczanie tych przedmiotów równie nałogowo wlazło w życie harcerskie, to ochrzciliby tym samym mianem owego śmiałka, który ośmieliłby się prosić Was o zmiłowanie nad tymi chłopcami, którzy nic nie zawinili, a których Wy poważnie nudzicie. Nie zwalczam tu nauczania anatomji, chodzi mi jedynie o racjonalne nauczanie chłopców tego, do czego oni garną się z prawdziwym zamiłowaniem. Obecnie mamy bardzo liczne grona dyletantów, z czasem moglibyśmy mieć taksamo licznych fachowców.

Ratownictwo musi mieć uwzględnienie w pracy zastępu. Dajmy chłopcom osobne pojęcie o przedmiocie, zachęcajmy do gruntownego studjowania, amatorom dajmy instrukcję, nauczmy zachowania się w szeregu bardzo prostych a częstych wypadków np.

(Obrazek zbiórki poświęconej ratownictwu, prowadzonemu w taki sposób, można znaleźć w „Myślach o kursach“ Stanisława Borowskiego i Jana Hoppego).

Zobacz także

Nowa rejestracja konta

Posiadasz już konto?
Zaloguj się zamiast tego Lub Zresetuj hasło