WYWIADOWCY. Sceny z życia młodzieży według dzieła gen. Baden-Powella

WYWIADOWCY. Sceny z życia młodzieży według dzieła gen. Baden-Powella

ISBN: 978-83-7850-572-3
26,67 zł
Czas dostawy kurierem InPost 24 godziny! E-booki w ciągu 15 minut!

Seria wydawnicza „Przywrócić Pamięć” ma przybliżyć współczesnemu społeczeństwu publikacje założycieli ruchu skautowego, twórców rozwoju idei i metodyki harcerskiej z lat 1911–1939. Reprint wydania z 1913 r.: "WYWIADOWCY. Sceny z życia młodzieży według dzieła gen. Baden-Powella"

Ilość

Seria wydawnicza „Przywrócić Pamięć” ma przybliżyć współczesnemu społeczeństwu publikacje założycieli ruchu skautowego, twórców rozwoju idei i metodyki harcerskiej z lat 1911–1939.

Reprint wydania z 1913 r.: "WYWIADOWCY. Sceny z życia młodzieży według dzieła gen. Baden-Powella"

Zakończenie

I tak schodził nam czas w obozie na ćwiczeniach, zabawach i nauce, przyczem z zapałem uczyliśmy się tego, jak zostać ludźmi pożytecznymi. Węzły, wiążące kółko nasze, z dniem każdym zacieśniały się coraz bardziej, tak, że stanowiliśmy jakby jednolitą rodzinę. Kłopoty i zmartwienia jednego były niemi i dla wszystkich; uciechy i radości — również przez wszystkich były dzielone.

Zbliżała się jesień. Nadchodził czas zwinięcia obozu, przeniesienia się do miasta, gdzie i lekcje w szkołach się rozpoczynały.

Jedna rzecz tylko nas kłopotała: nie mieliśmy odpowiedniego lokalu na prowadzenie ćwiczeń i odbywanie zebrań zimą. Lecz i tym razem Dick znalazł radę.

— Urządzimy znów przedstawienie — rzekł nam — i zbierzemy sobie fundusz na wynajem. Przyklasnęliśmy z zapałem temu projektowi i zabraliśmy się natychmiast do obmyślenia przedstawienia. Czasu mieliśmy dosyć, mogliśmy też przygotować je wyśmienicie, oraz opracować program jak należy.

Na miejsce przedstawienia obraliśmy plac znacznie większy, ażeby duża ilość widzów mogła w nim przyjąć udział.

Ruch zawrzał w naszem miasteczku, gdyśmy zaczęli sprzedawać bilety. Kupowano je chętnie, bo każdy chciał być na przedstawieniu, a i naddatki sypały się obficie.

W dniu też przeznaczonym, plac, na którym miało się odbyć przedstawienie, wyglądał jak wielka kwiecista łąka, usiana różnobarwnym tłumem.

Gdy nadszedł czas, oznaczony w programach, Dick wystrzałem z pistoletu dał znak rozpoczęcia. Wkroczyliśmy więc na zaimprowizowaną scenę i w ordynku przemaszerowaliśmy przez nią, hucznemi powitani oklaskami. Rozpoczęliśmy potem ćwiczenia gimnastyczne, zakładaliśmy obóz wzorowy, i obrazowaliśmy różne nasze zajęcia.

Po ćwiczeniach przystąpiliśmy do gier. A że przez teren przedstawienia naszego przepływała rzeczka, więc rozpoczęliśmy gry od „polowania na wieloryba”.

Dwa plutony nasze zajęły miejsce w dwóch łódkach, przez nas zrobionych, i ulokowane zostały w znacznej odległości jedna od drugiej.

Wtedy Dick wrzucił do wody, pośrodku, między niemi, wyciosaną w kształt wieloryba kłodę drzewa i dał sygnał. Obydwie łodzie, w których dowódcy byli sternikami, a kaprale harpunerami, reszta zaś plutonu wioślarzami, skierowały się w stronę wieloryba: każdy z nich usiłował wyprzedzić innych i stanąć przy wielorybie. Harpuner łódki, który przybył pierwszy na miejsca, rzuca swój harpun na sznurze w wieloryba i łódka zaraz zawraca, kierując się do poprzedniego swego stanowiska i ciągnąc za sobą swą zdobycz. Harpuner drugiej łodzi również stara się wbić swój harpun w wieloryba. Jeżeli mu się to uda, obydwie załogi zaczynają ciągnąć w swoje strony, dopóki nareszcie jedna z nich nie przemoże i nie przyciągnie wieloryba, a nierzadko razem i łódki nieprzyjacielskiej, do swej kryjówki.

Najważniejszym warunkiem powodzenia w tej grze — zupełne milczenie i uwaga na rozkazy dowódcy. Zwyciężyła łódź nasza i przy pełnych tryumfu okrzykach przyciągnęła wieloryba wraz z łodzią do swego stanowiska.

Przystąpiliśmy wnet potem do drugiej gry: „Ekspedycji w Afryce Środkowej”.

Każdy z nas niósł z sobą swe manatki i żywność w zawiniątku na głowie. Szliśmy gęsiego za przewodnikiem, który szedł naprzód i odszukiwał drogę. Przyczem budowaliśmy mosty przez strumienie, zbijaliśmy tratwy i t. p., rozkładaliśmy obóz, gotowaliśmy jedzenie, robiliśmy znaki na drzewach, jednem słowem zachowywaliśmy się tak, ­jakbyśmy naprawdę odbywali tę wyprawę.

I tę grę zebrani przyjęli hucznemi oklaskami.

Odbyliśmy potem ćwiczenia w strzelaniu do celu i rozegraliśmy partję footbalu. Wkońcu odegraliśmy sztukę dramatyczną, pod nader sensacyjnym tytułem:

Pokachontas, czyli „Ujęcie kapitana Johna Smitha”.

Jednem słowem przedstawienie się udało i zasiliło naszą kasę.

Wynikiem tego naszego pokazu umiejętności było zapisanie się do naszej drużyny znacznej ilości chłopców miejscowych i z okolicy.

Skaut nasz rozwijał się ciągle, i daj Bóg, by rozwinął się jak najbardziej, ogarniając wszystkich chłopców na ziemi.

199 Przedmioty

Opis

Książka papierowa
oprawa twarda

Jezierski Edmund

Edmund Krüger – urodzony w listopadzie 1881 roku w Warszawie. Zmarł 11 lipca 1935 roku w Warszawie. Pisał pod pseudonimami Edward Jezierski i Janusz Kruk.

Pracował jako pomocnik drukarski. W wieku 17 lat debiutował w „Bluszczu” nowelami i opowiadaniami. W latach 1904–1905 współpracował z „Kurierem Porannym” i „Przyjacielem Dzieci”, w późniejszym czasie pracował jako urzędnik. W okresie 1922–1935 pracował w Wydziale Prasowym Komisariatu Rządu dla m. st. Warszawy.

Jest autorem kilkudziesięciu powieści historycznych (m.in. Przygody młodego ułana, 1911; Przez krwawe boje, 1911; W wąwozach Somosierry, 1912; Odnowiciel, 1915) oraz powieści współczesnych o tematyce wojennej (W odmęcie wojny, 1915; Dla ciebie Polsko, 1922).

W dwudziestoleciu międzywojennym należał do najpoczytniejszych autorów książek dla młodzieży, zwłaszcza o tematyce fantastycznonaukowej: Władca przestworzy (1912), Zwycięzcy bieguna (1912), Ludzie elektryczni (1912), Cuda wyspy tajemniczej (1913), Wyspa ­elektryczna (1923).

Edmund Krüger jest także autorem kilku antyutopii przyszłościowych, w których polemizuje z ówczesnymi programami społeczno--­politycznymi, przedstawiając udramatyzowaną wizję rewolucji proletariackiej (A gdy komunizm zapanuje. Powieść przyszłości, 1927; Palę ­Moskwę, 1930; Wyspa Lenina, 1931).

W dwóch innych książkach: Andrzej Żarycz. Powieść – niestety fantazja (1930) oraz Precz z kryzysem! Powieść. Niestety – utopia (1934) Krüger podważa istotę gospodarczych, politycznych i ekonomicznych posunięć sanacji, proponując reformę ustroju II Rzeczpospolitej, opartą na przesłankach systemu spółdzielczego.

W jego opracowaniu ukazały się dwie publikacje Roberta Beden-Powella: Wywiadowcy (skauci). Sceny z życia młodzieży angielskiej. Według dzieła twórcy organizacji wywiadowców (Boy Scouts) generała Baden-Powella (Warszawa 1913, wyd. 2, Palestyna 1944) i Z życia obozowego skautów podług Baden Powell'a (Warszawa 1913).

Edmund   Krüger,   http://encyklopediafantastyki.pl/index.php?title =Edward_Kr%C3%BCger, 2013, data pobrania: 5.05.2014.

I. Zostaję wywiadowcą. Cel i zadanie nasze. Przysięga. Opowiadanie Dicka. Gra w «bij niedźwiedzia»

II. Bohaterski czyn Boba Leystona. Organizacja nasza. Znaki. Nasz sztandar. Nauki i rady Dicka. Gra Kima. Opowiadanie Dicka

III. Mamy chorążego. Ujęcie zabójcy. Hygjena wywiadowcy. Gimnastyka. Rozpalanie ognia. Gra. Opowiadanie Dicka

IV. Urządzamy przedstawienie. Każdy powinien zarabiać. Badanie śladów. Wiązanie węzłów. Urządzanie obozu. Gra. Kontrabandzista przez granicę i złodziej w obozie. Opowiadanie Dicka

V. Już po przedstawieniu. Nadzwyczajne powodzenie. Program jego: Ćwiczenia. Wywiadowcy w obozie. Gra w pająka i muchę, bieg z podstawą. Dramat: Zrabowany brylant. Taniec wojenny wywiadowców

VI. Puszczamy się w pochód. Życie w obozie. Określanie odległości. Jak odszukać ślady. Gra w polowanie na lwy. Opowiadanie Dicka

VII. Straszny wypadek. Wykluczenie z naszego koła. Obo­wiązek przedewszystkiem. Przyszli obywatele Anglji. Przepędzanie bydła i rzeź. Czystość. Drzewa i rośliny. Gry: bieg przez zasadzki i podkradanie się do zwierzęcia. Opowiadanie Dicka

VIII. Pożar. Panika. Jak się zachować podczas pożaru. Uwagi Dicka. — Ratowanie tonących. Wstrzymanie koni rozbieganych. Oparzenia. Krwotoki. Przenoszenie chorych. Inne nieszczęśliwe wypadki. Różne sposoby ratowania. Pogadanki Dicka. Zabawy. Ćwiczenia

IX. Rehabilitacja Szymona. Ćwiczenia i ich cel. Jak zachować zdrowie. Porozumiewanie się przy po­mocy sygnałów. Gry: poznawanie miejscowości. Raportowanie o widzianem. Atak na sztandar. Opowiadanie Dicka

X. Wykonywanie zleceń. Rozwijanie pamięci, uwagi, węchu i wzroku. Walka. Zajęcia. Gry. Dawanie sobie rady. Przedstawienie

Zakończenie

I. Zostaję wywiadowcą. Cel i zadanie nasze. Przysięga. Opowiadanie Dicka. Gra w „bij niedźwiedzia”.

— ej, Tomie! — zawołał Henryk Brown przy wyjściu ze szkoły — czy będziesz dziś u Dicka Barnesa?

— ędę — odrzekłem, i serce zabiło mi radośnie.

A więc to, o czem od dawnego czasu marzyłem, spełni się... Zostanę wreszcie, wraz z towarzyszami, wywiadowcą, będę mógł nieść z czasem służby swoje naszej ukochanej, potężnej Anglji.

Spytałem jeszcze Henryka:

—  więc przyjechał?...777 Na co on mi odpowiedział krótko:

— rzyjechał!...777 I pobiegliśmy każdy w swoją stronę.

Obiad zjadłem pośpiesznie, czemu się bardzo mama dziwiła, i czemprędzej zabrałem się do przygotowania lekcji na dzień następny.

Było jeszcze wcześnie, gdyż dochodziła zaledwie druga, lecz w żaden sposób nie mogłem doczekać się czwartej, t. j. godziny, o której zwykle zbieraliśmy się u Dicka Barnesa, aby oddawać się różnym ćwiczeniom gimnastycznym i grom.

Dick Barnes, człowiek już starszy, wysłużony żołnierz, który w czasie kampanji z Burami odniósł parę ran, a potem osiadł na swojej fermie w naszem miasteczku, nietylko że pozwalał nam bawić się na swojem obszernem podwórzu, zarosłem murawą, lub w którym z pustych budynków, gdy padał deszcz, lecz nawet sam chętnie brał udział w zabawie, ucząc nas różnych gier i ćwiczeń, lub też opowiadając przygody ze swego życia.

Lubiliśmy go bardzo wszyscy, i każdy z nas, gdyby zaszła potrzeba, życieby oddał za niego.

Jemu też zawdzięczamy myśl zawiązania pośród nas organizacji wywiadowców. Przystaliśmy na nią z radością, a on, dla większej uroczystości, zaprosił z Londynu dawnego swego dowódcę, twórcę i głównego organizatora patroli wywiadowców, generała Baden-Powella On to przecież podczas oblężenia Mafekingu w czasie wojny z Burami stworzył pierwszy oddział młodych wywiadowców czyli skautów, którzy dostarczali armji angielskiej potrzebnych wiadomości, pielęgnowali rannych i t. p.

Gdym zbliżał się do fermy, po drodze spotykałem coraz więcej chłopców, nietylko z naszej szkoły, ale i z miasta, z okolicznych wiosek, oraz z innych szkół. Ubrani byli różnie: obok skromnie, a nawet zupełnie ubogo odzianego chłopca, syna jakiego biednego rzemieślnika lub fermera, szedł wytwornie wystrojony paniczyk, syn fabrykanta, kupca, lub obywatela ziemskiego.

Wszyscy dążyli do jednego celu — do fermy Dicka.

Podwórze było już porządnie zatłoczone, gdym się zjawił, a wszyscy chłopcy, z ożywieniem prowadząc rozmowy, zdawali się z niecierpliwością oczekiwać kogoś.

Ukazał się wreszcie i Dick, ubrany tym razem w galowy mundur, ze wszystkiemi orderami na piersi, a za nim zaraz wyszedł mężczyzna lat średnich, wysmukły, wysoki, o ruchach ściśle wojskowych, o twarzy szczerej, otwartej, lecz spalonej przez słońce i wichry, również w mundurze wojskowym.

Na jego widok obnażyły się wszystkie głowy, i z piersi naszych wydarł się okrzyk:

— urra!... hurra!...

Uśmiechem i pochyleniem głowy podziękował nam generał za ten dowód uznania i, skinąwszy ręką, dał znak, że chce mówić.

Skauci w Mafekingu.

Wnet zapanowała cisza, i generał, stanąwszy na podanem mu przez Dicka krześle, zaczął mówić donośnym, dźwięcznym głosem:

— Synowie naszej starej, ukochanej Anglji! Myślę, że dążeniem każdego z was jest być tak lub inaczej pożytecznym ojczyźnie. Jednym z tych sposobów, nadzwyczaj korzystnym, a przytem i łatwym, jest zostać wywiadowcą. Jak wam wiadomo, wywiadowca to żołnierz, wybrany, dzięki swemu sprytowi i odwadze, na to, ażeby podczas wojny szedł na czele oddziału i badał, gdzie może ukrywać się nieprzyjaciel, i wiadomość o tem przynosił swemu dowódcy.

Skauci przed królem angielskim i gen. Baden-Powellem w Windsorze.

„Lecz oprócz wywiadowców wojskowych są wywiadowcy pokojowi, t. j. ludzie, którzy w czasie pokoju wypełniają tę samą pracę, wymagającą podobnych zdolności. Takiemi są oddziały pograniczne na wszystkich granicach państwa, traperzy Ameryki Północnej, myśliwcy Afryki Środkowej, badacze i misjonarze w Azji i w innych dzikich jeszcze krajach, buszmeni i poganiacze w Australji, milicja Afryki Południowej i Północno Wschodniej Kanady. Wszystko to są wywiadowcy pokojowi, którzy w zupełności posiedli swą sztukę: umieją żyć nawet w dżunglach i nie zabłądzą nigdy, umieją wyciągać potrzebne dane z najniklejszych znaków i śladów, umieją zachować zdrowie zdala od doktorów i aptek, są silni i śmiali, zawsze gotowi patrzeć niebezpieczeństwu prosto w oczy i dążyć z pomocą innym. Noszą oni, mówiąc poprostu, życie swe w rękach i każdej chwili gotowi są rzucić je, jeżeli tego wymagać będzie obowiązek względem ojczyzny...

Przywracanie pamięci o przedwojennym harcerstwie, to zadanie, którego podjęła się Oficyna Wydawnicza „Impuls”. Dawno skończyły się czasy, gdy do Związku Harcerstwa Polskiego należały 3 miliony osób, a tradycje, jedynie słuszne, liczono od 1956 roku, uznając, że przedwojenne harcerstwo było, jeśli nie faszystowskie, to co najmniej burżuazyjne. Zapoznając się z licznymi pozycjami książkowymi oferowanymi przez wydawcę serii „Przywrócić Pamięć” można sobie wyrobić opinię, o tym jakie było międzywojenne harcerstwo, we własnym zakresie.

Jednym z reprintów jest „Harcerstwo Polskie” wydane w 1925 r. przez Naczelnictwo ZHP. Stanowi ono zbiór tekstów, które przekrojowo przedstawiają dzieje harcerstwa od jego początków na ziemiach polskich, a kończąc na Narodowym Zlocie Harcerzy Warszawie w 1924 r. oraz Jamboree w tym samym roku, które odbyło się w Kopenhadze.

Wypada zwrócić uwagę, że okres powojenny stanowił jeden z trudniejszych chwil dla polskiego harcerstwa. Urzeczywistnienie jednego z celów, którym było odzyskanie Niepodległości stanowiło zarazem wyzwanie dla kolejnego pokolenia instruktorów, którzy musieli wskazać nowe cele i metody działania. Moment o tyle istotny, że część z tych, którzy kierowali ruchem harcerskim uznało, że wobec wywalczenia wolnego państwa formuła harcerska się wyczerpała. Dla tych, którzy pozostali w szeregach ZHP nadszedł czas wysiłku, intelektualnego i organizacyjnego, dzięki któremu harcerstwo odnalazło swą nową drogę, której efekty obserwować można było w okresie II wojny światowej.

Niezbyt długie teksty dotyczą kluczowych wydarzeń takich jak: początki harcerstwa, udział harcerzy w walkach o Niepodległość, rola harcerstwa wśród innych organizacji młodzieży, stan harcerstwa polskiego poza granicami kraju czy udział harcerek i harcerzy w I Zlocie Narodowym. Pisane przystępnym językiem pozwalają zapoznać się wydarzeniami czternastu lat obecności harcerstwa na ziemiach polskich, ale także zobaczyć w jaki sposób pracowały zastępy i drużyny w połowie lat dwudziestych.

Szczególnie wartościowe są teksty dotyczące Narodowego Zlotu Harcerzy. Była to pierwsza próba zgromadzenia kilkutysięcznej rzeszy harcerek i harcerzy, którzy w ramach przygotowań do Zlotu jak i w takcie niego wypełniali postawione zadania. Ponadto była to okazja do spotkania środowisk z różnych części kraju, a więc także wymiany doświadczeń, pomysłów i metod działania, które ze względu na zróżnicowanie pochodzenia niewątpliwie musiało występować. Dodatkową atrakcją Zlotu była obecność skautek i skautów z innych krajów, co jeszcze mocniej integrowało międzynarodowy ruch.

Nieocenionym materiałem jest tekst poświęcony polskiemu harcerstwu poza granicami kraju. Biorąc pod uwagę, że obecnie rośnie ilość naszych rodaków na emigracji zasadnym jest pytanie czy także teraz, wzorem okresu międzywojennego, znajdują się instruktorzy chętni do tworzenia drużyn polskich na obczyźnie i czy władze organizacji harcerskich posiadają wiedzę na temat ich funkcjonowania. Działalność ZHP poza Granicami Kraju nie powinna zwalniać nikogo z obowiązku monitorowania i wspierania naszych rodaków noszących harcerskie mundury.

Przez karty książki przewijają się także myśli o harcerstwie osób mających, jak wynika to z przeglądu nazwisk, wpływ na jego kształt, wśród których wymienić należy Andrzeja Małkowskiego, Tadeusza Strumilłę, ks. Jana Mauersbergera, czy Eugeniusza Piaseckiego. Wartością samą w sobie jest 130 zdjęć obrazujących życie harcerskie w pierwszej połowie trzeciej dekady XX wieku.

Warto, aby czytelnicy poświęcili także kilka chwil na przejrzenie ponad dwudziestu stron zawierających reklamy, z których zapewne w części sfinansowano wydawnictwo przedwojenne. Taki sposób postępowania był charakterystyczny dla wielu wydawnictw organizacji młodzieżowych, a także np. wojskowych. Może warto próbować go powielić w czasach, gdy budżety organizacji nie są zbyt bogate, a recenzowana książka może stanowić przykład dla potencjalnych reklamodawców, że w ten sposób pamięć o ich firmach może przetrwać dziesiątki lat. Poręczny format i twarda oprawa to dodatkowy atut tego wydawnictwa.

Recenzowana książka powinna być obowiązkową lekturą dla wszystkich, którym bliska jest historia harcerstwa, a także tych, którzy badają życie w Polsce w okresie międzywojennym. Zapoznawanie się z serią „Przywrócić Pamięć”, ze względu na ich wartość, może być wykorzystywane w ramach prób na wyższe stopnie harcerskie i instruktorskie. Książki te należą bowiem do kanonu lektur, z którymi powinien się zapoznać każdy kto myśli o swoim rozwoju.

źródło recenzji: http://jpilsudski.org/recenzje-ksiazek-historycznych/item/2290-harcerstwo-polskie

Harcerskie wychowanie i diagnozy polskiej rzeczywistości aktualne od przeszło stu lat

Coraz rzadziej spotykam na drogach, w górach, nad morzem czy ulicach polskich miast umundurowanych harcerzy. Jeszcze są na Facebooku, a czasami tweetują, ale nie są już tak widoczni, jak przed 25 laty. Wydana przez "Impuls" niezwykle pięknie nowa seria wydawnicza "Przywrócić Pamięć" pozwala sięgnąć do publikacji założycieli ruchu skautowego, twórców rozwoju idei i metodyki harcerskiej z lat 1911-1939. Po 1947 r. były to książki zakazane, objęte pełną cenzurą także na cytowanie z nich fragmentów. Także nazwiska ich autorów były wymazywane przez cenzurę, gdyż zamiarem władz PRL było odcięcie Polaków od ich historii, korzeni, tradycji, od prawdy o wartości także polskiego skautingu-harcerstwa.

To przywołajmy ciekawą diagnozę sprzed... 92 lat Alojzego Pawełka, który tak pisał o ówczesnej sytuacji topniejących szeregów tego ruchu. Gdy harcerstwo przestawało być grą wojskową i polityczną, a zostało tylko skromnym ruchem młodzieży, samemu sobie pozostawionym, odbiegły od niego całe masy tych, którzy w nim dla postronnych celów, względów, czy zamiłowań brali udział. Możemy tu ich nazwać półharcerzami. Częściowo odpadł też materiał doborowy, zrażony obniżeniem ideałów i zanikiem pierwotnej tężyzny harcerstwa. Tych należałoby ściągnąć z powrotem i to jest zadaniem poważnym chwili.

(A. Pawełek, Hasła współczesnej pracy harcerskiej. Gawędy obozowe, "STER" WHW 1922, s. 11)

A tak pisał w swoich listach do starszych harcerzy o ich ruchu polski legionista- A. Pawełek, który trafił do niewoli rosyjskiej i został zesłany do Charkowa, a po ucieczce zorganizował drużynę skautową w Riazaniu, a później dwie drużyny w Bobrujsku:

"Drużyny harcerskie 1914 roku stopniały, zmalały do poziomu chłopców czternastoletnich; - co starsze szło pod broń z musu lub z ochoty. Rzuceni w wiry wojenne, utraciliśmy je z oczu, a wiadomości, które do nas dochodziły, nie były pomyślne. Straszne rozdarcie serc i sumień w początkach wojny odbiło się na harcerstwie szeregiem rozłamów, które zamąciły jego ideały i obniżyły loty. Ale duch harcerski żył i domagał się dla siebie czynu". (A. Pawełek, Harcerstwo na martwym tropie. Harcerstwo oniemiałe, Kraków: Sp.Wyd. "Płomienie" 1922, s.3)

Kiedy dzisiaj zafascynowani angloamerykańskim modelem kreowania przywództwa, wyłaniania liderów tłumaczą obcą literaturę na język polski, adaptują jej treści także do rodzimego systemu szkolnego, warto przypomnieć, że środowiskiem przywództwa było m.in. harcerstwo. Oto w 1936 r. harcmistrz Adam Czyżewski tak pisał w swojej książeczce: "Na tropie wodza harcerskiego" (Warszawa: Wyd. "Godziemba" 1936, s. 7-8):

Czy wiesz kogo szukasz? - Wodza! Zdradzi go niezawodnie instynkt przewodzenia, wybicia się na czoło gromady. Przekonasz się o tym w harcach zastępu w ciągu próby, jakiej poddasz chłopca pragnącego wstąpić do zastępu. Postawisz mu jako cel: wkupić się "czymś" do zastępu. Dzielność jego ogólną sprawdzi: pierwsza próba dzielności; uznaniem jest wtajemniczenie do kręgu zastępu. (...) Instynkt przewodzenia - to doskonały stop szeregu wartości wrodzonych i nabytych. Trzeba popracować nad harmonijnym ich rozwinięciem i wydobyciem najcenniejszych: dzielności, inicjatywy, poczucia odpowiedzialności, nastawienia do walki, oraz przedsiębiorczości - początek tu zrobiła już sama natura. Inne wartości jak: wrośnięcie w ideę i w ruch, wyrobienie życiowe, wiedzę i wyrobienie techniczne harcerskie trzeba stworzyć".

Prof. dr hab. Piotr Jaroszyński przypominając ostatnio myśl Ks. kard. Augusta Hlonda na temat trudnej sytuacji harcerstwa katolickiego w kraju poddawanym laickiej ideologii, skonstatował: Harcerstwo polskie posiada wspaniałe tradycje, ale pamiętajmy, że nie tylko w PRL próbowano je przechwycić na rzecz groźnej ideologii, bo i w okresie międzywojennym krążyła nad nim anglosaska masoneria (skauting). Jedno i drugie łączył ateizm, więc uważajmy. Harcerstwo tak, ale nie za cenę utraty wiary. Zastanowiłem się nad tym, jaka jest dzisiaj kondycja polskiego harcerstwa. do jakich sięga się źródeł? Czy obecni instruktorzy-wychowawcy bardziej orientują się na wyzwania ponowoczesności, dążąc do zmiany Przyrzeczenia Harcerskiego a nawet jego Prawa, by dostosować je do nowych trendów, czy może pielęgnuje tradycje, sięga do korzeni, przechowuje ponadczasowe wartości?

Kiedy sięgniemy do publikacji Naczelnego Kapelana ZHP ks. Antoniego Bogdańskiego pt. "Podstawy Harcerstwa" (Płock-Warszawa 1928, s. 35), to zrozumiemy, jakie były korzenie i jak ewoluował na świecie do 1939 r. rozwój katolickiego skautingu i harcerstwa, jakie były jego problemy. Jak pisał: "Z trudem wielkim, walcząc z niedostatkiem materialnym, brakiem ludzi do pracy, niejednokrotnie nieuzasadnioną nieufnością społeczeństwa, a przedewszystkiem z upadkiem poziomu moralnego wśród młodzieży i zanikiem wszelkiego entuzjazmu, jaki stwierdzamy w całem społeczeństwie po r.1920, idzie Z.H.P. naprzód, bez lęku, z wiarą głęboką w swe szlachetne idee, z pogodą, nigdy niezachmurzoną, z jednym hasłem na ustach: "Dla Ciebie Polsko i dla Twojego dobra" (...)".

Czyż nie powtarza się historia, kiedy czytamy w publikacji Stanisława Sedlaczka pt. "Kilka myśli o zadaniach harcerstwa. W Polsce będzie lepiej!" (Warszawa 1919, s. 17):

W Polsce nie jest dobrze... Poglądy obywateli polskich, tak ostro ścierające się ze sobą, gdy chodzi o cele i środki polityki, zadziwiająco są zgodne co do tego, że w Polsce źle się dzieje. (...) Niema w szerokich sferach miłości Ojczyzny, w jej miejsce krzewi się partyjniactwo, sobkostwo, egoizm. Wielu obywateli szuka tylko dobra osobistego, ochłapy, datku rzucając czasem na odczepnego w puszki kwestarzy na cele publiczne."

A w III RP trwa na dobre kampania wyborcza do Parlamentu Europejskiego.

źródło recenzji: blog prof. Bogusława Śliwerskiego http://sliwerski-pedagog.blogspot.com/2014/05/harcerskie-wychowanie-i-diagnozy.html

Zobacz także

Polecane tytuły ( 8 inne tytuły w tej samej kategorii )

Nowa rejestracja konta

Posiadasz już konto?
Zaloguj się zamiast tego Lub Zresetuj hasło