Architektura Psyche
Autor:
Gorczyca Piotr Wacław
ISBN: 978-83-8294-531-7
40,00 zł
30,00 zł
Oszczędzasz: 10,00 zł
Najniższa cena w ciągu 30 dni przed aktualną promocją: 42,00 zł
Najniższa cena w ciągu ostatnich 30 dni 32,00 zł
PREMIERA!
Niniejszy essej zawiera w sobie rożne przemyślenia i doświadczenia autora, a jego wydanie przynosi mu dużą satysfakcję.
To lektura dla wszystkich, którzy cenią literaturę intelektualną, psychologię, filozofię i kulturę współczesną – pełna humoru, sarkazmu, autentyczności i dystansu.
Rozległy, autobiograficzny esej napisany w formie strumienia świadomości, w którym autor buduje tytułową „architekturę Psyche”, eksplorując własną psychikę, fascynacje, wspomnienia oraz doświadczenia cierpienia i choroby. Konfrontuje je z historią, filozofią, literaturą i popkulturą, przez co tekst staje się utworem silnie intertekstualnym. Szczególne miejsce zajmują Franz Kafka, Antoni Kępiński, Led Zeppelin czy Richard Burton.
Esej jest zarazem medytacją nad psychiatrią, twórczością i śmiercią, jak i refleksją nad procesem leczenia. Autor prowadzi czytelnika przez osobiste wspomnienia, patografię chorób psychicznych, momenty melancholii i radości, ukazując psychikę jako złożoną architekturę przeżyć. Architektura staje się więc metaforą – tak jak budynki mają konstrukcję, tak samo doświadczenia tworzą konstrukcję tożsamości.
To lektura dla wszystkich, którzy cenią literaturę intelektualną, psychologię, filozofię i kulturę współczesną – pełna humoru, sarkazmu, autentyczności i dystansu.
Piotr Gorczyca
jest wieloletnim psychiatrą ze stopniem doktora habilitowanego. Ukończył tez psychologię i studium doktoranckie na kierunku socjologia.
Oficyna Wydawnicza "Impuls"
Autor | Piotr Gorczyca |
ISBN druk | 978-83-8294-531-7 |
ISBN e-book | |
Objętość | 48 stron |
Wydanie | I, 2026 |
Format | B5 (160x235) |
| Oprawa | miękka, klejona, folia matowa |
Wstęp
Ten mój zbawczy esej nie powstałby, gdyby nie zapoznanie Ireneusza Gielaty z Uniwersytetu Śląskiego. Któż z nas nie podziwiał pięknej zabudowy budynków bez względu na czas ich powstania. Ktoś podziwia małe domki van Gogha w oddali na tle jeszcze nie najmocniejszej żółci i nieprzerażających nas wron nad mocno żółtym łanem pszenicy. Architektura pianistyki Vladimira Horowitza, Chopin w wykonaniu Jimmy’ego Page’a, architektura śmierci: grzyb atomowy, rampa kolejowa.
rchitektura śmierci Hollywood. Film to Orson Welles i Richard Burton. Jakby pożegnalna piosenka Kurta Cobaina „The man who sold the world”. Wojny na świecie – architektura wojskowa albo wojenna. W mediach zaproszony gość odezwał się: „Już mam dość tych wielu określeń architektura”. Ale w Yale University się tym zajmują w różnych treściach. Stan umysłu tworzy różne przeżycia, które należy jakoś ubrać. Architektura ma też różne odniesienia, na przykład ta nazwa może oznaczać różne znaczenia i plany intelektualne, stąd tytuł ma trochę nakreślać myśl przewodnią autora. Jak pisać, by nie wejść w klasyczne myśli, książki czy podręczniki. Może używać okoliczności, a nie definicji. Czy odwoływać się do wczesnych wspomnień, które mogły już kształtować wizję świata. By to odtworzyć, potrzebna jest energia, która może się brać ze stanu oszołomienia. Piszący zastrzega sobie okres przedstawianych wydarzeń, wynikających z jego odczuć i poświęconego czasu. Trzydzieści stronic może zabrać nawet rok.
Bez podrozdziałów.
Franz Kafka – Proces i Carl Rogers – Proces.
Skąd się biorą przyswajane fascynacje? Ja tak to widzę:
a) Szanowny starszy kolega na tzw. podwórku używa nazwy zespołu Led Zeppelin.
b) Mój Tata wymienia Vladimira Horovitza i męski typ urody Richarda Burtona.
c) Koleżanka w Warszawie ma na imię Milena od Mileny Jesenskiej, przyjaciółki Franza Kafki, i doszedłem do Franza Kafki i jego mrocznej powieści „Proces”.
d) Psychoterapeuta Carl Rogers traktował psychoterapię jako „Proces”. Psychoterapia powinna być procesem ciągłym.
„Proces” Kafki, symboliczny, egzystencjalny, zagadkowy, niesamowity, tragiczny, posłużył jako kanwa wspaniałego filmu Orsona Wellesa „Proces”. Yalom pożyczył książkę „Przemiana” Franza Kafki swojemu mentorowi z psychiatrii, który, oddając mu ją nazajutrz, miał powiedzieć, że interesują go autentyczni ludzie. Mój drugi szef powiedział, że nie czytał Kafki, bo jest „inny”.
Carl Rogers wzmacniał zarówno klienta – nie pacjenta, jak i siebie. Podobnie jak nasz Antoni Kępiński. À propos ostatnio wyczytałem, że zabrakło Kafce w teorii psychoanalizy Sigmunda Freuda języka i estetyki. Czytał jednak i notował marzenia senne, pewno w związku z jego kompleksem ojca („Listy do Ojca”).
Różne wyrazy mają w sobie pewną siłę (wyrazu).
Ungeziefer znaczy robactwo i tego określenia użyją w 20 lat później naziści wobec znienawidzonego Narodu. W przeszłości powiedziano, że same „Dzienniki” Kafki wystarczyłyby do przyznania Nagrody Nobla, podobnie jak w przypadku Gombrowicza, który tego zaszczytu nie doznał. Prof. Georg Steiner mówił, że litera K jest Kafka, a S to nie Shakespeare. To dla zafascynowanych, bo dla innych jednak Shakespeare. Wybitny aktor teatralny i filmowy Richard Burton nosił zawsze w swojej torbie wszystkie dzieła Shakespeare’a i Biblię. Raz założył się z Robertem Kennedym, że wyrecytuje dzieło Shakespeare’a od końca, i wygrał niezłą sumkę. I jak to Burton, na do widzenia JFK powiedział mu, żeby nie zapomniał się napić. Mileno Jesenská, przyjaciółko Franza, zginęłaś w Ravensbrück, jak i wszystkie siostry Franza w innych obozach koncentracyjnych. Czy kilkakrotne odwiedzanie Auschwitz to fetysz – może ja też tam chciałbym żyć, kolega odpowiada, że to pamięć. Wiele budynków z czerwonej cegły przypominało mi obóz w dzieciństwie. W dzieciństwie miałem tzw. nerwicę obozową. Przeglądałem encyklopedie, tygodnik „Perspektywy” ze zdjęciami. W szkole w wieku 10 lat byłem przerażony, gdy mówiono o rozdzielaniu matek od dzieci. Dlaczego w tej klasie tylko ja byłem przerażony. Budynek w formie wieży z czerwonej cegły, który był rzeźnią, przypominał mi krematorium. Gdy przechodziłem obok z kuzynką, powiedziała mi spokojnym tonem, że na rampie była zawieszona linka na określonej wysokości i kto się na niej nie zatrzymał, szedł do komory gazowej. Jeszcze dodała, że mniejsze dzieci stawały na paluszkach. Nie mogę zrozumieć, gdy czytałem, jak Rudolf Hess przepraszał Polaków, to płynęły mi łzy, ale jakie? Przebaczenia? Z wiekiem nerwica obrała chyba niekorzystny obrót w kierunku spokojnego czytania – może podobne odczucie jak u Hannah Arendt, „przecież to takie banalne”. Wielką powieść napisał Imre Kertész: „Los utracony”.
Końcowa rozmowa tam zawarta: „Auschwitz to piekło? – wiem, jak wygląda Auschwitz, ale nie wiem, jak wygląda piekło”. Mój kolega powiedział, że jak choruje własne dziecko, to jest Auschwitz. Wiele tragedii ludzkich, wojen, cierpień. Dlaczego żaden z prezydentów USA nie przeprosił narodu japońskiego za Hiroszimę i Nagasaki, a Willy Brandt padł na kolana przed pomnikiem powstania z Getta Warszawskiego? Na pewno na świecie pozostało wiele wzajemnych przeprosin. W drugiej części „Miasteczka Twin Peaks” Davida Lyncha w gabinecie szefa FBI na jednej ścianie jest grzyb atomowy, a na drugiej Franz Kafka, tak jak w moim pomieszczeniu.
Wymyśliliśmy to równocześnie, choć ja trochę później. W swoich krótkich muzycznych zdjęciach: Architektura – abstract psychiatry; A... abstract psychiatry2; A... abstract psychiatry3; A... abstract psychiatry4; A... abstract psychiatry5 oddaje zagadnienia śmierci. David Lynch i Piotr Gorczyca to i przypadek, i wielka satysfakcja, ale może dla innych będzie to określenie, tak jak czytałem, że podobne może być odkrycie architektury domku opisanego w powieści „Zamek” Franza Kafki. Nasze życie można nazwać życiorysem, biografią, autobiografią, kroniką i w końcu architekturą. Może będzie ona bardziej wymierna i porównywalna.
Psychiatria.
To najbardziej charyzmatyczna, enigmatyczna czy magiczna dziedzina – to określenie nie jest stosowne do katolicyzmu, chociaż mówi się o magii świąt. Tak, ponieważ dwóch najwybitniejszych psychiatrów tworzyło na początku XX wieku, a byli nimi Emil Kraepelin i Eugen Bleuler. Dodanie 100 lat później nowoczesnej aparatury, leków, badania genów w istocie tej dziedziny nie zmieniło poza coraz lepszym pomaganiem pacjentom – chociaż nie zawsze tak jest. Doszła psychoterapia albo się przykleiła. Jej skuteczność, ciekawość, różne podejścia to jedna sprawa, ale druga to raczej bardziej mroczna ideologia. Najbliżej pięknej psychoterapii był Carl Rogers i jego praca jako proces. Irvin Yalom też jest na wszystko przygotowany. Zaczynał między innymi od terapii elektrowstrząsowej, by później stać się światowej sławy psychoterapeutą. Potem stwierdził, że kurs filozofii też będzie dla niego ważny, bo po pięćdziesiątce kliniczna psychiatria w swoich zasadniczych podstawach już tak się nie zmienia. Sam twierdził, że dla psychoterapii idee Friedricha Nietzschego i Artura Schopenhauera są ważne, ale już nie o dziwo Immanuela Kanta. Myślę, że jak zbyt „długo” trwa rozmowa psychiatry z pacjentem, to psychiatra włącza zapewne idee psychoterapii, choć stricte psychoterapeutą nie jest. Jak ktoś powiedział: szuka się człowieka, a nie psychoterapeuty. Część psychoterapeutów w Polsce otrzymała certyfikat raczej drogą nadzwyczajną niż po kursach. Zresztą jak byli najlepsi, to jak chcieliby się szkolić? Pamiętajmy tylko o metodzie czarnej skrzynki. Z pozycji Matthew Syeda „Metoda czarnej skrzynki” wynika, że najlepsi mają najtrudniej z uwagi na dysonans poznawczy pomyłek. Można wyróżnić pewne sytuacje podjętych decyzji i coś zmieniać na lepsze. Chyba najlepszy jest postęp w lotnictwie z uwagi na dokładne analizy pomyłek w gronie obserwujących.
Zobacz także
Powiązane produkty
- Brak powiązanych produktów