Pamiętnik

Pamiętnik

Podtytuł: Niemcy, 1945 rok
ISBN: 978-83-8095-120-4
20,00 zł
Czas dostawy kurierem InPost 24 godziny

Seria wydawnicza „Przywrócić Pamięć” ma przybliżyć współczesnemu społeczeństwu publikacje założycieli ruchu skautowego, twórców rozwoju idei i metodyki harcerskiej z lat 1911–1939.

Rękopis z 1945 r. "Pamiętnik. Niemcy, 1945 rok".

Ilość

Seria wydawnicza „Przywrócić Pamięć” ma przybliżyć współczesnemu społeczeństwu publikacje założycieli ruchu skautowego, twórców rozwoju idei i metodyki harcerskiej z lat 1911–1939.

Rękopis z 1945. "Pamiętnik. Niemcy, 1945 rok".

Danuta Zdanowicz, po mężu Rossman, jako siedemnastoletnia harcerka brała udział w obronie Warszawy i po jej zakończeniu działała w konspiracyjnej Organizacji Harcerek oraz w Szarych Szeregach, w środowisku bohaterów Kamieni na szaniec. Dwukrotnie ranna w czasie powstania warszawskiego, jako oficer AK znalazła się w obozie jenieckim Stalag X-B Sandbostel.

Strata najbliższych przyjaciół, niepewność o losy ojca i brata, o aresztowanych po Akcji pod Arsenałem skłoniły ją do spisywania swoich przemyśleń, wrażeń, pełnych refleksji i niepokoju w formie pamiętnika wypełnionego wspomnieniami o tragicznych latach okupacji i dniach powstania.

Pamiętnik... Danuty Zdanowicz, który oddajemy Czytelnikom, powstał w okresie od 12 marca do 20 czerwca 1945 roku. Dokument ten jest chyba jedyną taką relacją o warunkach życia obozowego wśród kobiet oficerów zamkniętych w obozie jenieckim…./…/ Pamiętnik przeleżał w pamiątkach autorki ponad 70 lat I dopiero wtedy został odkryty przez wolontariuszki Muzeum Powstania Warszawskiego – Natalię Gorgol i Justynę Szczepańską. (Z wstępu)

Publikację wzbogacają biograficzne teksty pióra Mariana Miszczuka, dotyczące rodziny Rossmanów i liczne zdjęcia.

Niemcy, 1945 rok
200 Przedmioty

Opis

Książka papierowa
oprawa twarda

Zdanowicz-Rossman Danuta

Wstęp    

Marian Miszczuk, Danuta Zdanowicz     

 Danuta Zdanowicz-Rossman, Pamiętnik 1945  

 Marian Miszczuk, Danuta Rossman  

Bibliografia     

Indeks nazwisk  

Znowu w kraju

Rossmanowie wraz z Witoldem Zdanowiczem i Stanisławem Broniewskim wracali drogą morską z Lubeki. Do portu w Gdyni dotarli 27 marca 1946 roku i tam otrzymali przepustki dające prawo do jednorazowego bezpłatnego przejazdu do miejsca zamieszkania. Po dwunastu godzinach jazdy pociągiem znaleźli się w Warszawie. Zamieszkali razem w domu rodziny Jana przy ul. Sułkowskiego 45 (obecnie 29) na Żoliborzu. Dom był bardzo zniszczony, bez dachu, a mieszkali w nim dzicy lokatorzy. Helena Rossmanowa, matka Jana, znalazła się po powstaniu w Piotrkowie. Potem mieszkała na Pradze i codziennie przechodziła na drugą stronę Wisły, starając się ratować dom przy Sułkowskiego. Jan Rossman zapisał wtedy w swoich notatkach:

Jesteśmy w Warszawie. Wiem, co jest za nami. Nie wiem, co przed nami. Jedno jest pewne: Kocham Dankę ze wszystkich moich sił i całego serca.

Po powrocie Jan natychmiast zaczął rozpoczęte przed wojną studia na Politechnice i pracę zawodową. Jak wspomina Danka:

Ja włączyłam się do pracy harcerskiej. W 1946 byłam komendantką obozu na Mazurach. Od 1 czerwca 1947 r. byłam w referacie kształcenia Komendy Warszawskiej Chorągwi Harcerek. Od 1947 do grudnia 1948 prowadziłam I Drużynę Kandydatek na Instruktorki Specjalności przy Komendzie Hufca Żoliborz. Zostałam mianowana phm Rozkazem Naczelniczki Harcerek z 15 X 1947 r. W harcerstwie pracowałam do 1948, kiedy usunięto z ZHP przedwojennych instruktorów.

W 1948 i 1949 urodziły się Rossmanom dwie córki. Rossmanowie aktywnie włączyli się w odbudowę harcerstwa w latach 1956–1958. Odeszli, kiedy ponownie rozpoczęto nagonkę na instruktorów z Szarych Szeregów.

Druhna Danka zawsze wprowadzała atmosferę harmonii, a Rossmanowie tworzyli ciepłą i zgodną rodzinę. Dla wielu instruktorów i instruktorek harcerskich byli autorytetami i wzorami do naśladowania.

Danuta Zdanowicz, po mężu Rossman, jako siedemnastoletnia harcerka brała udział w obronie Warszawy i po jej zakończeniu działała w konspiracyjnej Organizacji Harcerek oraz w Szarych Szeregach, w środowisku bohaterów Kamieni na szaniec. Dwukrotnie ranna w czasie powstania warszawskiego, jako oficer AK znalazła się w obozie jenieckim Stalag X-B Sandbostel. Strata najbliższych przyjaciół, niepewność o losy ojca i brata, o aresztowanych po Akcji pod Arsenałem skłoniły ją do spisywania swoich przemyśleń, wrażeń, pełnych refleksji i niepokoju w formie pamiętnika wypełnionego wspomnieniami o tragicznych latach okupacji i dniach powstania. Pamiętnik... Danuty Zdanowicz, który oddajemy Czytelnikom, powstał w okresie od 12 marca do 20 czerwca 1945 roku. Dokument ten jest chyba jedyną taką relacją o warunkach życia obozowego wśród kobiet oficerów zamkniętych w obozie jenieckim – takie słowa czytamy na okładce pamiętników Danuty Zdanowicz-Rossmann. Jakie są moje wrażenia po lekturze?

Ta publikacja liczy niewiele ponad 100 stron i jest dość niewielkich rozmiarów. Mała czcionka nieco utrudniała mi czytanie, ale pochłonęłam zapiski Danuty Zdanowicz-Rossmann niemal jednym tchem, żałując przy okazji, że niektórych jej słów nie udało się odszyfrować. Kobieta nie zawsze bowiem miała dostęp do papieru i pisała na tym, na czym tylko mogła. Jej pamiętnik zajmuje w całej publikacji niewiele miejsca.

Całość jest podzielona na 3 części. Pamiętnik znajduje się pomiędzy wywodami przybliżającymi postać tej kobiety, która była łączniczką Tadeusza „Zośki” Zawadzkiego (chyba nie muszę pisać, kim był) oraz przyjaciółką Alka Dawidowskiego i Jana Bytnara (tych panów także powinniście kojarzyć z jednej z lektur szkolnych albo z lekcji historii). Danuta Zdanowicz-Rossmann pozwala nam poznać nieco życie obozowe, choć zdecydowaną większość jej wspomnień stanowią opisy wewnętrznych uczuć. Miałam wrażenie, że czytam pamiętnik małej dziewczynki. W 1945 roku kobieta miała 23 lata, więc była niewiele młodsza ode mnie, ale niektóre jej troski sprawiały, że kiwałam pobłażliwie głową. Z drugiej strony jednak doszłam do wniosku, że takie zmartwienia utrzymywały ją w miarę dobrym stanie psychicznym. Wiele osób na jej miejscu by się załamało. Ojciec i brat aresztowani, wywiezieni nie wiadomo dokąd, może nawet już martwi...

Nigdy nie interesowałam się harcerstwem i dopóki nie przeczytałam tej książki, nie wiedziałam, jakie znaczenie dla niego miała Danuta Zdanowicz-Rossmann. Po wojnie kobieta nie odcięła się od niego, wręcz przeciwnie. Starała się, by przywrócić je do czasów dawnej świetności. Usunęła się w cień, gdy rozpoczęła się nagonka na instruktorów z Szarych Szeregów.

Cieszę się, że mogłam zapoznać się z tą publikacją. Danka była dla mnie dotąd nieznaną osobą. Znaczy się zapewne przewinęła się gdzieś w moim życiu, ale niespecjalnie zapamiętałam jej nazwisko. Dobrze, że jej wspomnienia, choć niekompletne, ujrzały światło dzienne. Takich książek powinno być na naszym rynku wydawniczym więcej, by uchronić od zapomnienia ważnych ludzi, o których nie mówi się zbyt wiele uczniom podczas lekcji historii, choć powinno się to zrobić. Zwykle nie ma na to po prostu czasu. opowieść Danki uzupełniają nie tylko rysy biograficzne, lecz również czarno-białe zdjęcia, które nie tylko pozwalają nam przekonać się, jak wyglądali bliscy kobiety. Te fotki nadają całej publikacji niesamowitego klimatu. Ta książka to gratka przede wszystkim dla czytelników pasjonujących się czasami II wojny światowej.

źródło: https://sztukater.pl/ksiazki/item/20279-pamietnik-niemcy-1945-rok.html

Zobacz także

Nowa rejestracja konta

Posiadasz już konto?
Zaloguj się zamiast tego Lub Zresetuj hasło