MOJE PRZYGODY I PRZEŻYCIA

MOJE PRZYGODY I PRZEŻYCIA

ISBN: 978-83-7850-928-8
25,00 zł
Czas dostawy publikacji papierowych kurierem InPost 24 godziny

Seria wydawnicza „Przywrócić Pamięć” ma przybliżyć współczesnemu społeczeństwu publikacje założycieli ruchu skautowego, twórców rozwoju idei i metodyki harcerskiej z lat 1911–1939.

Reprinty: reprint wydania, [1937]. "MOJE PRZYGODY I PRZEŻYCIA".

Ilość

Seria wydawnicza „Przywrócić Pamięć” ma przybliżyć współczesnemu społeczeństwu publikacje założycieli ruchu skautowego, twórców rozwoju idei i metodyki harcerskiej z lat 1911–1939.

Reprinty: reprint wydania, [1937]. "MOJE PRZYGODY I PRZEŻYCIA".

LORD BADEN-POWELL

Kiedy przed rokiem mniejwięcej telegramy przyniosły wiadomość o groźnej chorobie generała Baden-Powella, miljony czytelników gazet na całej kuli ziemskiej czytały tę wiadomość nie tylko z zainteresowaniem, ale i ze szczerym wzruszeniem, jakgdyby szło tu o kogoś bliskiego. Bardzo bliskiego — zarówno Hindusowi jak Kanadyjczykowi, zarówno synom chłodnego Albionu, jak mieszkańcom skwarnej podzwrotnikowej Afryki, czy mroźnej Laponii. A i w Polsce miljony czytelników, zwłaszcza młodzieży, śledziły uważnie codzienne biuletyny o stanie zdrowia sędziwego lorda-generała.

Niewątpliwie jednak z pośród tych miljonów znikoma zaledwie cząstka słyszała o Baden-Powellu jako o jednym z generałów angielskich, który po zaszczytnej, długoletniej służbie wojskowej, w 53 roku życia sam prosił o spensjonowanie. Bo takich generałów spotyka się często we wszystkich krajach europejskich. Piękna to, ale dość zwyczajna, karjera każdego wyższego oficera, służącego wiernie swej ojczyźnie. Zwłaszcza oficera angielskiego, który ma tysiące sposobności do odznaczenia się i wybicia podczas swej służby w koloniach.

Nie inaczej też kształtowało się życie Baden-Powella aż do czasu jego spensjonowania. Przydzielony do 13 pułku huzarów, rozpoczyna swą karjerę wojskową najpierw w Indjach i w Afganistanie, by potem wziąć udział w walkach przeciw plemionom murzyńskim w Afryce oraz w zgnieceniu powstania krajowców w Matabeleland. Stopniowo awansuje, dochodząc do rangi pułkownika w V. pułku dragonów. Za dzielną obronę Mafeking w latach 1899—1900 zostaje mianowany generałem brygady. W następnym roku organizuje w Transwalu korpus południowo-afrykańskiej policji konnej. Zostaje inspektorem kawalerji, a wreszcie generałem-porucznikiem. Liczył wówczas lat 53 — i wtedy właśnie prosi o spensjonowanie.

Na tem zamyka się pierwszy okres jego życia. Ale Baden-Powell dopiero teraz zaczyna naprawdę żyć i służyć sprawie większej, ogólnej. Dlatego to właściwie zrezygnował przedwcześnie ze swej karjery wojskowej, — zresztą za aprobatą króla Wielkiej Brytanji, Edwarda VII.

Bo pieści on już w sercu wielkie zamysły i plany. Gdzie szukać ich pierwotnego źródła? Czy w tych ryzykownych patrolach i rekonesansach wśród dziewiczych puszcz afrykańskich, — czy w tych niezliczonych fortelach wojennych i walkach z kolorowymi dzikusami, — czy w niebezpiecznych polowaniach na dziki, lwy, słonie, hipopotamy, rekiny — czy wreszcie w nieustannym obcowaniu z dziką przyrodą, gdzie nieraz życie jego samego i pozostających pod jego wodzą oddziałów zależało od szybkiej orjentacji, wytężonej uwagi, czujności, pamięci i zżycia się z tą przyrodą?...

Baden-Powell, spensjonowany generał, pozostał młodzieńcem, pełnym zapału. Nie chciał, by bogate doświadczenia jego wojskowej służby i bujnego życia poszły na marne. Pragnął przekazać je młodzieży, pragnął przelać w nią swoje ideały, ideały Anglika, miłującego nade wszystko swą wielką Ojczyznę, spełniającego lojalnie, bez przymusu, a raczej z ochotą i dumą narodową swe obowiązki.

*

Ale zdawał sobie sprawę, że młodzież ta potrzebuje odpowiedniego wyszkolenia, jakiego jej dać nie może ani rodzina, ani szkoła, ani służba wojskowa. — Że młodzież ta wychowuje się przeważnie w nieodpowiednich, a nie rzadko we wręcz fatalnych warunkach. Zwłaszcza młodzież we wielkich miastach, pozbawiona czystego powietrza i swobody ruchu, narażona na liczne, dziesiątkujące ją choroby. Sprawdza się tu w całej pełni rzymska maksyma: mens sana in corpore sano. Tylko, że określenie mens ma ma tu raczej znaczenie moralne, niż intelektualne.

Baden-Powell, co przez długie lata obcował jak najściślej z przyrodą, — zdawał sobie doskonale sprawę, że zamierzone wychowanie idącego pokolenia, młodzieży, zacząć trzeba od rozbudzenia w niej ukochania przyrody. W tym bowiem tylko środowisku mogą się rozwinąć należycie wszystkie wartości fizyczne oraz wykształcić zmysły istoty ludzkiej. W tym tylko środowisku człowiek stać się może pełnowartościową istotą, zdolną do walki o byt; w nim może znaleźć realizację hasło „zdrowej duszy w zdrowym ciele“.

Więc — trzeba nakłonić młodzież do jak najczęstszego obcowania z przyrodą, — wyrwać ją z kurzu i dymu wielkich miast, dać jej pełnię swobody i życia! Równocześ­nie jednak trzeba tej młodzieży zapewnić właściwą opiekę, tak, aby rodzice z pełnym zaufaniem mogli powierzyć swoje dzieci osobom, dającym wszelkie gwarancje i fizyczne i moralne. Od tego należało zacząć, i to był może problem najważniejszy, a zarazem najtrudniejszy do rozwiązania. Najpierw tedy wyszkolić należało zastępy opiekunów i mentorów. Musieli to być ochotnicy, spełniający bezinteresownie swe obowiązki, ludzie młodzi, posiadający jednak już pewne doświadczenie, wytrwałość, tężyznę fizyczną i moralną, aby potrafili stać się towarzyszami, przewodnikami, przyjaciółmi i opiekunami młodszych.

W ten sposób powstały pierwsze zastępy „Scout mestrów“, z których każdy ma pod swymi rozkazami pewną, nie wielką grupę chłopców. Tak pojęta organizacja dawała nieograniczone możliwości rozwoju i powiększania się, w ramach poszczególnych grup.

*

Kiedy już powstały te pierwsze kadry, niejako „sztab oficerski“, — należało obmyśleć najskuteczniejsze środki, celem zainteresowania młodych chłopców i wciągnięcia ich do nowo powstałej organizacji. Trudny ten problem rozwiązał Baden-Powell w sposób niesłychanie prosty, dowodząc równocześnie, że znakomicie zna mentalność i psychologię dziecka.

Więc najpierw: mundur. Mundur skromny, nie skomplikowany, zapewniający dziecku dużą swobodę ruchów i swobodną transpirację, — ale, bądźcobądź — mundur, specjalny strój, wyróżniający jego posiadacza od innych, mniej szczęśliwych jego rówieśników. Do tego parę wstążeczek, parę oznak, „totemy“, których znaczenie każde dziecko bez trudu zrozumie i spamięta, — i oto problem rozwiązany.

A druga rzecz — to urok „przygody“. Któryż chłopiec nie emocjonuje się przygodami Robinsona, walkami Czerwonoskórych? Któremu nie marzą się tomahawki i fajki pokoju i ścieżki wojenne? Po ogrodach, lasach, parkach, skradają się „białe twarze“, nasłuchując czujnie, czy gdzieś z za krzaku nie wypadnie niespodźianie banda czerwonoskórych, z pękami piór na głowie z tomahawkami w ręku... napady, pościgi, śledzenie wroga, bitwy, polowania, turnieje... te wszystkie fantastyczne przeżycia i zdarzenia, w których niewyczerpana fantazja chłopięca znajduje swe ujście!

I oto przychodzi Baden-Powell i zaprasza ich do zabawy! Pozwala im na realizowanie i przeżywanie osobiście tych zdarzeń i fantazji! Więc jakże nie iść za nim. Młody chłopiec przekonany jest, że czeka go tam zabawa, stokroć wspanialsza i mądrzejsza od tych wszystkich, w jakie bawił się dotąd w szczupłym gronie swych kolegów. Nie zdaje sobie sprawy, że wchodzi w tryby organizacji, doskonale przemyślanej, a stworzonej na to, by zrobić z niego pełnowartościowego człowieka.

W oczach dziecka skauting jest tylko rozrywką; w oczach jego kierowników i opiekunów jest środkiem wybitnie pedagogicznym i wychowawczym, mającym na celu wychowanie dla narodu ludzi prawych, zadowolonych z życia, o pogodnym spojrzeniu i tężyźnie fizycznej i moralnej, ludzi, zdolnych brać na swe barki pełną odpowiedzialność za swe postępki.

I w tem leży tajemnica powodzenia skautingu i jego olbrzymie znaczenie dla dobra narodów. I dlatego sędziwy generał  -  lord Baden-Powell znany jest dziś na obu półkulach nie ze swej zaszczytnej bez wątpienia służby wojskowej — lecz jako twórca skautingu, — jako „pierwszy skaut świata“.

*

A teraz jeszcze słówko o stosunku Baden-Powella do Polski. Stosunek to od pierwszej chwili powstania naszego skautingu — zdecydowanie serdeczny i życzliwy.

Przed wojną światową, w roku 1913, zetknął się gen. Baden-Powell w Birmingham po raz pierwszy z naszymi organizacjami skautowskimi, spod zaborów. I wówczas to po raz pierwszy, nie oglądając się na ówczesne „konjunktury“ polityczne, potraktował naszych skautów jako Polaków, jako organizację narodową, polską. Szczególną sympatję okazywał też stale dla naszego harcerstwa po odzyskaniu niepodległości. Dawał temu niejednokrotnie wyraz, czy to na „Jamboree“ w Arrow park w roku 1929, w czy w Gödöllö, czy na zlocie w Szwecji, — czy wreszcie podczas swego krótkiego pobytu w Garczynie, na międzynarodowym zlocie skautów wodnych.

A wiadomą oznaką tej szczerej sympatji jest fakt, że w kwietniu 1936 roku Baden-Powell nadał głowie harcerstwa polskiego p. wojewodzie Grażyńskiemu, odznakę „Srebrnego Wilka“, najwyższe odznaczenie skautingu angielskiego, wyjątkowo tylko nadawane cudzoziemcom.

Dodać wreszcie należy, że gen. Baden-Powell odznaczony został przez p. Prezydenta Rzeczypospolitej komandorją orderu „Polonia Restituta“ z gwiazdą.

Kazimierz Rychłowski

199 Przedmioty

Opis

Książka papierowa
oprawa twarda

LORD BADEN-POWELL, to znany w całym świecie twórca skautingu, który swą chlubną karierę życiową rozpoczął w 16-tym roku życia twardą służbą żołnierską w koloniach i jako uczestnik wojny angielsko-boerskiej. W walkach tych odznaczył się czynami wojennymi, a jeszcze bardziej rycerskością wobec zwyciężanego wroga. Życie bogate w przygody oraz walki z tubylcami, przyrodą i dzikim zwierzem wyostrzyły u niego zmysł samoobrony, co później wyzyskał szlachetnie w praktycznym życiu, dążąc do odrodzenia życia moralnego i fizycznego młodzieży całego świata. Jak powstała idea skautowska i na jakim podłożu się zrodziła, — dają pogląd na to karty tej książki, zawierającej opisy rzeczywiście przeżytych przygód. Książka to bardzo ciekawa, (nawet sensacyjna) dla każdego wieku, a szczególnie dla skautów, — dla polskiego zaś harcerza bliska, gdyż cnoty harcerskie odegrały swoją rolę w walce o zmartwychwstanie Polski.

Nałęcz-Rychłowski Kazimierz

kryptonim KR, urodził się 7 stycznia 1878 roku w Płocku, zmarł 10 stycznia 1941 roku we Lwowie. Dziennikarz, tłumacz, poeta. Pochodził z zasłużonego dla Polski rodu Nałęcz-Rychłowskich, który wydał kasztelanów, chorążych i sędziów. Był synem Brunona Nałęcz-Rychłowskiego i Felicji z domu Bethley. Jako młody człowiek przeprowadził się wraz z owdowiałą matką i rodzeństwem do Krakowa.

1888–1895 – uczęszczał do Gimnazjum św. Jacka 10 czerwca 1895 – zdał egzamin maturalny „z pierwszą lokatą”; w protokole maturalnym odnotowano ocenę celującą z języka łacińskiego, bardzo dobrą z języka greckiego, języka polskiego i historii.

Studiował romanistykę, germanistykę, polonistykę i medycynę na Uniwersytecie Jagiellońskim, ostatecznie studiów wyższych nie skończył. Zajął się pracą literacką, a nie mogąc się z niej utrzymać, dorabiał jako urzędnik państwowy.

Posługiwał się biegle językami francuskim, niemieckim, włoskim, angielskim, łaciną i greką. Już jako gimnazjalista tłumaczył poezje Heinricha Heinego, bezskutecznie starając się o ich druk.

1907 – wydał w Krakowie własnym nakładem u Gebethnera i Wolffa wybór poezji Współcześni poeci francuscy – z przekładami między innymi Jeana Arthura Rimbauda, Paula Verlaine’a, Maurice’a Maeterlincka, Heredii i Verhaerena; tłumaczył wiersze Charles’a Baudelaire’a; zdobył uznanie; w krótkiej autobiografii napisał: „Lektor języka francuskiego Paúl Rongier specjalnie entuzjazmował się mymi przekładami. Dla mnie sprowadzał z Paryża wydawane przez »Mercure de France« najnowsze formy poezji” (1905).

1909 – przeniósł się do Lwowa

1919 – otrzymał z Ministerstwa Sztuki i Kultury subwencję w wysokości 1000 marek polskich „z uwagi na duże zalety i wartość artystyczną przekładów”

Listopad 1922 – Zawodowy Związek Literatów Polskich we Lwowie zorganizował XXVIII Wieczór liryki francuskiej, gdzie Rychłowski deklamował przekłady swoje i Jana Gelli; Jan Zahradnik w „Słowie Polskim” pisał: „[...] utwory w spol­szczeniu lub nawet wiernym przekładzie Rychłowskiego pozostają takimi samymi arcydziełami, jakimi są w orygi­nale [...]”; fragmenty przekładów Rychłowskiego znalazły się w Historii literatury francuskiej Marcelego Szaroty

Jako czterdziestolatek sam nauczył się języka angielskiego i w 1927 wydał w Krakowie tłumaczenie Złotych sideł Jamesa Olivera Curwooda. Według przekazu rodzinnego podpisał z Curwoodem umowę na wyłączność tłumaczeń. W latach dziewięćdziesiątych XX wieku ukazał się jego przekład Złotych sideł Curwooda z błędną pisownią nazwiska: „Kazimierz Rychołowski” (1990 – Krajowa Agencja Wydawnicza, 1994 – Oficyna „Morex”).

1929 – we Lwowie wystawiono jego przekład wierszem dramatu Friedricha Schillera Maria Stuart w reżyserii dyrektora Henryka Barwińskiego Lata trzydzieste – napisał poemacik Mały Grześ

Do 1939   –   w ciągu trzydziestu lat pracy literackiej i dwudziestu dziennikarskiej współpracował z kilkunastoma redakcjami; wydał we Lwowie ponad trzydzieści tomów powieści w przekładzie własnym; w „Kurierze Lwowskim” ogłosił szereg szkiców i obrazków z przeszłości miasta; miał kilka odczytów we Lwowskim Radiu; poprowadził tam audycję o poezji francuskiej i jugosłowiańskiej, tej ostatniej towarzyszyła jego własna muzyka fortepianowa.

Należał do Polskiego Towarzystwa Gimnastycznego „Sokół”, był honorowym członkiem korporacji akademickiej Cresovia Leopoliensis.

Pochowano go na Cmentarzu Janowskim we Lwowie. Grób już nie istnieje, został zniszczony za czasów radzieckich. Inskrypcja ku pamięci pisarza znajduje się na tablicy nagrobnej żony, Marii z Golachowskich Rychłowskiej na Cmentarzu Rakowickim w Krakowie, i głosi: „Pro memoriam Kazimierz Nałęcz-Rychłowski, literat”.

Wybrane przekłady z języka angielskiego: R. Baden-Powell, Moje przygody i przeżycia, R. Baden-Powell, Moje przygody w Afryce, O. Curwood, Złote sidła.

Kazimierz Nałęcz-Rychłowski, https://pl.wikipedia.org/wiki/Kazimierz_Na%C5%82%C4%99cz-Rych%C5%82owski,   2013,   dostęp: 5.10.2015.

Od wydawcy

Seria wydawnicza „Przywrócić Pamięć” ma przybliżyć współczesnemu społeczeństwu publikacje założycieli ruchu skautowego, twórców rozwoju idei i metodyki harcerskiej z lat 1911–1939.

To książki zakazane po 1945 roku, wycofywane z bibliotek i niszczone przez komunistyczne władze PRL. Nazwiska autorów, ich twórczość, były wymazywane przez cenzurę i niedostępne dla kolejnych pokoleń młodzieży, instruktorów harcerskich, wychowawców, pracowników naukowych. Władze harcerskie w socjalistycznym państwie dokładały wszelkich starań, by odciąć harcerstwo od historii i wpływów idei skautowej oraz by z inspiracji partii, nadać mu formę pionierskiej organizacji. Ideologia urzędowa w historii harcerstwa wpierw gorączkowo poszukiwała „postępowych tradycji”, a następnie z jeszcze większym zaangażowaniem legitymizowała każdy taki skrawek narodowej historii. Ten przekaz historyczny lepszego, nowego, socjalistycznego harcerstwa wzmacniały ówczesne publikacje.

Solidarnościowy zryw społeczny lat osiemdziesiątych minionego stulecia, porozumienia Okrągłego Stołu, odzyskanie wolności po 1989 roku umożliwiły odrodzenie ruchu harcerskiego, sięgnięcie do jego źródeł, historii i tradycji.

Coraz więcej jest prac poświęconych harcerstwu. Nadal jednak brakuje wznowień źródłowych publikacji, które w latach 1911–1939 miały wpływ na rozwój idei harcerskiej i organizacji, kształtowanie postaw harcerskich i kształcenie kadry instruktorskiej oraz społeczny wizerunek ZHP. Warto je przypomnieć, ponieważ wszystko, cokolwiek myślimy i czynimy, ma swoje bezpośrednie lub pośrednie, pozytywne lub negatywne, uświadamiane lub nie, źródła w tym, co myśleli i czynili nasi poprzednicy.

Wojciech Śliwerski

Zobacz także

Nowa rejestracja konta

Posiadasz już konto?
Zaloguj się zamiast tego Lub Zresetuj hasło