W Zielonej Dolinie
Autor:
Ewa Krasoń
ISBN: 978-83-8294-539-3
62,00 zł
39,00 zł
Oszczędzasz: 23,00 zł
Najniższa cena w ciągu 30 dni przed aktualną promocją: 35,00 zł
Premiera wydawnicza!
Polecana powieść to kontynuacja losów bohaterów książki Bilet do Kalifornii. Mieszkańcy Zielonej Doliny ciężko pracują, by odbudować dom i spełnić marzenie o własnej winnicy. Szybko okazuje się jednak, że nie wszystkie decyzje, które podjęli, były dobre.
Książka dostępna w wersji papierowej i elektronicznej e-book:
Pełna emocji i nieoczekiwanych zwrotów akcji powieść jest kontynuacją losów bohaterów książki Bilet do Kalifornii. Mieszkańcy Zielonej Doliny ciężko pracują, by odbudować dom i spełnić marzenie o własnej winnicy. Szybko okazuje się jednak, że nie wszystkie decyzje, które podjęli, były dobre. Nieoczekiwany zwrot akcji stawia przyjaciół przed nowymi wyzwaniami, a wkrótce pojawiają się kolejne. Jak sobie z nimi poradzą? Kto będzie miał okazję sprawdzić się w nowej roli? Czy wspólne plany nie ulegną zmianom?
Fragment książki
Niemądra decyzja
Bill, rozglądając się po okolicy, zauważył nadjeżdżający samochód szeryfa. Ten widok go ucieszył, dlatego przerwał pracę i ruszył w kierunku zbliżającego się pojazdu. Wreszcie policyjny Plymouth się zatrzymał i wysiadł z niego szeryf. José Morales był mężczyzną po pięćdziesiątce, o kruczoczarnych włosach i twarzy osmalonej słońcem. Matka szeryfa była Meksykanką, stąd nawet niewielka ilość promieni słonecznych malowała jego skórę na brązowo. Miał małe oczy, wysuniętą szczękę i szerokie policzki. Na swoim stanowisku był od wielu lat, znał Billa i jego rodziców. Słynął z tego, że dba o ludzi. Tym bardziej teraz sprawdzał, jak sobie radzą po pożarze.
– Jak się masz, Bill? – zapytał, wyciągając rękę na powitanie.
– Dobrze, a pan?
– W porządku. – Spojrzał na budowę. – Widzę, że dom rośnie! Kiedy się do niego wprowadzisz?
– Liczę, że za kilka tygodni.
– To dobra wiadomość.
– A co u twojego ojca?
– Umarł.
– Jak to umarł? Nic o tym nie wiem. – Szeryf postawił oczy w słup i zaniemówił.
– Wyjechał z żoną do Francji i tam umarł.
– Nagle? – Na twarzy rozmówcy Billa pojawił się cień zdziwienia.
– Nie mówił mi, że jest chory. Pojechali z żoną na wycieczkę do Europy. Któregoś dnia przybył tu mój ojciec chrzestny i powiedział, że ojciec poleciał tam, żeby się leczyć. Próbowałem się do niego dodzwonić, ale mi się nie udało. Jego żona Alison powiedziała mi, że wracają, więc czekałem. Rzeczywiście wrócili, ale ojciec w urnie.
– Ooo, to straszne. Bardzo mi przykro, znałem dobrze twojego ojca. – Szeryf zamyślił się, a po chwili zapytał: – Co zrobiłeś z urną?
– No właśnie miałem problem ze znalezieniem miejsca, w którym mógłbym ją przechować, bo dom jeszcze nie jest skończony, mieszkamy tymczasowo w konwencie.
– Czyli to ty zakopałeś urnę w ogrodzie – stwierdził szeryf.
– Skąd pan wie?
– Ludzie zgłosili, że na twojej posesji jest coś, co wygląda na świeży grób. Przysłałem ekipę, wykopali urnę i zarekwirowaliśmy ją. Naprawdę nie wiedziałeś, że samowolne pochówki na prywatnych posiadłościach są zabronione? To znaczy są możliwe, ale trzeba mieć na nie zgodę miasta. Wystąpiłeś o taką? Bo z tego, co mi wiadomo, nie.
– Cała sytuacja mnie zaskoczyła. Nie wiedziałem, gdzie postawić urnę, i tak wymyśliłem.
– Niemądra decyzja. Masz akt zgonu ojca?
– Nie.
– Też niedobrze.
– Dlaczego?
– Każda śmierć powinna być potwierdzona dokumentem.
– Adwokat przechowujący testament powiadomił mnie, że otrzymał informację o zgonie ojca ze szpitala.
– Na piśmie?
– Chyba mówił, że dostał telegram.
149 Przedmioty
Opis
- Książka elektroniczna - E-book
- Książka papierowa
- oprawa miękka
Specyficzne kody
- isbn
- 978-83-8294-539-3
W Zielonej Dolinie
„W zielonej dolinie” autorstwa Ewy Krasoń to książka, która otula spokojem, ale jednocześnie pokazuje, że nawet najpiękniejsze marzenia wymagają ogromnej pracy, poświęceń i odwagi. To kontynuacja „Biletu do Kalifornii”, dlatego od pierwszych stron miałam poczucie powrotu do bohaterów, których losy nie są obojętne. Bardzo lubię takie historie pełne emocji, codziennych problemów, relacji międzyludzkich i marzeń, które wydają się na wyciągnięcie ręki, ale życie nieustannie wystawia je na próbę.
Najbardziej urzekło mnie w tej książce to, jak bardzo jest prawdziwa. Nie ma tutaj przesadzonego dramatyzmu ani sztucznie tworzonych konfliktów. Są za to ludzie, którzy próbują zbudować coś swojego, odnaleźć szczęście i stworzyć miejsce, które będzie dawało im poczucie bezpieczeństwa. Zielona Dolina staje się czymś więcej niż tylko miejscem jest symbolem nowego początku, nadziei i walki o lepsze jutro.
Bohaterowie ciężko pracują, by odbudować dom i stworzyć wymarzoną winnicę. I właśnie to bardzo mi się podobało autorka pokazuje, że marzenia nie spełniają się same. Za każdą decyzją stoją konsekwencje, a nawet najlepsze plany mogą się rozsypać przez jeden nieprzewidziany moment. Ta historia świetnie oddaje życie, bo przecież bardzo często wydaje nam się, że wszystko idzie w dobrym kierunku, a nagle pojawia się coś, co zmienia cały układ.
Podczas czytania miałam ogromną przyjemność obserwować rozwój bohaterów. Każdy z nich mierzy się z własnymi emocjami, lękami i wątpliwościami. Autorka bardzo naturalnie pokazuje relacje między nimi zarówno te pełne ciepła, jak i trudniejsze momenty, kiedy pojawiają się różnice zdań czy zmęczenie codziennością. Dzięki temu bohaterowie wydają się autentyczni, a ich problemy bliskie czytelnikowi.
Bardzo spodobał mi się klimat tej książki. Zielona Dolina została opisana w sposób niezwykle malowniczy. Czytając, niemal czułam zapach winorośli, świeżego powietrza i spokój miejsca oddalonego od wielkiego miasta. To jedna z tych powieści, które pozwalają zwolnić choć na chwilę i zanurzyć się w świecie, gdzie mimo problemów wciąż jest miejsce na nadzieję. Autorka stworzyła przestrzeń, do której po prostu chce się wracać.
Jednocześnie książka nie jest przesłodzona. Wręcz przeciwnie pokazuje, że wspólne marzenia mogą zarówno łączyć, jak i wystawiać relacje na ciężką próbę. Nie wszystkie decyzje okazują się dobre, a bohaterowie szybko przekonują się, że życie potrafi być nieprzewidywalne. Właśnie ten realizm bardzo mnie tutaj ujął. Nie ma idealnych ludzi ani prostych rozwiązań. Są za to emocje, codzienne trudności i potrzeba odnalezienia własnego miejsca.
Autorka pisze w bardzo lekki i przyjemny sposób, ale jednocześnie potrafi przekazać wiele emocji między wierszami. To książka, którą czyta się szybko, ale nie dlatego, że jest banalna po prostu człowiek chce wiedzieć, co będzie dalej. Sama kilka razy łapałam się na tym, że mówiłam sobie „jeszcze tylko jeden rozdział”, a kończyło się na kolejnych kilkudziesięciu stronach.
Bardzo podobało mi się też to, że historia skupia się nie tylko na marzeniach, ale też na odpowiedzialności i dojrzewaniu. Bohaterowie muszą nauczyć się podejmować trudne decyzje i brać za nie odpowiedzialność. Nie zawsze wszystko układa się tak, jak planowali, ale właśnie dzięki temu ta opowieść wydaje się szczera i życiowa.
„W zielonej dolinie” to dla mnie książka o tym, że czasem warto zaryzykować wszystko, by zawalczyć o swoje szczęście, nawet jeśli droga do niego jest pełna przeszkód. To również opowieść o przyjaźni, wsparciu i sile ludzi, którzy mimo trudności próbują iść dalej. Bardzo lubię historie, które pokazują zwykłe życie w taki sposób, że człowiek naprawdę zaczyna przeżywać wszystko razem z bohaterami i tutaj właśnie tak było.
Czytając tę książkę, często zastanawiałam się, jak sama zachowałabym się na miejscu bohaterów.
Czy miałabym tyle odwagi, by postawić wszystko na jedną kartę? Czy umiałabym walczyć o marzenie mimo kolejnych przeciwności? I chyba właśnie za to najbardziej cenię tę historię za emocje i refleksje, które zostają z czytelnikiem jeszcze długo po skończeniu ostatniej strony.
To bardzo ciepła, emocjonalna i życiowa opowieść, idealna dla osób, które lubią historie o relacjach, nowych początkach i ludziach próbujących odnaleźć szczęście mimo trudności. Dla mnie była to książka pełna spokoju, ale też wzruszeń i momentów, które przypominają, że nawet kiedy wszystko się komplikuje, warto wierzyć, że jeszcze może być dobrze.
źródło: https://sztukater.pl/ksiazki/w-zielonej-dolinie.html
W Zielonej Dolinie
„W zielonej dolinie” autorstwa Ewy Krasoń to książka, która otula spokojem, ale jednocześnie pokazuje, że nawet najpiękniejsze marzenia wymagają ogromnej pracy, poświęceń i odwagi. To kontynuacja „Biletu do Kalifornii”, dlatego od pierwszych stron miałam poczucie powrotu do bohaterów, których losy nie są obojętne. Bardzo lubię takie historie pełne emocji, codziennych problemów, relacji międzyludzkich i marzeń, które wydają się na wyciągnięcie ręki, ale życie nieustannie wystawia je na próbę.
Najbardziej urzekło mnie w tej książce to, jak bardzo jest prawdziwa. Nie ma tutaj przesadzonego dramatyzmu ani sztucznie tworzonych konfliktów. Są za to ludzie, którzy próbują zbudować coś swojego, odnaleźć szczęście i stworzyć miejsce, które będzie dawało im poczucie bezpieczeństwa. Zielona Dolina staje się czymś więcej niż tylko miejscem jest symbolem nowego początku, nadziei i walki o lepsze jutro.
Bohaterowie ciężko pracują, by odbudować dom i stworzyć wymarzoną winnicę. I właśnie to bardzo mi się podobało autorka pokazuje, że marzenia nie spełniają się same. Za każdą decyzją stoją konsekwencje, a nawet najlepsze plany mogą się rozsypać przez jeden nieprzewidziany moment. Ta historia świetnie oddaje życie, bo przecież bardzo często wydaje nam się, że wszystko idzie w dobrym kierunku, a nagle pojawia się coś, co zmienia cały układ.
Podczas czytania miałam ogromną przyjemność obserwować rozwój bohaterów. Każdy z nich mierzy się z własnymi emocjami, lękami i wątpliwościami. Autorka bardzo naturalnie pokazuje relacje między nimi zarówno te pełne ciepła, jak i trudniejsze momenty, kiedy pojawiają się różnice zdań czy zmęczenie codziennością. Dzięki temu bohaterowie wydają się autentyczni, a ich problemy bliskie czytelnikowi.
Bardzo spodobał mi się klimat tej książki. Zielona Dolina została opisana w sposób niezwykle malowniczy. Czytając, niemal czułam zapach winorośli, świeżego powietrza i spokój miejsca oddalonego od wielkiego miasta. To jedna z tych powieści, które pozwalają zwolnić choć na chwilę i zanurzyć się w świecie, gdzie mimo problemów wciąż jest miejsce na nadzieję. Autorka stworzyła przestrzeń, do której po prostu chce się wracać.
Jednocześnie książka nie jest przesłodzona. Wręcz przeciwnie pokazuje, że wspólne marzenia mogą zarówno łączyć, jak i wystawiać relacje na ciężką próbę. Nie wszystkie decyzje okazują się dobre, a bohaterowie szybko przekonują się, że życie potrafi być nieprzewidywalne. Właśnie ten realizm bardzo mnie tutaj ujął. Nie ma idealnych ludzi ani prostych rozwiązań. Są za to emocje, codzienne trudności i potrzeba odnalezienia własnego miejsca.
Autorka pisze w bardzo lekki i przyjemny sposób, ale jednocześnie potrafi przekazać wiele emocji między wierszami. To książka, którą czyta się szybko, ale nie dlatego, że jest banalna po prostu człowiek chce wiedzieć, co będzie dalej. Sama kilka razy łapałam się na tym, że mówiłam sobie „jeszcze tylko jeden rozdział”, a kończyło się na kolejnych kilkudziesięciu stronach.
Bardzo podobało mi się też to, że historia skupia się nie tylko na marzeniach, ale też na odpowiedzialności i dojrzewaniu. Bohaterowie muszą nauczyć się podejmować trudne decyzje i brać za nie odpowiedzialność. Nie zawsze wszystko układa się tak, jak planowali, ale właśnie dzięki temu ta opowieść wydaje się szczera i życiowa.
„W zielonej dolinie” to dla mnie książka o tym, że czasem warto zaryzykować wszystko, by zawalczyć o swoje szczęście, nawet jeśli droga do niego jest pełna przeszkód. To również opowieść o przyjaźni, wsparciu i sile ludzi, którzy mimo trudności próbują iść dalej. Bardzo lubię historie, które pokazują zwykłe życie w taki sposób, że człowiek naprawdę zaczyna przeżywać wszystko razem z bohaterami i tutaj właśnie tak było.
Czytając tę książkę, często zastanawiałam się, jak sama zachowałabym się na miejscu bohaterów.
Czy miałabym tyle odwagi, by postawić wszystko na jedną kartę? Czy umiałabym walczyć o marzenie mimo kolejnych przeciwności? I chyba właśnie za to najbardziej cenię tę historię za emocje i refleksje, które zostają z czytelnikiem jeszcze długo po skończeniu ostatniej strony.
To bardzo ciepła, emocjonalna i życiowa opowieść, idealna dla osób, które lubią historie o relacjach, nowych początkach i ludziach próbujących odnaleźć szczęście mimo trudności. Dla mnie była to książka pełna spokoju, ale też wzruszeń i momentów, które przypominają, że nawet kiedy wszystko się komplikuje, warto wierzyć, że jeszcze może być dobrze.
źródło: https://sztukater.pl/ksiazki/w-zielonej-dolinie.html
Krasoń Ewa
z wykształcenia historyk, absolwentka Uniwersytetu Jagiellońskiego. W USA studiowała kierunki pedagogiczne na National Louis University i Dominican University. Dziennikarka współpracująca z „Dziennikiem Związkowym – Polish Daily News”, pedagog Chicago Public Schools. Autorka książek Matki (2017), Skradziona młodość (2024), Zniewoleni (2024) i Bilet do Kalifornii (2025).
Oficyna Wydawnicza "Impuls"
Autor | Ewa Krasoń |
ISBN druk | 978-83-8294-539-3 |
ISBN e-book | 978-83-8294-539-3 |
Objętość | 338 stron |
Wydanie | I, 2026 |
Format | 126x195. E-book: pdf |
| Oprawa | miękka, klejona, fola matowa |
Odnowa
Niemądra decyzja
Uczucie spełnienia
Zaskakująca propozycja
Na wyspie szczęścia
Po nitce do kłębka
Mieszkanie do wynajęcia
To nie nogi, to głowa
Pierwsza udana misja
Nadzieja na awans
Prawda naprawia błędy
Podwójne gratulacje
Czy to jest możliwe?
Punkt obserwacyjny
Raven przestaje być bezpieczne
Nic nie dzieje się bez przyczyny
Gliniarz na telefon
Deptać po piętach
Pierwsza odsłona
Punkt zwrotny
Oczekiwanie
O wschodzie słońca
Zobaczyć giganty
Ezra poczuł się doceniony
Powrót do korzeni
Niespodzianki
Czy zrobił miejsce?
Mariachi
Powrót
Jeśli ty, to my też
W jakim celu ktoś to podrzucił?
Za dużo na głowie
Domowa degustacja
Wielka niewiadoma
Stara dzwonnica
Urodziny szeryfa
Przygotowania
Niespodziewany gość
Uroczystość
Powiało grozą
Sterta śmieci?
Odnowa
Dzień zaczął się od ostrego kalifornijskiego słońca. Wkrótce zasłoniły je chmury podziurawione szczelinami, przez które przedzierało się światło tworzące wokół wachlarz promieni sięgający horyzontu. Wzgórza mieniły się kolorami traw i kwiatów wybujałych kalifornijską wiosną.
Bill Widlock krzątał się wokół budowanego domu. Sprzątał odpady listew i desek, układał je w stosy, rozrywał kartony, które następnie równo składał. Jego myśli krążyły wokół śmierci ojca i miejsca w rogu plantacji, gdzie razem z kolegami – Ezrą i Levim – umieścili urnę z prochami. Spoglądał w tamtą stronę i żałował, że nie miał okazji, żeby z ojcem się pożegnać. Z chwilą odejścia bliskiej osoby zapomina się przykre sytuacje, pozostają wspomnienia o tych przyjemniejszych i żal, że pewnych rzeczy nie da się już zrobić, powiedzieć, naprawić. Bill myślał o Molly. Szkoda, że jako mały chłopiec nie wiedział, że bawi się w ogrodzie z siostrą, a nie córką gospodyni domu. A potem nie zdawał sobie sprawy, że to siostra gotuje dla nich i podsuwa im jedzenie pod nos. O tym, kim jest Molly, Bill dowiedział się dopiero z testamentu ojca. Ta wiadomość napawała go niezaprzeczalną radością. Okoliczności, w jakich jego siostra przyszła na świat, czyli choroba matki Billa i zdrada ojca, to już przeszłość. Nie można w niej tkwić.
Bill miał teraz plany na życie. Ojciec przed wyjazdem do Europy ze swoją nową żoną Alison dał mu zupełną swobodę działania, tak jakby nigdy go nie obchodziło, co będą uprawiać w rodzinnych latyfundiach. Bill czuł, że wreszcie może podejmować samodzielne decyzje. Ojciec zmienił się po powrocie Billa z Montany, ale nadal nie chciał dopuścić do siebie myśli, że syn odszedł z domu dlatego, iż najwyższą i najważniejszą wartością były w nim pieniądze. Wmawiał sobie i innym, że Bill wyjechał, by zwiedzać świat. Nie mieściło mu się w głowie, że można zostawić wszystko, aby doświadczyć biedy w poszukiwaniu sensu życia.
Po roku pobytu w Montanie Bill przywiózł ze sobą swojego przyjaciela Leviego. Po pożarze, który zniszczył dom i część plantacji, dotarł do nich Ezra. Przyjaciele znów byli razem, jak w Montanie, z tą różnicą, że nie musieli pić podrabianej whisky i czekać na pracę w tartaku. Bill obiecał im lepszą przyszłość. Odbudują dom i budynek gospodarczy, założą plantację winogron i zrealizują udaremnione przez pożar marzenie o produkcji wina. Pierwsze tygodnie w Zielonej Dolinie upłynęły Billowi pod znakiem tęsknoty za Abi. Zagapił się i pozwolił, żeby ktoś inny sprzątnął mu ją sprzed nosa. Gdy dowiedział się od Ezry, że Abi uciekła od Maurizia do Dakoty, postanowił zrobić wszystko, aby tym razem jej nie stracić. Nie wiedział, że ona w tym samym czasie myślała podobnie. Teraz są razem i Bill myśli o założeniu rodziny.
Odzyskana siostra Molly nie chce sprzedać swojej części majątku. Będzie razem z bratem produkować wino. Ta wiadomość zaskoczyła Billa tak samo jak reakcja Molly na testament. Okazało się, że dziewczyna wiedziała od mamy, iż jest dzieckiem wielkiego pana, i czasem zastanawiała się, czy tym panem nie jest ojciec Billa. Z Molly zaprzyjaźnił się bliżej Levi, a do Ezry zbliżyła się Francesca.
Bill przyglądał się uważnie swojej ziemi. Na szczęście pożar nie zniszczył wszystkiego. Część drzew i krzewów spalił, inne jedynie osmalił. Była nadzieja, że odrosną. Bill wiedział, że winnicę musi założyć od podstaw, jeśli chce produkować dobre wino. Posadzi młode krzewy i jeśli wszystko pójdzie sprawnie, za kilka lat pojawią się pierwsze owoce. Do tego czasu winogrona do produkcji wina będzie kupować.
Zobacz także
Powiązane produkty
- Brak powiązanych produktów
