• Nowy
Belfry w przyciasnych reformach

Belfry w przyciasnych reformach

Podtytuł: Pół wieku rozciągania
ISBN: 978-83-8095-891-3
34,00 zł

Przez lata pisałem artykuły na naukowe konferencje, do czasopism metodycznych i akademickich. A tu neurobiolog Manfred Spitzer twierdzi, że „historie nas poruszają, nie fakty”. Wykresy, słupki i procenty szybko blokują hipokamp. Potrzebują więc oprawy ciekawych opowieści, w których kontekście mają szansę pozostawić ślad w naszej pamięci.

Wersja książki
Ilość

Publikacja dostępna w wersji papierowej oraz elektronicznej e-book.

Autor przedstawił historię zmian w oświacie – od „eksperymentu Muszyńskiego” z lat sześćdziesiątych do kształcenia on-line w czasie trwania pandemii – z punktu widzenia nauczyciela fizyki. Impulsem do powstania utworu okazał się proces wdrażania do praktyki szkolnej założeń psychologii nastawień. W jednym z kaliskich liceów przeprowadzono eksperyment pedagogiczny: Sukces szkolnej edukacji przy nastawieniu uczniów na rozwój według założeń Carol Dweck, a rok później wydano książkę popularnonaukową pod tytułem: Sterowanie uczącym się mózgiem, opisującą cały proces badawczy. Przez pięć lat rok w rok na Konferencjach Diagnostyki Edukacyjnej (http://www.ptde.org/) pokazywano liczby, wykresy, procenty świadczące o niesamowitym działaniu edukacyjnym psychologii nastawień profesor Carol Dweck z Uniwersytetu Stanforda. Jednak zapał nauczycieli, naukowe publikacje akademików współpracujących z nauczycielami oraz książki i artykuły samej uczonej nie przełożyły się na popularność badań Carol Dweck w polskiej oświacie. Diagnoza przyczyn tego stanu przyszła ze strony neurobiologów, którzy wnioskują z badań, że jedynie fakty wplecione w interesujące historie mają szanse pozostawić ślad w naszej pamięci. W popularyzatorskim odwodzie pojawiła się więc koncepcja narracyjnego charakteru opisu eksperymentu. Wzięcie pod uwagę przez autora tej neuro-wskazówki zwiększa prawdopodobieństwo osiągnięcia celu: dotarcia do oświatowej społeczności i przedłożenia wniosków z badań i eksperymentów pedagogicznych bez liczb, tabel i słupków. Bohaterka utworu dr Kornelia Rybicka sugeruje (własnym przykładem) konieczność częściowej zmiany paradygmatu dotyczącego związków na linii szkoła – uczelnia: przejście z instruowania nauczycieli na współdziałanie. Bez takiej metamorfozy, heurystyki, konieczne w kreatywności pedagogiczno-psychologicznej, wolno, lecz systematycznie zastępowane są urzędniczymi algorytmami.

Rozdział pierwszy pokazuje system oświaty rejestrowany oczami ucznia, uwidaczniając ogrom nauczycielskiej odpowiedzialności w zakresie internalizacji (przemiany motywacji zewnętrznej w wewnętrzną) oraz demotywującą rolę szkolnych incydentów. 

Z kolei w rozdziale drugim, te same oczy, ale już nauczycielskie, rejestrują i czasem wspomagają reformy administracji oświatowej – zmiany procedur awansu i oceniania nauczycieli, wywracanie co kilka lat treści kształcenia, urzędnicze wchodzenie w merytoryczne kompetencje nauczyciela. 

Rozdział trzeci to obraz powolnego dochodzenia nauczyciela do uznania doniosłości psychologii i neurobiologii w praktyce szkolnej – od psychologii zdroworozsądkowej, poprzez behawioryzm do psychologii poznawczej, a w niej zawarte prace Carol Dweck. Autor charakteryzuje przeszkody w tworzeniu atmosfery sprzyjającej wprowadzaniu do szkół wniosków z badań psychologów. Pokazuje przykłady interwencji psychologicznych stosowanych na lekcjach różnych przedmiotów nauczania.

W czwartym rozdziale autor przedstawia trudności na jakie napotyka nauczyciel w pracy z uczniem szczególnie uzdolnionym. Na bazie swojego doświadczenia zawodowego i doniesień z badań neuropsychologów analizuje przyczyny, które powodują spychanie przez system uczniów wybitnych w stronę poziomu średniego. Nawiązuje także do minimalnego wykorzystywania na lekcjach komputera jako narzędzia pracy, a uwzględnianie tylko jego medialno-informacyjnych zastosowań.

Utwór kończy rozdział piąty, odsłaniający konflikty przy przekraczaniu przez nauczycieli ostrych granic dzielących przedmioty szkolne i usiłujących tworzyć całościowy obraz świata w umysłach uczniów. Nauczyciele fizyki i języka polskiego prezentują szkolne relacje między obiektywnie zorientowanymi dyscyplinami ścisłymi a subiektywną humanistyką. Autor unaocznia wielką rangę edukacyjną interwencji humanistycznej na przedmiotach matematyczno-przyrodniczych i wspólnie budowanej trzeciej kultury.

Pół wieku rozciągania
100 Przedmioty

Opis

Książka elektroniczna - E-book
Epub, Mobi
Książka papierowa
oprawa miękka

Specyficzne kody

isbn
978-83-8095-891-3

Stanisław Plebański

Stanisław Plebański nauczyciel fizyki, honorowy profesor oświaty, wykładowca akademicki, doktor nauk humanistycznych w zakresie pedagogiki, autor podręczników dla nauczycieli oraz artykułów w czasopismach specjalistycznych.

Oficyna Wydawnicza "Impuls"

Autor

Stanisław Plebański

ISBN druk

978-83-8095-891-3

ISBN e-book

978-83-8095-975-0

Objętość

154 stron

Wydanie

I, 2020

Format

B5 (160x235). E-book: epub i mobi

Oprawamiękka, klejona, folia matowa

Rozdział    0.    Przypływy i odpływy      


Rozdział    I.    Klient systemu oświaty, czyli wpis do księgi skarg i wniosków       


Rozdział    II.    Budowniczowie i rycerze, czyli administracyjne grzebanie w systemie edukacji   


Rozdział    III.    Odwrót psychologii dziadka, czyli Carol Dweck w natarciu


Rozdział    IV.    W szkole uczą się uczniowie i belfrowie   


Rozdział    V.    Każdy sobie rzepkę skrobie, czyli pogranicze w ogniu 


Literatura, czyli spis pozycji dokumentujący wędrówkę po krainie czasu

fragment

Reformy administracyjne osłabiły, zdaniem autora, więzy między oświatą i szkołami wyższymi, a przecież komplementarność wszystkich poziomów kształcenia stanowi warunek rozwoju systemu edukacji. Związek ten stara się przywrócić główna bohaterka książki, doktor Kornelia Rybic- ka, która z determinacją kreuje innowacje i eksperymenty pedagogiczne, tworzy pozytywnie nastawione do nauk pedagogiczno-psychologicznych środowisko nauczycielskie. Treści rozdziałów książki wchodzą w meandry dydaktyki fizyki, ale wnioski doktor Kornelii Rybickiej, dotyczące nauczycielskiego prestiżu, niezależności metodycznej, przekraczania przez nauczycieli wyraźnych granic dzielących przedmioty szkolne, nadają całości wymiar ogólnospołeczny.

Z recenzji dra hab. Piotra Łuszczykiewicza, prof. UAM



Belfry w przyciasnych reformach - refleksje na marginesie

Zapiski dotyczące pracy zawodowej zwykle sprowadzają się do wspomnień związanych ze szkołą w której uczył dany nauczyciel, analizują uczniów ich postawy, zespół nauczycielski. Tutaj w książce Stanisława Plebańskiego mamy do czynienia z udaną próbą połączenia osobistych doświadczeń pedagogicznych z tym co działo się z samą oświatą w Polsce, instytucją szkoły nie wolną od zawirowań politycznych i społecznych. 

Na stu pięćdziesięciu stronach Plebański, nauczyciel fizyki, honorowy profesor oświaty, wykładowca akademicki, doktor nauk humanistycznych w zakresie pedagogiki, autor podręczników dla nauczycieli oraz artykułów w czasopismach specjalistycznych przedstawia czytelnikom meandry drogi zawodowej nauczyciela w naszym kraju; od dydaktyka, do nauczyciela dyplomowanego z tytułem naukowym. 

Czytając jego wspomnienia automatycznie porównywałem moją sytuację, ucznia liceum o profilu humanistycznym, który w PRL-u skazany był obowiązkiem szkolnym na uczestnictwo w systemie oświaty. Niestety podania o naukę w domu w związku z moim stanem zdrowia, które pisała moja śp. matka do Kuratorium, a później Ministerstwa Oświaty były odrzucane. Kilkakrotnie też z tego powodu zmieniałem szkoły; od kilku podstawówek, liceum zawodowego, aż po liceum profilowane. Jako młody poeta nie mieściłem się w ramach scentralizowanego systemu oświaty. Moje zainteresowania, oczytanie, nie były wykorzystane, chyba, że jedynie do uczestnictwa w olimpiadzie przedmiotowej. Udało mi się, dzięki postawie dyrektorki zorganizować jeden wieczór poetycki i kilka razy zwolniono mnie z zajęć, aby mógł pojechać do Warszawy, Krakowa po odbiór nagród.

Stanisław Plebański zetknął się z podobną sytuacją, ale dotyczącą samodzielności decyzyjnej nauczyciela związaną z tzw. podstawą programową i doborem materiału poszerzającego horyzonty naukowe uczniów. Sam pamiętam jak nasza polonistka wyłamując się z rygoru programu włączała do lekcji polskiego przegląd nowości księgarskich, dzięki temu koledzy moi mogli zapoznać się z twórczością Cortazara, Borgesa, Carpentiera czy Llosy. 

Uważaliśmy nauczycieli, nawet tych próbujących wyjść poza ramy szkoły, za poddanych systemowi urzędniczej kontroli; pamiętam tzw. wizytacje, przygotowania do nich klasy, stres, niepokój, czy nasz wychowawca to zaliczy i czy mu czasem nie zaszkodzimy. Lęk, niepewność, brak motywacji do poszerzania wiedzy, pomimo profilu humanistycznego – jedno czy dwa wyjścia do teatru w semestrze, to peerelowski koloryt tamtych lat. W roku 1975 zlikwidowano nam łacinę i ograniczono lekcje historii. Piszę tu ze swojej perspektywy, gdyż pozwala mi to na porównanie tych dwóch sytuacji, na bazie: nauczyciel – uczeń. Oni jak i my tkwiliśmy w tych samych koleinach. 

Nie wiem czy dr Plebański znalazł by dobry grunt w mojej szkole na swoje naukowe zainteresowania i poszerzanie przedmiotowej wiedzy. Wiem, iż nauczyciele z tzw. pokoju nauczycielskiego, żeby nie tracić swojej pozycji w tym szacownym gremium nie wychylali się zbytnio do przodu. Ale podziwiam upór zespołu nauczycielskiego w którym przyszło autorowi pracować, szczególnie dr Kornelię Rybicką, upartą i konsekwentną w swoich naukowych zamierzeniach.

Pamiętam jak w końcówce lat dziewięćdziesiątych wprowadzono tytuł nauczyciela dyplomowanego. Część nauczycieli z długim stażem nauczycielskim rzuciła się do gromadzenia swojego dydaktycznego dorobku. Kiedy tylko dyrektorzy zobaczyli co się za tym kryje – podwyżki płac i dodatków, to zastopowano to odgórnie. 

Jestem pełen podziwu dla postawy dr Plebańskiego i jego kolegów przygotowujących materiały do metodycznych i diagnostycznych konferencji naukowych, a przede wszystkim dwój upór w doskonaleniu swojej nauczycielskiej profesji – studia dokształcające w dziedzinie neuropsychologii czy neurobiologii. Kiedy czytam, iż w jego szkole w drugiej połowie lat siedemdziesiątych pojawił się Laser helowo-neonowy, to zastanawiam się, w jakim państwie żyliśmy, bo nasza pracownia fizyczna była tak uboga, iż olimpijczycy chodzili na dodatkowe zajęcia na Politechnikę Wrocławską. 

Świetnie się czyta te wspomnieni Stanisława Plebańskiego, gdyż uświadamiają mi po latach, iż bardzo wiele naszych krzywdzących ocen dotyczących nauczycieli wynikała z nieznajomości realiów zawodowych w jakich się poruszali. Ta publikacja uzmysławia nam również, iż bardzo wiele zależy od nastawienia samych nauczycieli, czy chcą tylko „odbębnić” swoje, czy za och zawodem stoi prawdziwe powołanie i pasja. Bez tego niemożliwe jest zmuszenie przeciętnego ucznia do pracy, systematycznej pracy nad sobą.

Chciałbym aby ta publikacja była inspiracją dla młodych nauczycieli, po to by potrafili pokonać urzędnicza-biurokratyczną barierę dzielącą ich od uczniów. Aby starali się budować wokół siebie aurę przewodnika nie tylko po wiedzy, ale duchowości i psychologii rozwojowej uczniów. Kiedy padnie psychologiczna bariera nauczyciel – uczeń, to wtedy żadna nowa reforma nie jest w stanie zagrozić jego rozwojowi.

źródło: https://ksiazka.net.pl/recenzja/belfry-w-przyciasnych-reformach-refleksje%20na%20marginesie

Zobacz także

Nowa rejestracja konta

Posiadasz już konto?
Zaloguj się zamiast tego Lub Zresetuj hasło