Piąty żywioł pedagogiki filozoficznej
Autor:
Andrukowicz Wiesław
ISBN: 978-83-8294-454-9
83,81 zł
65,81 zł
Oszczędzasz: 18,00 zł
Najniższa cena w ciągu 30 dni przed aktualną promocją: 65,00 zł
Premiera wydawnicza!
Książka ta jest pogłębioną próbą odzyskania dialogicznego sensu edukacji i kultury, zagubionego pomiędzy skrajnym monologiem ideologicznym a chaosem naprzemiennych, niekomunikujących się narracji. Autor podejmuje fundamentalne pytanie o strukturę rzeczywistości człowieka i jej konsekwencje dla pedagogiki, rozumianej nie jako technika oddziaływania, lecz jako praktyka sensu, rozwoju i odpowiedzialnej wolności.
Książka ta jest pogłębioną próbą odzyskania dialogicznego sensu edukacji i kultury, zagubionego pomiędzy skrajnym monologiem ideologicznym a chaosem naprzemiennych, niekomunikujących się narracji. Autor podejmuje fundamentalne pytanie o strukturę rzeczywistości człowieka i jej konsekwencje dla pedagogiki, rozumianej nie jako technika oddziaływania, lecz jako praktyka sensu, rozwoju i odpowiedzialnej wolności.
Centralną kategorią rozważań jest relacja dialogiczna Ja – My – Świat – Inny. Autor konsekwentnie sprzeciwia się redukcjonizmom poznawczym i aksjologicznym, wskazując, że każda próba absolutyzacji jednego wymiaru rzeczywistości prowadzi do zubożenia człowieczeństwa, edukacji i wspólnoty.
Osią konstrukcyjną książki są cztery symboliczne żywioły: woda jako pedagogika rozmowy i sensotwórczego dialogu; ziemia jako pedagogika zadomowienia, ekologii świata i ekologii duszy; ogień jako pedagogika przeżycia, przemiany i energii psychofizycznej oraz powietrze jako pedagogika wolności, dojrzewania do odpowiedzialnych wyborów. Żywioły te nie funkcjonują jako metafory ilustracyjne, lecz jako struktury poznawczo-rozwojowe, które wzajemnie się warunkują i dopełniają. Ich syntezę stanowi zaproponowana przez autora kwintesencja pedagogiki filozoficznej – „piąty żywioł”.
Łącząc refleksję ontologiczną, epistemologiczną i pedagogiczną, autor pokazuje, że rozwój człowieka nie polega ani na podporządkowaniu się zewnętrznym wzorcom, ani na samowolnej emancypacji, lecz na stopniowym dojrzewaniu do wewnętrznie zintegrowanej wolności, zdolnej do dialogu, solidarności i samotranscendencji. Publikacja ta kierowana jest do tych, którzy nie godzą się na pedagogikę pozbawioną metafizyki ani na filozofię oderwaną od realnych problemów wychowania, edukacji i sensu życia. Autor proponuje pedagogikę rozmowy, przeżycia, zadomowienia i wolności jako odpowiedź na współczesny kryzys aksjologiczny, kulturowy i ekologiczny — odpowiedź wymagającą, ale konieczną, jeśli edukacja ma pozostać przestrzenią formowania człowieczeństwa, a nie jedynie reprodukcji systemu.
Oficyna Wydawnicza "Impuls"
Autor | Andrukowicz Wiesław |
ISBN druk | 978-83-8294-454-9 |
ISBN e-book | |
Objętość | 338 stron |
Wydanie | I, 2026 |
Format | B5 (160x235) |
| Oprawa | miękka, klejona, folia matowa |
Wstęp
Żywioł wody i pedagogika rozmowy
Fenomen spotkania
Dziedzictwo Logosu
Wysłowienie bytu
Język jako medium
Język rzeczywistości versus rzeczywistość języka
Struktura rozumienia
Rozmowa z Innym
Rozmowa z innymi
Nauka rozmowy i rozmowa w edukacji
Żywioł ziemi i pedagogika zadomowienia
Oikos człowieka na skraju ziemi i nieba
Ekologia duszy
Ekoświadomość
Pedagogika zadomowienia
Paradoks zrównoważonego rozwoju
Żywioł ognia i pedagogika przeżycia
Energia psychofizyczna
Natura i kultura uczuć
Kompetencje aksjologiczne
Kompetencje emocjonalne
Żywioł powietrza i pedagogika wolności
Oddech bezkresu
„Dar wolności” czy „walka o wolność”
Istota odpowiedzialnej wolności
Wychowanie w wolności i do wolności
Kwintesencja (piąty żywioł) pedagogiki filozoficznej
Rzeczywistość człowieka jako coincidentia oppositorum
Pedagogika rozwoju komplementarnego
Etapy rozwoju człowieka w cyklu życia
Ja ekspansywne wobec wspólnoty środków
Ja alterocentryczne wobec wspólnoty celów
Ja transegzystencjalne wobec wspólnoty jako środka do celu
Ja transcendentne wobec wspólnoty jako niekończącego się celu
Posłowie
Bibliografia
Wstęp (fragment)
Niemal przez całą drugą połowę ostatniego wieku kultura i edukacja w naszym kraju były rozwijane w reżimie wszechobecnego monologu uzasadnianego „dziejową koniecznością”, wyznaczającą „z góry w sposób oczywisty i nieodwołalny” sens naszego życia, którego strażnikami (obok realnej siły zewnętrznej) stała się grupa gorliwych wyznawców „absolutu materii”, reprezentująca nie tylko polityków, ale także przedstawicieli nauk humanistycznych i społecznych. Stąd w podręczniku do pedagogiki każdy zainteresowany mógł przeczytać „rewolucyjne” tezy Heliodora Muszyńskiego (1975, s. 233–248): „Jedynym światem człowieka jest materialny, historycznie ukształtowany świat ludzi”, zatem czas na „zdecydowaną walkę przeciwko metafizycznej i irracjonalnej koncepcji człowieka”, którego rozwój polega na „urzeczywistnieniu wspólnych dla całego społeczeństwa celów”, gdzie „partia i rząd wyznaczają organizacjom społecznym doniosłą rolę w jednolitym froncie wychowania”. W podobnym tonie pisała Joanna Rutkowiak (1974, s. 37): „Wyczucie, domysł, intuicja nie mogą stanowić źródeł zadań pracy nauczyciela, gdyż zadania te – określone i wyraźne – stawia przed nauczycielem społeczeństwo”. Nic dziwnego, że w takim jednoaspektowym bycie i epistemologicznym monologu sztucznie utrzymywano (nie tylko w pedagogice) ostrą granicę między przedmiotem a podmiotem, fizyką a metafizyką, absolutnym scjentyzmem nauki a odkrywaniem tajemnicy bytu. Nawiasem mówiąc, taka wizja spójnego modelu rzeczywistości (doświadczanej tylko empirycznie) była paradoksalnie w sprzeczności z naiwnym idealizmem i wiarą w pomyślność eksperymentu społeczno-kulturowego, który zakładał z jednej strony „absolutną równość” jednostek formowanych według jednego wzoru zdolności, potrzeb i programu wychowania, a z drugiej strony „absolutną jedność” anonimowej i abstrakcyjnej sfery społecznej. Tymczasem zaczął powiększać się realny podział na jednomyślnych i różnomyślnych oraz nastąpiło destrukcyjne „równanie w dół” i co za tym idzie – nieuchronne zmierzanie do katastrofy gospodarczej, politycznej, kulturowej i edukacyjnej.
Wszystko dlatego, że nie było miejsca na rzeczywisty wybór własnego sensu życia w dobrowolnym dialogu podmiotów, ponieważ wszystko i wszyscy zostali z góry skazani na determinizm fizyczny, gdzie każda jednostka była jedynie „najwyższym produktem materii” (przedmiotem sprowadzonym do funkcji maszyny wytwarzającej różne zjawiska i procesy fizyczno-chemiczne), którą można było dowolnie formować z zewnątrz. Zamiast kultury i edukacji opartej na różnych zdolnościach, potrzebach, aspiracjach i poglądach na świat mieliśmy do czynienia z „bezdusznym światem”, odartym z jakiejkolwiek tajemnicy bytu, oraz z „bezdusznymi jednostkami”, które nie miały żadnego wpływu na osiągnięcie własnych celów, w zamian otrzymując rolę marionetek zmuszonych do bezwolnej partycypacji w określonym modelu rzeczywistości oraz mając jedynie do dyspozycji narzucone z zewnątrz cele i ewentualnie własny sposób ich realizacji (chociaż i ten był zdecydowanie warunkowany, monitorowany i sterowany zewnętrznie przez sformalizowaną ideologicznie społeczną dystrybucję środków). Jednak zniewolona i sztucznie zamaskowana intuicja duchowości oraz instynktowna witalność człowieka prędzej czy później musiały wybuchnąć płomieniem powszechnej niezgody na odgórną „dialektykę rozwoju”, w której bycie „kimś”, zastąpiono byciem „czymś”, a „siłę argumentów” – wszechobecnym „argumentem siły”.
Czas pokazał, że samo spontaniczne pojawienie się różnych żywiołów i „nieobecnych dyskursów”, w tym uwolnienie prawdziwego dialogu, w którym rozumienie znaczeń osiąga się z dołu, nie przyniosło „skoku jakości” i będzie tak dalej, jeśli wszyscy nie pozbędziemy się starych nawyków i nie zaczniemy na wielką skalę uczyć się nowych, opartych na dążeniu do rzeczywistego porozumienia, realizowanego w warunkach odpowiedzialnej wolności, autentycznych przeżyć i zrównoważonego zadomowienia w bycie. Tutaj brak jednego elementu dezintegruje lub redukuje żywą i funkcjonalną całość, co stosunkowo łatwo jest zauważyć w historii i we współczesnych próbach aktualizacji społeczeństwa demokratycznego, gdzie brak potrzeby, zdolności i dojrzałości do trudnego uzgadniania tego, co najważniejsze dla wszystkich (z realnym bilansem podobieństw i różnic), zostaje zastąpiony myśleniem i działaniem za innych, obok innych, w imieniu innych, a nawet dla innych.
Brakuje bowiem dialogicznego współmyślenia ze wszystkimi podmiotami i grupami społecznymi, by wynegocjować i ustalić w społecznej umowie hierarchię aprobowanych lub przynajmniej tolerowanych przez wszystkich preferencji. W efekcie takiej redukcji musiał pojawić się nieformalnie kontrolowany „rynek idei” (zgodnie z zasadą, kto ma realną siłę i środki, ten ma władzę nad duchem) ze swoim „żywiołem samowolności”, oznaczającym egoistyczne i partykularne roszczenia wraz z blokowaniem odpowiedzialnej wolności, oraz z „żywiołem gadaniny”, gdzie wszyscy mówią, lecz niewielu słucha, a jeszcze mniej próbuje zrozumieć, czy też z „żywiołem resentymentu”, odwołującym się głównie do emocji negujących fakty i wartości, czy wreszcie z „żywiołem powierzchowności”, uciekającym od tego, co ważne, na rzecz tego, co łatwe, modne, popularne, dostępne, uproszczone i małostkowe.
Nic dziwnego, że dalej szukamy odpowiedzi na pytania:
Dlaczego tak często i tak chętnie funkcjonujemy w zamkniętym obszarze znaków i znaczeń narzuconych (podrzuconych) zewnętrznie przez różne ośrodki władzy oraz utrwalanych w określonej wspólnocie, z którą się identyfikujemy, dzieląc rzeczywistość na „ja”, „oni”, „my”, „wy”?
Dlaczego zerwanie z negatywną dialektyką rozwoju/poznania nie stworzyło miejsca na wszechobecny żywioł dialektyki pozytywnej, jako szczerej i życzliwej rozmowy z „innymi jako innymi” (identyfikującymi się przeciwstawnym punktem widzenia), gdzie możliwe byłyby (wzajemnie warunkowane) autentyczne przeżycie, przebudzenie i przemiana?
Dlaczego nasz horyzont wiedzy i jej rozumienia częściej się zamyka, niż otwiera na przeciwstawne aspekty rzeczywistości i sposoby jej poznawania?
Dlaczego nie dojrzeliśmy do szukania w rozmowie intra- oraz interpersonalnej własnego sensu życia, zdając się na gotowe i dostępne projekty?
Dlaczego nie próbujemy wypracować w dialogu „wszystkich ze wszystkimi” komplementarnej formuły reprodukcji systemu i twórczego rozwoju podmiotu, za którą każdy z mniejszym czy większym zaangażowaniem mógłby się opowiadać (czuć się odpowiedzialnym za siebie i innych), oraz kompetentnie wypowiadać (czuć się gotowym do krytyki systemu i własnej w nim roli)?
Stawką tych odpowiedzi jest niewątpliwie wizja prawdziwego dialogu, realizującego (w pozytywnej integracji) nasze My, którego obrazem „nie jest już dzisiaj asymilacja, lecz «integracja poprzez różnorodność»” (B. Smart 1998, s. 49), tym samym jest to obraz My „napiętnowany systemem różnorodności raczej aniżeli repliką jednorodności” (U. Hannerz 1990, s. 237). Mówiąc inaczej, jest to obraz My aktualizowany w komplementarnym traktowaniu „zadanej jedności” i „danej różnojedni”. W innym przypadku będzie to efekt dominującego monologu w skrajnie przedmiotowym traktowaniu człowieka, w warunkach generowania negatywnej integracji My (mówienia jednym głosem), skazującej nas na odtwórcze cementowanie systemu ukierunkowanego na wspólnotę celów i/lub środków. Wspólnota celów daje wprawdzie jakieś minimum formalnej solidarności i bytowego bezpieczeństwa, lecz jednocześnie maksimum stagnacji rozwoju i braku własnych pomysłów na życie oraz wzrostu anonimowości, konwencjonalności i ideologicznej hegemonii, czyli zewnętrznego rozumienia znaków i znaczeń, w które tak samo wrastamy i na których tak samo wyrastamy, narzuconych w kulturze i edukacji w spójnym zasobie wiedzy, umiejętności i nawyków, eliminującym różnicę, a nawet traktującym „inność innego” jak wroga.
Albo odwrotnie (chociaż w skutkach równie negatywnie) – będzie to efekt naprzemiennych monologów, „gier językowych”, traktujących każdą formę jedności jako próbę zniewolenia, naszego skrajnie autonomicznego i samowolnego wyboru celów oraz środków ich realizacji, bez liczenia się z innymi ani z Innym, stawiających głównie na samorealizację, ukierunkowaną na wspólnotę jako środek do własnych celów. W tym przypadku wspólnota daje dużo większy obszar spontaniczności i wolności jednostkowej, ale również zagrożenie społeczne, kulturową i cywilizacyjną nieprzewidywalność, w rezultacie której podmioty mogą uwolnić się nie tylko od hegemonii, ale także od jakiegokolwiek „transcendentnego łącznika” (umożliwiającego chociażby minimum solidarności w skutecznym przetrwaniu i doskonaleniu naszego gatunku), na rzecz manifestacji podmiotowego roszczenia do posiadania absolutnej niezależności ślepej na istotne dobro samoograniczenia i samozależność od istotnego dobra, zwłaszcza w perspektywie katastrofy ekologicznej.
W tym sensie tylko jakaś próba pojednania tego, co społeczne i osobowe, ukierunkowana na wspólnotę podmiotów jako niekończący się cel, w której będzie rósł consensus omnium tego, co najistotniejsze dla każdego życia i jego rozwoju (głównie potrzeb i wartości uniwersalnych), gdzie żadna osoba nie będzie ani pozostawiona sobie, ani nie będzie sterowana (manipulowana) z zewnątrz, ani tym bardziej marginalizowana i wykluczana (zgodnie z tradycją, konwencją, formalnym dekretem, ideologią), także niezależnie od konkretnych zdolności, będzie miała optymalne warunki rozwoju oraz możliwości dojrzewania do rozumienia wyboru własnej i/lub wspólnej koncepcji życia. Oczywiście taka sytuacja nie pojawi się samoczynnie wraz z uwolnieniem dyfuzji kulturowej, w tym różnych żywiołów i dyskursów, oglądów i poglądów na Świat, jeśli nie podejmiemy trudu aktualizowania wszechobecnej rozmowy i rozumienia innych. Słowem, nic ważnego się nie stanie bez radykalnej i mądrej inicjacji projektu przekształcenia naszej rzeczywistości, gdzie jedna część ludzi chowa się w anonimowość i nieodpowiedzialność bycia w określonym My, biernie i bezkrytycznie asymilując znaki i znaczenia, zaś druga część neguje każdą formę My oraz agresywnie i roszczeniowo wymusza samowolne cele – w zupełnie nieznaną dla jednych i drugich kulturę rozmawiania, opartą na cierpliwym, życzliwym i maksymalnie roztropnym uzgadnianiu żywiołów najtrudniejszych do pozytywnego zintegrowania: zamkniętego monologu i otwartego spotkania w rozmowie, bezwarunkowej niezależności i dobrowolnej solidarności, spontanicznego przeżycia i refleksyjnego przebudzenia, fizycznej zmiany i duchowej przemiany.
[...]
Zobacz także
Powiązane produkty
- Brak powiązanych produktów