• Obniżka
  • Nowy
Myślenie kreatywne, czyli coś z niczego

Myślenie kreatywne, czyli coś z niczego

ISBN: 978-83-8294-290-3
56,19 zł
48,89 zł Oszczędzasz: 7,30 zł

Najniższa cena w ciągu 30 dni przed aktualną promocją: 46,70 zł

Wyświetl historię cen produktu

Najniższa cena w ciągu ostatnich 30 dni 51,70 zł

Czas dostawy kurierem InPost 24 godziny! E-booki w ciągu 15 minut!

Zapraszamy do wersji papierowej oraz elektronicznej e-book!

Uwaga! na Czytelników publikacji Michała Jasieńskiego czekają atrakcyjne niespodzianki i okazje!

Polecana to książka o tym, jak tworzyć nowe idee z wykorzystaniem prostych sztuczek otwierających nam klapki w głowach...

Wersja książki
Ilość

Myślenie kreatywne, czyli coś z niczego to książka o tym, jak tworzyć nowe idee z wykorzystaniem prostych sztuczek otwierających nam klapki w głowach. Przeczytamy w niej o tym, jakie są przyczyny porażki geniusza, który chciał w XIX wieku zbudować prawdziwy komputer, oraz o tym, co ma z tym wspólnego system numeryczny, którego używali Majowie. Albo o tym, jak (za wszelką cenę!) nie napisać melodii i odnieść sukces, tak jak udało się to kompozytorom muzyki atonalnej. Albo jak nie zagrać w ogóle ani jednej nuty i zostać współautorem kompozycji, co udało się pewnemu perkusiście zespołu rockowego. Dowiemy się też, czym różni się katoblepas od gryfa, jak wyglądał Jasieński w objęciach chimery oraz co to jest googleinteligencja. W publikacji opisanych jest wiele metod stymulujących kreatywne myślenie, takich jak burza mózgów (ale w wersji, w której nikt, z wyjątkiem moderatora, nie wie, jaki jest jej temat!), imaginowanie (czyli generowanie skojarzeń na podstawie obrazków) lub używanie słów wybranych za pomocą losowania. Są też przedstawione metody twórcze, które porządkują myślenie i chronią uczestników sesji kreatywności przed presją towarzyską, a polegają na noszeniu kolorowych kapeluszy (zob. okładka). Inne pokazują, że anonimowość może być świetnym lekarstwem na brak kreatywności oraz że należy koniecznie korzystać z inspiracji, które są symetryczne pod względem kobiecości i męskości. A co ma gender z tym wspólnego? O tym opowiada cały rozdział…

116 Przedmioty

Opis

Książka elektroniczna - E-book
PDF
Książka papierowa
oprawa miękka

Specyficzne kody

isbn
978-83-8294-290-3
Stopień 
2024-03-28

Myślenie kreatywne, czyli coś z niczego

Gdyby przeanalizować ogłoszenia o pracę okazałoby się, że do najczęściej pojawiających się wymogów wobec kandydatów, należy myślenie kreatywne. Kreatywność jest w cenie, pracodawca oczekuje, że pracownik będzie poszukiwał nieszablonowych rozwiązać, będzie inicjował działania i wymyślał nowe drogi dojścia do klienta, nowe kanały sprzedażowe itp. Bez wątpienia kreatywność w ostatnich latach stała się bardzo modna, kreatywne staje się wszystko, począwszy od artykułów plastycznych po kreatywne książki.

Bez wątpienia kreatywność w życiu się przydaje. I to nie tylko na polu zawodowym, bowiem tu – paradoksalnie – w wielu przypadkach firma wcale nie chce kreatywnego pracownika, tylko takiego, który stanie w szeregu i będzie po prostu robił, co mu każą. Co więcej, im więcej się mówi o kreatywności, tym bardziej jest ona tępiona w szkołach masowych, gdzie dziecko ma się po prostu wpasować we wzór czy klucz odpowiedzi. To jak to zatem jest z tą kreatywnością?

Przekonamy się o tym dzięki lekturze książki pt. „Myślenie kreatywne, czyli coś z niczego”, autorstwa Michała Jasieńskiego. Opublikowana nakładem Oficyny Wydawniczej IMPULS pozycja to interesujące spojrzenie na kreatywność z różnej perspektywy. Ten wywód na temat kreatywności został podparty wieloma przykładami, które pomagają lepiej zrozumieć problematykę książki, ale też skłaniają do refleksji, a – być może – również do dalszych studiów w temacie kreatywności. Lektura powinna zainteresować wszystkich, którzy pragną być kreatywni, a może nawet są, a także do tych, którzy lubią zgłębiać różne ciekawe tematy. Być może niejeden socjolog czy psycholog znajdzie tu inspirację do prowadzenia własnych badań na temat kreatywności.

Książka składa się z dziesięciu obszernych rozdziałów i nie ustępujących im objętością trzech dodatków. Zapewne nie w pełni wyczerpuje ona temat, ale bez wątpienia jest temu bliska. W rozdziale pierwszym autor porusza kwestię samej kreatywności, tego, czy można się jej nauczyć i skąd się bierze. W rozdziale drugim przeczytamy o kulturze sprzyjającej innowacyjności i o tym, co blokuje, a co tę kreatywność napędza. Rozdział trzeci poświęcony został składowym kreatywności – znajdziemy tu (jak sam autor zauważa) zupełnie nienaukową teorię, że kreatywność jest wypadkową czterech składników. Musi ona mieć bowiem: eklektyczną bazę danych, własną „skrzynkę narzędziową” wyposażoną w metody, sposoby i sztuczki, musi wystąpić myślenie równoległe, czyli taki sposób budowania myślenia, który jest alternatywny wobec tradycyjnego podejścia, a także kreatywność musi być świadoma własnych ułomności. W rozdziale czwartym znajdziemy rozważania na temat tego, czym wesprzeć natchnienie twórcze w różnych dziedzinach sztuki: w poezji, czy w muzyce, autor zwraca też uwagę na znaczenie reguł dla kreatywności. Rozdział piąty traktuje kreatywność jako sztukę upraszczania i zrywania z tradycją – niekiedy bowiem, by wprowadzić innowację warto coś uprościć. W rozdziale szóstym poruszono temat kreatywności, jako zdolności panowania nad słowami i zdaniami. Znajdziemy tu np. wspomnianą metodę słów losowych, pozwalającą wyjść poza zestaw skojarzeń oraz metodę polegającą na rozłożeniu na składniki zdania opisującego stojący przed nami problem., a także metodę mówienia „nie”. Rozdział siódmy traktuje kreatywność jako uporządkowane myślenie oraz jako sztukę definiowania i redefiniowania problemu. Autor przywołuje tu analizę aspektów oraz metodę sześciu pytań, analizę SWOT i PESTLE, a także wachlarz Edwarda de Bono oraz metodę pytań „W jaki sposób można …?” i metodę definicji równoległych. W rozdziale ósmym znajdziemy spojrzenie na kreatywność, jako zdolność panowania nad skojarzeniami, bowiem znalezienie metafory czy też analogii w stosunku do pojęcia, przedmiotu lub osoby, może pomóc nam je lepiej zrozumieć albo wytłumaczyć innym, dlaczego powinni na to pojęcie, tę rzecz zwrócić uwagę, Obszerny, dziewiąty rozdział, traktuje o kreatywności w grupie. Autor zwraca tu m.in. uwagę na to, że znalezienie najlepszego rozwiązania jest czasami uwarunkowane zachowaniami innych osób, nie tylko naszą inteligencją. Znajdziemy tu m.in. opisaną metodę burzy mózgów czy metodę Phillips 66 i sześciu myślących kapeluszy. Ostatni rozdział patrzy na kreatywność pod kątem … gender.

W książce znajdziemy również trzy wspomniane dodatki – pierwszy dotyczy rozważań na temat „Księgi istot zmyślonych” i przez ten pryzmat, a dokładnie przez pryzmat schematów, spojrzymy na cechy ludzkiej wyobraźni. Dodatek drugi związany jest z googlinteligencją (znajdziemy tu ciekawe rozważania m.in. na temat tego, czy warto być uczciwym autorem w świecie internetu i AI), natomiast trzeci zawiera zbiór historii skłaniających do rozważań m.in. na temat tego, czy mamy do czynienia ze „wspaniałą grupą” czy może z patologiami organizacyjnymi.

Książka jest nieocenionym źródłem inspiracji, zachętą do dalszego pogłębiania swojej wiedzy na temat opisywanych metod i przypadków. Sprzyja kroczeniu własną ścieżką i generowaniu nowych rozwiązań – nieszablonowych, albo … uproszczonych. Co więcej, lektura stanowi zachętę do sięgnięcia po inne pozycje autora. Szczególnie, że lekko ironiczne podejście do tematu podkreśla pewne absurdy rzeczywistości.

źródło: http://www.qulturaslowa.pl/2024/03/micha-jasienski-myslenie-kreatywne.html

Napisz recenzje

Michał Jasieński

absolwent Uniwersytetu Jagiellońskiego (magisterium) i Harvard University (doktorat). Od 1999 roku uczy w Wyższej Szkole Biznesu – National Louis University w Nowym Sączu o metodach myślenia kreatywnego. Autor esejów o poezji i zwierzętach zmyślonych, a nawet jakichś wierszy.

Oficyna Wydawnicza "Impuls"

Autor

Michał Jasieński

ISBN druk

978-83-8294-290-3

ISBN e-book

978-83-8294-298-9

Objętość

226 stron

Wydanie

I, 2024

Format

B5 (160X235). E-book: PDF

Oprawamiękka, klejona, folia matowa

Rozdział 1. Wstęp     

1.1. Wojny klonów, czyli jak się odróżnić?       
1.2. Szkoła i życie    
1.3. Skąd się bierze kreatywność?     
1.4. Kreatywny groch z innowacyjną kapustą     
1.5. Szekspir i przewaga konkurencyjna     

Rozdział 2. Miękkie jest trudne, czyli o kulturze sprzyjającej innowacyjności    

2.1. Dziurawienie darni obyczajów     
2.2. Kreatywność przez „puszczenie na żywioł”     
2.3. Co blokuje, a co napędza kreatywność?     
2.4. Algorytm czy heurystyka     

Rozdział 3. Składowe kreatywności     

3.1. Kreatywność musi mieć eklektyczną bazę danych     
3.2. Kreatywność musi mieć własną skrzynkę narzędziową     
3.3. Kreatywność musi mieć właściwe nastawienie, czyli lubi myślenie równoległe    
3.4. Kreatywność musi być świadoma własnych ułomności     
3.5. Kreatywność potrzebuje ograniczeń     
3.6. Kreatywność potrzebuje dezodorantu   

Rozdział 4. Ten 1% Edisona, czyli natchnienie, ale reguły są też ważne    

4.1. Na czym wesprzeć natchnienie twórcze w poezji?    
4.2. Kreatywność w muzyce ma różne formy     
4.3. Na czym wesprzeć natchnienie twórcze w muzyce?   
4.4. Jak (za wszelką cenę!) nie napisać melodii i odnieść sukces – Arnold Schönberg    
4.5. Algorytmy, czyli gdy opracowanie reguł postępowania może być bardziej pożyteczne niż rezultat    


Rozdział 5. Kreatywność jako sztuka upraszczania i zrywania z tradycją       

5.1. Kod Morse’a, czyli kreatywność przez uproszczenie  
5.2. Impas Charlesa Babbage’a, czyli o trudnościach ze zbudowaniem komputera 
5.2.1. System Majów    
5.2.2. System binarny  
5.2.3. Jak liczymy? O klasyfikowaniu liczebności    

Rozdział 6. Kreatywność jako zdolność panowania nad słowami i zdaniami    

6.1. Słowa przypadkowe   
6.2. Łańcuchy słów     
6.3. Zdanie przeznaczone do rozbiórki, czyli gramatyka możliwości     
6.4. Metoda mówienia „nie!”    

Rozdział 7. Kreatywność jako uporządkowane myślenie oraz jako sztuka definiowania i redefiniowania problemu    

7.1. Analiza aspektów oraz metoda sześciu pytań, czyli 5W + H     
7.2. SWOT i PESTLE: porządkowanie myślenia w świecie organizacji       
7.3. Wachlarz Edwarda de Bono, czyli uporządkowane uogólnianie i uszczegółowianie pomysłów     
7.4. Definiowanie i redefiniowanie: metoda pytań „W jaki sposób można…?” i metoda definicji równoległych  

Rozdział 8. Kreatywność jako zdolność panowania nad skojarzeniami, czyli jak być „obfitym w fortele”    

8.1. Analogia i metafora    
8.1.1. Oswajanie nieznanego    
8.1.2. Udziwnianie swojskiego     
8.1.3. Analogia i metafora: jeszcze raz     
8.2. Cytat z Jasieńskiego, ale nie tego, za to śmieszny!     
8.3. Imaginowanie, czyli gdy plusy nie mogą przesłaniać nam minusów     
8.4. Koło analogii, czyli circept    

Rozdział 9. Kreatywność w grupie     

9.1. Myślenie to aktywność społeczna: czapeczki i pudełka   
9.2. Metoda burzy mózgów   
9.3. Burza mózgów według Williama J.J. Gordona i Arthura Little’a, czyli dozowanie instrukcji  
9.4. Efekt zakotwiczenia w naradach grupowych    
9.5. Metoda Phillips 66, czyli osiąganie zbieżności między pomysłami niezależnych podgrup   
9.6. Sześć myślących kapeluszy    
9.7. Narady grupowe dla indywidualistów, czyli kiedy liczyć na twórczość grupy, a kiedy być kreatywnym samodzielnie?
9.7.1. Metoda delficka   
9.7.2. Metoda grupy nominalnej: niezależność i anonimowość usuwają stronniczość    

Rozdział 10. „Idea” jest kobieca: zaniedbany wymiar w metodach myślenia kreatywnego    

10.1. Język: słowa i wyrażenia    
10.2. Jak udowodnić, że nie jesteśmy w stu procentach świadomymi paniami lub panami własnych poglądów    
10.3. Bezstronna płciowo kreatywność może być cenna, ale trzeba najpierw stworzyć dla niej warunki   
10.4. Podszywanie się (czyli zmień ego) – jakie pytanie o twoim rozwiązaniu byłoby zadane przez…?     
10.5. Imaginowanie to neutralna okazja do wyrażania genderowo-wyspecjalizowanej twórczości    
10.6. Czy różnice między płciami oraz genderami są istotne w nauczaniu kreatywności i zarządzaniu kreatywnością?  

Dodatek 1. Arka Poego: o istotach zmyślonych i ograniczeniach wyobraźni   

Schemat pierwszy: Zlepki    
Schemat drugi: Dodawanie i odejmowanie    
Schemat trzeci: Zwiększanie i pomniejszanie    
Szukanie sensu  
Kontrola jakości: harmonia i inne zalety   
Arbitralność    
Zoologia to nie wygódka sztuk pięknych  
Gderliwa akceptacja ludzkiej wyobraźni  

Dodatek 2. Googlinteligencja – coś pomiędzy inteligencją staromodną i sztuczną?    

Googlinteligencja, czyli wołanie o nową merytokrację    
Z garaży i ściernisk…    
Cała nadzieja w „sferze niczyjej”   
Nowa merytokracja    
Postscriptum    
Googlinteligencja, czyli przedsiębiorczość intelektualna w walce z belwederyzacją   
Paraliżowanie nowej kohorty – googlinteligencji 
Nowy paradygmat: przedsiębiorczość, czyli recepta na uwolnienie 
Googlinteligencja i rozkwit kapitału społecznego  
Googlinteligencja jest wolna    
Belwederinteligencja i uwiąd społeczeństwa obywatelskiego     
Grzybnia zaufania     
Wet za wet?     
Kapitał społeczny jest mierzalny    
Jak pomagać kooperacji?     
Czy warto być uczciwym autorem w świecie Internetu i AI?    
Sztuczna inteligencja, czyli doping      

Dodatek 3. Historie wyssane z palca, ale z życia wzięte…     

1. Dziesięć krótkich anegdot z życia „wspaniałych grup”    
2. Kultura organizacyjna w jednostce B+R     
3. Kolegium redakcyjne (napisała Aleksandra Jasieńska)    
4. Charyzmatyczny przywódca (napisała Aleksandra Jasieńska)    
5. Klienci to prostaki (napisała Aleksandra Jasieńska)    

Podziękowania i myśli różne   

Bibliografia    

Spis rycin    

Przypisy

Podziękowania i myśli różne

Chcąc nie chcąc, z całą stanowczością starałem się w życiu przestrzegać reguły wyrażonej celnym zdaniem: „Ci, co mogą, to robią, a ci, co nie mogą – uczą”. Zgodnie z zacytowaną zasadą praktycznie nie istnieją dowody na jakiekolwiek efekty kreatywności autora tej książki, pomijając trochę wierszy, trochę publicystyki i trochę publikacji naukowych. Na pewno natomiast uczyłem!

W czasie nastoletniej egzaltacji nie miałem nigdy skłonności do pisania ani czytania poezji. Ku mojemu jednak zdziwieniu w trakcie studiów doktoranckich w USA, na które samolubnie wyjechałem, zostawiając ciężarną żonę na miesiąc przed urodzinami naszego syna, w samotności mojego pokoiku w Child Hall, akademika dla doktorantów, zacząłem pisać wiersze!1 „Przegląd Polski” – dodatek do nowojorskiego „Nowego Dziennika” – decyzją Julity Karkowskiej, jego cudownej redaktorki (w latach 1984–2011), opublikował ich całą garść, ale na tym prawie całkowicie skończyły się moje próby. Prawie, czyli nie całkiem.

Po powrocie do Krakowa w 1998 roku odczułem jedno z ostatnich kąś­nięć Euterpe i napisałem wiersz Zapładniam Kraków. Ku szokowi mojej żony wystąpiłem z nim w 2002 roku w Klubie Pod Jaszczurami, przy krakowskim Rynku, w ramach „Otwartego mikrofonu poetyckiego, i z satysfakcją stwierdziłem, że otwierający wers „O, moje plemniki wiosenne” uciszył widownię!
Chciałbym wyjaśnić, dlaczego w różnych miejscach tej książki pojawia się nazwisko „Jasieński” związane z osobami innymi niż autor.

Po pierwsze, moja, świetnej pamięci siostra, Aleksandra „Wilga” Jasieńska (1963–2021), napisała przed laty na moją prośbę trzy historie, będące opisami sytuacji fikcyjnych, ale tchnące realizmem. Utrwaliła w nich swoje doświadczenia i obserwacje z pracy w kilku warszawskich firmach. Miały to być „kejsy” pomocne w kursie dotyczącym zachowań organizacyjnych, jaki prowadziłem przez szereg lat w Wyższej Szkole Biznesu – National Louis University w Nowym Sączu. Ich ponadczasowość pozwala tym opowieściom służyć jako świetne materiały do dyskusji, gdy staramy się zrozumieć reguły budowania klimatu sprzyjającego kreatywnemu myśleniu (i unikania pewnych „patologii” w relacjach międzyludzkich).

Po drugie, moja Mama, Katarzyna Zachwatowicz-Jasieńska, zredagowała wspaniały śpiewnik (piszę o nim w rozdziale dziesiątym – ryc. 10.1). Zawdzięczam jej wiele wypraw na koncerty w warszawskiej filharmonii, a poza tym na całe życie przykład, jak budować i kultywować wieloletnie relacje z uczniami. Nie ma właściwie nic bardziej wzruszającego niż dawny uczeń odwiedzający swoją „Panią Profesor” długo po tym, jak ich relacja dydaktyczna się zakończyła. Mamie zawdzięczam także przykład alfabetu Morse’a (zob. rozdział 5.1) – z pamięci, po kilkudziesięciu latach przerwy, zrekonstruowała całą regułę mnemotechniczną, pozwalającą harcerzom zapamiętać kodowanie słów kropkami i kreskami.

Po trzecie, o Feliksie „Manggha” Jasieńskim (1861–1929) nie miałbym powodu wiedzieć wiele oprócz znanego faktu, że jako kolekcjoner sztuki japońskiej i sztuki użytkowej podarował swój ogromny zbiór narodowi polskiemu, a konkretnie Muzeum Narodowemu w Krakowie. Był wnukiem mojego praprastryja, ale tego typu pokrewieństwo genetyczne (1,5625%; zob. tom Myślenie krytyczne, ramka 3.3) jest raczej tylko symboliczne, wzmacniane przez mem wspólnego nazwiska, i, nawet gdyby wynosiło 100%, nie dawałoby mi powodu do żadnej niezasłużonej dumy. Mój bardziej bezpośredni związek z Feliksem Jasieńskim wynika z tego, że mam zaszczyt uczestniczyć w pracach założonej przez Andrzeja Wajdę i Krystynę Zachwatowicz Fundacji Kyoto-Kraków, która wybudowała w Krakowie Muzeum Sztuki i Techniki Japońskiej „Manggha”.

Jak cudownie barwną postacią był „Manggha” zapewne nie wiedziałbym, gdyby nie wspaniała książka o nim, zawierająca jego dowcipne i egzaltowane teksty, zredagowana przez Ewę Miodońską-Brookes2. A ponieważ historia lubi zataczać duże kręgi, ta sama pani profesor schodziła piętro niżej z delikatnymi apelami o przyciszenie głośników, gdy pół wieku temu na mojej gitarze elektrycznej, usiłując naśladować Jimiego Hendriksa i SBB, przekraczałem wszelkie cywilizowane normy dotyczące relacji sąsiedzkich w krakowskiej kamienicy stojącej po drugiej strony ulicy od domu, w którym mieszkał – pół wieku wcześniej – „Manggha”!

Po czwarte, Bruno Jasieński (1901–1938), pisarz i poeta, fontanna humoru i kreatywności. Był synem Jakuba Zysmana, żydowskiego lekarza i społecznika, którego działalność dla zdrowia ubogich mieszkańców Klimontowa (koło Sandomierza) zyskała mu przydomek „klimontowskiego Judyma”. A co to ma wspólnego z Brunonem? Według przekazów rodzinnych Jakub na tyle przyjaźnił się z mieszkającą w okolicy rodziną Jasieńskich, że przyjęli oni „do nazwiska” (jak się mówiło we wspomnieniach rodzinnych) jego syna (który zresztą przez pierwszych dwadzieścia lat życia nosił imię Wiktor). Czy to prawda i dlaczego tak się stało, nie wiadomo4. A wspominam to wszystko dlatego, żeby nikt nie sądził, iż „podpinam się” genetycznie pod Brunona – jego kreatywność nie miała nic wspólnego z moją niekreatywnością.

Jacek Dehnel oraz Anna Ratusz uprzejmie zgodzili się na publikację ich wierszy. Moja niezrównana Ciotka, Krystyna Zachwatowicz-Wajda, zgodziła się na wykorzystanie jej rysunku. Bardzo im za to dziękuję. Dziękuję także Nicoli Chwist za uprzejmą pomoc w redagowaniu tekstu oraz firmie Gremi Media S.A. za zgodę na wykorzystanie w tej książce dwóch moich tekstów opublikowanych pierwotnie na łamach „Rzeczpospolitej”, a redakcji czasopisma „Nowa Fantastyka” – za zgodę na wykorzystanie jednego artykułu. Jestem wdzięczny społeczności portalu Pixabay za stworzenie mnóstwa ilustracji dostępnych za darmo dla wszystkich.

Dziękuję rektorowi Darkowi Woźniakowi oraz kanclerzowi Jarkowi Bochenkowi, czyli władzom Wyższej Szkoły Biznesu – National Louis University, za finansowe wsparcie wydania tej książki, a także Krzysztofowi Pawłowskiemu, założycielowi i wieloletniemu rektorowi tej uczelni, za przyjęcie mnie w 1999 roku do grona wykładowców. Bez tego wszystko potoczyłoby się inaczej.
Nie przejął się on faktem, że moje wykształcenie nie ma nic wspólnego z zarządzaniem; pocieszył mnie, że on sam ma doktorat z fizyki, a założył szkołę biznesu, bo uważał, że to było wtedy (lata dziewięćdziesiąte) potrzebne w Polsce. Zaczęło się od oferty prowadzenia kursu inwentyki; po raz pierwszy w życiu usłyszałem wówczas to słowo nieistniejące w piśmiennictwie anglosaskim, ale używane w języku francuskim. Jako doświadczony szarlatan nie dałem po sobie tego poznać i w zimie 1999 roku wskoczyłem na głęboką wodę, czyli podjąłem próbę wymyślenia nowego kursu. Anna Ujwary-Gil prowadziła wtedy ćwiczenia i dziękuję jej bardzo za wiele lat wspólnego działania.

Serdeczne podziękowania dla redaktorki Beaty Bednarz za jej niezawodne oko wyłapujące tysiące błędów w tekście oraz dla całego zespołu Oficyny Wydawniczej „Impuls” za wspaniałą współpracę. Panu dyrektorowi Wojciechowi Śliwerskiemu dziękuję za zaufanie i wiarę, że moje teksty nie są całkiem pozbawione sensu, aczkolwiek – jak teraz to sobie przypominam – nigdy tego właściwie nie powiedział.

Michał Jasieński

Zobacz także

Polecane tytuły ( 8 inne tytuły w tej samej kategorii )

Nowa rejestracja konta

Posiadasz już konto?
Zaloguj się zamiast tego Lub Zresetuj hasło